Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 16 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 16 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Mocne strony i cnoty / 6 cnót i 24 mocne strony: nauka za klasyfikacją VIA
Mocne strony i cnoty

6 cnót i 24 mocne strony: nauka za klasyfikacją VIA

Jak Seligman i Peterson zbudowali model VIA, jakie dowody międzykulturowe stoją za 6 cnotami i 24 mocnymi stronami i gdzie nauka się broni.

DSM, diagnostyczna biblia amerykańskiej psychiatrii, opisuje około trzystu zaburzeń psychicznych. Depresję, lęk, uzależnienia, zaburzenia osobowości. Do przełomu tysiącleci nie miał swojego odpowiednika. Nie istniał żaden podręcznik tego, co w człowieku jest dobre, mocne i godne podziwu.

Martin Seligman zauważył tę asymetrię pod koniec lat 90., krótko po tym, jak wybrano go na prezesa Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Razem z Christopherem Petersonem postanowił ją naprawić. Wyszedł z tego trzyletni projekt i książka, która stała się jednym z tekstów założycielskich psychologii pozytywnej.

Model 6 cnót i 24 mocnych stron charakteru zna prawie każdy, kto kiedykolwiek wypełniał test VIA. Znacznie mniej osób wie, jak on powstawał, według jakich reguł decydowano, która siła wejdzie na listę, i ile z tego wszystkiego przetrwało dwadzieścia lat badań. Bo lista dwudziestu czterech ładnych słów to jeszcze nie nauka. To ostatnie pytanie okazuje się zresztą ciekawszą historią niż sama lista.

Katalog tego, co z człowiekiem jest w porządku

Peterson i Seligman wyszli od pytania prostego, ale nietypowego. Psychologia potrafi bardzo precyzyjnie opisać, co się w człowieku psuje. Czy potrafi równie precyzyjnie opisać, co w nim działa? W roku 2000 uczciwa odpowiedź brzmiała: nie.

Seligman nie trafił na to pytanie przypadkiem. Nazwisko wyrobił sobie badaniami nad wyuczoną bezradnością, jednym z najbardziej ponurych zakątków ludzkiej psychiki. Obejmując w 1998 roku stery APA, ogłosił psychologię pozytywną tematem swojej kadencji. Klasyfikacja cnót miała być jej kręgosłupem, wspólnym językiem, na którym mogłaby budować cała dziedzina.

Ambicją autorów było stworzenie odwrotności DSM. Tam, gdzie podręcznik diagnostyczny porządkuje objawy i zaburzenia, nowa klasyfikacja miała porządkować ludzkie atuty. Peterson lubił opisywać ten projekt jako swego rodzaju podręcznik zdrowia psychicznego, spis tego, co w człowieku gra, zamiast tego, co szwankuje.

Do prac wciągnęli około 55 badaczy nauk społecznych z bardzo różnych dyscyplin. Zespół przeczesał filozofię, religię, psychologię rozwojową, psychiatrię i dotychczasowe badania nad charakterem. Nie chodziło o burzę mózgów w jednym pokoju, tylko o systematyczne przekopanie się przez to, co ludzkość zdążyła o charakterze napisać. Zajęło im to mniej więcej trzy lata. W 2004 roku ukazała się książka Character Strengths and Virtues: A Handbook and Classification, ponad 800 stron, wydana wspólnie przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i Oxford University Press.

Równie dużo mówi to, czym ten model świadomie nie jest. Nie jest typologią w rodzaju 16 typów osobowości, która wrzuca Cię do jednej z gotowych przegródek. Klasyfikacja VIA zakłada, że masz wszystkie 24 mocne strony, tylko w innej kolejności. Nie mówi Ci, kim jesteś. Opisuje, co w Tobie przeważa.

Jak decydowano, co wejdzie na listę

Tu leży sedno całego projektu. Gdyby autorzy po prostu spisali listę miłych cech, powstałby zbiór dowolny i praktycznie bez końca. Zamiast tego ustalili zestaw kryteriów, które cecha musiała spełnić, żeby w ogóle wejść do klasyfikacji. Nie każda dobra właściwość się kwalifikuje.

Kilka z tych warunków warto rozpisać:

  • Mocna strona ma wartość sama w sobie, nawet jeśli nic wymiernego z niej nie wynika. Wdzięczność podziwiamy, choć nikt za nią nie płaci.
  • Nie może się realizować kosztem innych. Prawdziwa siła raczej podnosi ludzi wokół, niż ich pomniejsza, więc wyrachowany urok manipulatora nigdy nie przejdzie sita.
  • Istnieje jej przeciwieństwo, które odczytujemy jako wadę. Odwrotnością życzliwości jest okrucieństwo, odwrotnością odwagi tchórzostwo.
  • Da się ją zmierzyć i jest w miarę stabilna w czasie, pojawia się w wielu różnych sytuacjach, a nie od wielkiego dzwonu.
  • Ma swoich wzorcowych przedstawicieli, czyli ludzi i historie, w których widać ją niemal podręcznikowo.
  • Komuś w oczywisty sposób jej brakuje. Zawsze znajdziesz osobę, której akurat ta jedna siła zupełnie nie wychodzi.

Autorzy z góry zakładali, że żadna pojedyncza siła nie spełni wszystkich kryteriów idealnie. Warunki działały jak drogowskaz, nie jak filtr zero-jedynkowy. A mimo to właśnie dzięki nim lista nie wygląda na kaprys dwóch profesorów w dobrym humorze.

Sześć cnót, które przetrwały we wszystkich kulturach

Zanim Peterson i Seligman spisali 24 mocne strony, potrzebowali dachu. Jakiegoś porządku wyższego rzędu, pod który dałoby się je podciągnąć. I tu zrobili coś, co psychologia robi naprawdę rzadko. Poszli w historię.

Katharine Dahlsgaard we współpracy z Petersonem i Seligmanem (2005) przejrzała wielkie tradycje intelektualne i religijne ostatnich mniej więcej 2500 lat. Konfucjanizm i taoizm w Chinach, buddyzm i hinduizm w Azji Południowej, filozofię ateńską, judaizm, chrześcijaństwo i islam na Zachodzie. Każdej z tych tradycji zadali to samo pytanie: które ludzkie siły stawia za wzór? Analiza ukazała się w Review of General Psychology.

Wynik był zaskakująco spójny. W kulturach, które przez większość dziejów nie miały ze sobą żadnego kontaktu, wracało wciąż tych samych sześć skupisk. Arystoteles, Konfucjusz i autorzy tekstów biblijnych różnili się w mnóstwie spraw. Co do tego, że odwaga i sprawiedliwość należą do dobrego człowieka, akurat sporu między nimi nie było.

Weźmy odwagę. Arystoteles w Etyce nikomachejskiej opisuje ją jako drogę środka między tchórzostwem a brawurą. U Konfucjusza męstwo jest ściśle związane z rozpoznaniem tego, co słuszne. Chrześcijaństwo umieszcza ją wśród czterech cnót kardynalnych. Trzy źródła, które nigdy się nawzajem nie czytały, wskazują dokładnie to samo.

Te sześć cnót tworzy górną warstwę klasyfikacji. Każda z nich przygarnia po kilka konkretnych mocnych stron:

Cnota Czego dotyczy Przykładowe mocne strony
Mądrość i wiedza Zdobywanie i używanie wiedzy Ciekawość, kreatywność, perspektywa
Odwaga Wola działania mimo przeszkód Męstwo, wytrwałość
Człowieczeństwo Dbanie o bliskie relacje Życzliwość, inteligencja społeczna
Sprawiedliwość Funkcjonowanie we wspólnocie Poczucie sprawiedliwości, praca zespołowa
Umiarkowanie Ochrona przed nadmiarem Samokontrola, pokora
Transcendencja Więź z czymś większym Wdzięczność, nadzieja, humor

Zwróć uwagę, że to tylko przykłady, nie pełny spis. Każda cnota obejmuje od trzech do pięciu sił, razem 24, a kompletna lista z opisem każdej z nich leży w osobnym poradniku. Tutaj interesuje nas logika, która to wszystko spina.

Co się broni: eksperyment z 2005 roku

Piękna teoria to jedno. Czy działa w praktyce? Pierwszy mocny dowód pojawił się rok po premierze książki.

Seligman, Steen, Park i Peterson (2005) opublikowali w American Psychologist badanie, w którym rozdali setkom ochotników kilka ćwiczeń online. Jedno z nich wyglądało tak. Znajdź w kwestionariuszu swoje pięć najsilniejszych cech, a potem przez cały tydzień codziennie użyj każdej z nich w jakiś nowy sposób.

Grupa, która to zrobiła, zgłaszała wyższy poziom szczęścia i niższy poziom depresji. To akurat nikogo by nie zdziwiło. Zaskoczyło co innego: jak długo ten stan się utrzymywał. Efekt trzymał się przez sześć miesięcy po jednym tygodniu ćwiczeń, podczas gdy grupa kontrolna z neutralnym zadaniem wróciła do punktu wyjścia w ciągu kilku tygodni.

Co z tego wynika dla Ciebie? Samo wypełnienie testu nie zmienia nic. Różnicę robi druga część, czyli świadome używanie swoich sił w zwykłym życiu. Twoje kluczowe mocne strony (signature strengths), te pięć najwyraźniejszych, działają jak dźwignie. Pociągniesz właściwą i rusza z nią spory kawałek codzienności.

Wyobraź sobie kogoś, czyją kluczową siłą jest ciekawość. Użycie jej w nowy sposób nie wymaga żadnego wielkiego gestu. Wystarczy usiąść przy obiedzie obok osoby, której się nie zna, i zapytać ją o pracę. Albo wrócić do domu inną trasą i zauważyć rzeczy, które wcześniej co dzień umykały. Albo dopytać znajomego o hobby, które zawsze wydawało się dziwaczne. Drobiazg, a efekt mierzalny.

Co się nie broni: sześć cnót, których statystyka nie widzi

Teraz mniej wygodna część. Skoro model twierdzi, że 24 siły grupują się w 6 cnót, dane powinny to potwierdzić. Wystarczy dać test tysiącom osób, sprawdzić matematycznie, jak układają się odpowiedzi, i sześć skupisk powinno wyskoczyć samo. Tak działa analiza czynnikowa: cechy, które chodzą parami, lądują w jednej grupie.

Nie wyskakuje.

Robert McGrath, który przeanalizował odpowiedzi z czterech prób obejmujących łącznie ponad milion uczestników, konsekwentnie znajduje trzy do pięciu czynników zamiast sześciu. I nie pokrywają się one czysto z cnotami z książki. McGrath (2015) proponuje prostszy model trzech szerokich skupisk, które z grubsza dałoby się przetłumaczyć jako ciekawość, życzliwość i samokontrolę.

Sześć cnót to zatem piękna mapa narysowana z filozofii i historii, a nie z twardych danych. Statystyka widzi znacznie grubsze kontury. Część badaczy dodaje, że wychodzące z analiz czynniki mocno przypominają wymiary Wielkiej Piątki, co oznaczałoby, że VIA mierzy mniej nowego, niż się na początku wydawało.

Czy to problem? Dla rygorystycznego psychometry tak. Obiecana przez model struktura sześcioczynnikowa się nie replikuje i to zarzut całkowicie uczciwy. Obrywa też samo kryterium wartościowania moralnego, jako zbyt miękkie i zbyt zależne od tego, kogo akurat zapytasz.

Obrońcy mają na to odpowiedź. Cnoty, mówią, nigdy nie miały być skupiskami statystycznymi, tylko sensownymi kategoriami wziętymi z filozofii. Biblioteka nie układa półek na podstawie korelacji policzonych przez komputer, a mimo to książki znajduje się w niej łatwiej niż na jednej wielkiej kupie. Pytanie nie brzmi, czy model jest czysty statystycznie, tylko czy się nam do czegoś przydaje.

Dlaczego słownik działa, nawet gdy model trzeszczy

Opłaca się rozdzielić dwie rzeczy. Pierwsza to naukowe twierdzenie, że istnieje dokładnie sześć cnót o ustalonej strukturze wewnętrznej. W to można wątpić. Druga to praktyczna użyteczność wspólnego słownika na to, co w ludziach dobre. Ta się trzyma.

Przed klasyfikacją VIA pytanie "w czym jesteś dobry?" wywoływało zwykle albo mgłę, albo listę umiejętności w stylu "znam Excela i mam prawo jazdy". Peterson i Seligman nadali nazwy 24 mocnym stronom charakteru, o których wcześniej rozmawiało się po omacku. Nazwanie czegoś to pierwszy krok do świadomej pracy z tym.

Przypomnij sobie swoją ostatnią rozmowę oceniającą w pracy. Ile minut poszło na to, w czym jesteś słaby, a ile na to, co robisz najlepiej? U większości ludzi ta proporcja wypada żałośnie. Słownik mocnych stron daje przeciwwagę. Nie zamiast pracy nad słabościami, tylko jako ta druga połowa obrazu, która zwykle wypada z rozmowy w całości.

Model przyjął się zresztą daleko poza uczelniami. Kwestionariusz VIA wypełniły miliony osób, pojawia się w coachingu, w szkołach i w terapii skupionej na zasobach zamiast na objawach. Narzędzie, którego strukturę czynnikową psychometrzy podważają, stało się paradoksalnie jednym z najczęściej używanych w psychologii stosowanej. Jeśli chcesz zobaczyć własny ranking 24 sił, test mocnych stron charakteru opiera się na klasyfikacji VIA i podaje kolejność od Twojej najwyraźniejszej siły aż po najsłabszą.

Niezależnie od tego, czy statystyka kiedyś potwierdzi sześć cnót, jedno po Petersonie i Seligmanie zostaje na dobre. Zmienili pytanie, które zadaje psychologia. Obok "co jest z tym człowiekiem nie tak" postawili równie poważne "co jest z nim w porządku". I ta druga kwestia wciąż dostaje gorszą odpowiedź, niż na to zasługuje.

Polecany test

Wypróbuj Mocne strony

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Mocne strony i cnoty