1 / 210 %

Gdy dostaję nową odpowiedzialność, czekam, kiedy okaże się, że sobie z nią nie poradzę.

Pochwałę w duchu od razu umniejszam - na pewno nie było w tym nic trudnego.

Kiedy mi się uda, pierwsze wyjaśnienie, jakie przychodzi mi do głowy, to szczęśliwy traf.

Na naradach przychodzi mi do głowy, że wszyscy inni rozumieją temat głębiej niż ja.

Kiedy coś mi się uda, mówię sobie, że poradziłby sobie z tym każdy.

Swoje obecne stanowisko zawdzięczam raczej dobremu wyczuciu czasu niż umiejętnościom.

Mam wrażenie, że fachowość raczej odgrywam, niż naprawdę ją mam.

Kiedy doprowadzam pracę do końca, potrafię przyznać, że to moja zasługa.

Na egzaminach i rozmowach kwalifikacyjnych mam przede wszystkim szczęście do pytań.

W tym, co robię, czuję pewny grunt pod nogami.

Po każdym osiągniętym celu przesuwam poprzeczkę tak, że sukces przestaje się liczyć.

Swoje sukcesy uważam za wynik własnej pracy.

Przed prezentacją własnej pracy boję się, że wypłyną luki w tym, co umiem.

W informacji zwrotnej słyszę głównie zastrzeżenia - pochwały przechodzą obok mnie.

Kiedy projekt kończy się dobrze, przypisuję to głównie splotowi okoliczności.

Role, w których jestem, wydają mi się o numer za duże na to, kim naprawdę jestem.

Swoje dotychczasowe osiągnięcia potrafię wymienić bez zażenowania.

Mam poczucie, że otoczenie ocenia mnie pobłażliwie i dlatego jakoś się prześlizguję.

Kiedy ktoś sprawdzi mnie dogłębnie, wypadam dobrze.

Dyplomy i certyfikaty traktuję jak papiery, które niewiele o mnie mówią.

Wiem, że kiedy mi się wiedzie, to nie przypadek.

Gotowe!

Twoje odpowiedzi są gotowe do analizy.

Zapisać wyniki na e-mail?

Opcjonalne. Służy do zapisania wyników - w każdej chwili możesz do nich wrócić.

Wskazówka: naciśnij 15, aby szybko odpowiedzieć


Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności