Dwóch kolegów z pracy zjawia się na każdym spotkaniu dziesięć minut przed czasem. Z zewnątrz wygląda to na tę samą cechę. Tyle że pierwszy przychodzi wcześniej, bo spóźnienie zrobiłoby z niego kogoś niesolidnego, a tego uczucia nie znosi. Drugi potrzebuje, żeby widziano w nim człowieka, który wszystko ma poukładane, bo jego poczucie wartości rośnie i spada razem z tym, jak wypada.
Ta sama scena, dwa zupełnie różne silniki. I właśnie w tej szczelinie zaczyna się enneagram.
Większość typologii opisuje, co robisz i jak często. Enneagram pyta o coś innego: jakie pragnienie i jaki lęk siedzą pod Twoim zachowaniem oraz dlaczego ta sama sytuacja wraca w Twoim życiu w kółko.
Skąd wziął się enneagram
Dziewięcioramienny symbol z okładek tych wszystkich książek jest starszy niż sama typologia. Ormiańsko-grecki mistyk George Gurdjieff używał go w swoim nauczaniu na początku XX wieku, ale z typami osobowości nie miał on wtedy nic wspólnego. Gurdjieffa interesowały procesy i rytm, nie charakter.
Zmieniły to lata 60. Oscar Ichazo, Boliwijczyk prowadzący własną szkołę w chilijskiej Arice, opisał dziewięć tak zwanych fiksacji ego: dziewięć sposobów, na jakie człowiek zawęża się do jednego wzorca widzenia siebie i świata. Ichazo nie był akademickim psychologiem i nigdy się za takiego nie podawał. Jego surowcem była mieszanka filozofii, mistyki i własnych obserwacji ludzi.
Do psychologii system wprowadził Claudio Naranjo, chilijski psychiatra, który na przełomie lat 60. i 70. uczył się u Ichaza. Miał klasyczne wykształcenie kliniczne, pracował w Stanach i połączył dziewięć typów z językiem kliniki, który już znał. Uczył ich w małych grupach i tą drogą enneagram po raz pierwszy trafił do terapeutów.
Od lat 80. rozchodził się głównie przez książki. Autorzy tacy jak Don Riso i Russ Hudson rozpisali typy w szczegółowe profile i dołożyli pomysł poziomów rozwoju, czyli że ten sam typ może działać w zdrowym albo w destrukcyjnym rejestrze. Potem system błyskawicznie przyjął się w poradnictwie, szkoleniach menedżerskich i wspólnotach religijnych, w dużej mierze dlatego, że po prostu ludziom rezonował.
Jedna rzecz z tej historii przyda się dalej. Enneagram wyrósł z obserwacji i tradycji duchowej, nie z laboratorium. Stąd bierze się i jego siła przyciągania, i jego słaby punkt.
Dziewięć typów i to, co nimi kieruje
Twój typ nie mówi, czy jesteś towarzyski albo poukładany. Mówi, czego boisz się na samym dnie i co z tym robisz od zawsze. Poniżej dziewiątka w takiej wersji, jakiej używamy w naszym teście.
| Typ | Główny motyw | Główny lęk |
|---|---|---|
| 1 Perfekcjonista | Robić rzeczy dobrze i poprawiać siebie oraz świat | Być złym albo zepsutym, popełnić błąd, którego się nie cofnie |
| 2 Opiekun | Być kochanym i potrzebnym, mieć w cudzym życiu miejsce nie do zastąpienia | Być niechcianym i zbędnym |
| 3 Zdobywca | Odnosić sukcesy i uchodzić za kogoś, kto potrafi | Być bez wartości, bez niczego, co da się pokazać |
| 4 Romantyk | Być w pełni sobą i znaleźć tożsamość, która należy tylko do niego | Być zamiennym, przeciętnym, łatwym do przeoczenia |
| 5 Analityk | Rozumieć, zostać kompetentnym i samowystarczalnym | Nie dawać rady i wyczerpać się od wymagań, których nie udźwignie |
| 6 Sceptyk | Mieć pewność i oparcie, wiedzieć, na kim można polegać | Zostać bez wsparcia i zostać zdradzonym |
| 7 Odkrywca | Pozostać wolnym i nie przegapić niczego ważnego | Ugrzęznąć w bólu i w niedostatku |
| 8 Obrońca | Być silnym i decydować o sobie | Być słabym i zdanym na czyjąś łaskę |
| 9 Rozjemca | Spokój w środku i wokół siebie, zachowana więź z ludźmi | Konflikt, zerwanie i utrata bliskości |
W tej tabeli nie ma rankingu. Dziewiątka to nie spokojniejsza wersja Ósemki, a Piątka nie jest mądrzejsza od Dwójki. Każdy typ ma wersję, z którą przebywa się miło, i wersję, z którą trudno wytrzymać.
Trzy centra: gniew, wstyd i lęk
Dziewięć typów tradycyjnie dzieli się na trzy grupy według emocji, na której chodzą. Ósemka, Dziewiątka i Jedynka należą do centrum instynktownego, a ich wspólnym materiałem jest gniew: Ósemka pokazuje go od razu, Jedynka trzyma go na wolnym ogniu jako irytację, a Dziewiątka zwykle w ogóle go nie czuje, dopóki nie wycieknie bokiem.
Dwójka, Trójka i Czwórka tworzą centrum serca i wszystko kręci się tam wokół wartości oraz obrazu wysyłanego na zewnątrz. Piątka, Szóstka i Siódemka to centrum głowy, gdzie wspólnym tematem jest niepewność: Piątka odpowiada na nią wiedzą, Szóstka przygotowaniem, a Siódemka ruchem w stronę czegoś przyjemniejszego.
Dla kogoś, kto dopiero szuka swojego typu, ten podział bywa lepszym drogowskazem niż same opisy. Zwykle łatwiej rozpoznać, z czego zbudowana jest Twoja domyślna reakcja na kłopot, niż od razu trafić w konkretną cyfrę.
Skrzydła: dlaczego dwie Czwórki nigdy nie są takie same
Typy siedzą na okręgu i każdy ma dwóch sąsiadów. Twoje skrzydło to ten sąsiad, który miesza się z typem głównym najmocniej i nadaje mu odcień.
Weźmy Romantyka. Ze skrzydłem 3 jego odrębność pcha na zewnątrz: chce, żeby to, co robi, nosiło jego podpis, i umie to pokazać. Ze skrzydłem 5 ta sama głębia obraca się do wewnątrz, obserwuje i tworzy po cichu. Ten sam typ rdzeniowy, a przy stole siedzą dwie dość różne osoby.
Skrzydło zwykle tłumaczy wrażenie, że opis typu jest „prawie trafiony, ale nie do końca". Bez niego dziewięć typów wygląda jak dziewięć szufladek. Z nim robi się z tego osiemnaście odcieni.
Strzałki: dokąd się przesuwasz, kiedy idzie dobrze, a dokąd, kiedy źle
Okrąg to więcej niż pierścień sąsiadów. W jego wnętrzu biegnie sieć strzałek opisujących, w stronę jakiego typu przesuwasz się, kiedy Ci się wiedzie, i w stronę jakiego, kiedy jedziesz na oparach.
Perfekcjonista w dobrej formie zsuwa się ku Siódemce: zabawa, lekkość, wieczór bez doczepionej do niego listy zadań. Pod stresem ten sam człowiek idzie w stronę Czwórki, zapada się w poczucie, że nikt nie zauważa jego wysiłku, i wycofuje w żal.
Rozjemca działa odwrotnie. We wzroście pożycza ambicję Trójki i wreszcie mówi na głos, czego chce. Pod presją łapie lęk Szóstki, zaczynają krążyć czarne scenariusze i nawet drobne decyzje lądują na jutro.
Tu przychodzi część wbrew intuicji. Enneagram nigdy nie każe typowi dokładać do tego, w czym już jest dobry. Strzałka wzrostu zawsze pokazuje typ niepodobny do Ciebie: perfekcjonista ma dorosnąć do luzu, a nie do większej precyzji. Praktyczna wartość strzałek leży jednak gdzie indziej, we wczesnym ostrzeganiu. Kiedy Dziewiątka zauważa, że od trzech dni odgrywa w głowie wszystko, co może pójść nie tak, nie musi czekać, aż zrobi się z tego miesiąc.
Dlaczego enneagram mówi o motywie, a nie o zachowaniu
Wyobraź sobie spotkanie, na którym trzy osoby milczą, choć nie zgadzają się z propozycją. Rozjemca nic nie mówi, żeby w pokoju było spokojnie. Opiekun nic nie mówi, bo sprzeciw mógłby uszkodzić relacje, na których mu zależy. Sceptyk nie jest pewien, czy ktokolwiek by go poparł, gdyby się odezwał.
Z zewnątrz: trzy milczące osoby. W środku trzy różne powody i trzy różne drogi wyjścia. Daj im wszystkim tę samą technikę asertywności, a dwóm z nich nie pomoże.
To główny powód, dla którego enneagram przetrwał obok modeli o znacznie lepszej statystyce. Model Wielkiej Piątki rzetelnie powie Ci, jak sumienny jesteś na tle reszty. Nie powie, dlaczego w niedzielny wieczór znowu uznajesz, że zrobiłeś za mało.
Przypomnij sobie ostatnią kłótnię, po której odchodziłeś z myślą, że przerabiałeś to już wiele razy. Czego właściwie w niej broniłeś? Nie racji, tylko uczucia pod spodem. Odpowiedź na to pytanie prowadzi do Twojego typu pewniej niż jakakolwiek lista cech.
Co enneagram potrafi, a czego nie
Zacznijmy od niewygodnej połowy, bo bardziej rozentuzjazmowane książki zwykle ją pomijają.
Enneagram nie ma solidnego zaplecza naukowego. Rozwinął się poza akademicką psychologią, a badań nad nim jest mało. Dostępne przeglądy w większości zgadzają się co do tego, że dane nie są jeszcze dość mocne na pewne twierdzenia, a część badań nie potwierdza, żeby odpowiedzi ludzi rozkładały się na dziewięć czysto oddzielonych typów. Kto sprzedaje enneagram jako zwalidowaną diagnostykę, mocno przesadza.
Drugi problem dotyczy każdej typologii, tej również. W 1948 roku psycholog Bertram Forer rozdał studentom „osobisty" opis ich osobowości i poprosił o ocenę, jak bardzo pasuje. Średnia wyszła 4,26 na 5. Haczyk: każdy student dostał dokładnie ten sam tekst, sklejony ze zdań z gazetowego horoskopu. Samo uczucie „to jestem dokładnie ja" niczego więc nie dowodzi.
Jest jeszcze praktyczny kłopot z pomiarem. Enneagram twierdzi, że opisuje motywację, do której często nie masz świadomego dostępu, a kwestionariusz musi Cię o nią zapytać wprost. Skoro nie przyznajesz się do własnego głównego lęku przed samym sobą, raczej nie przyznasz się do niego w odpowiedziach. Dlatego ludzie dość często lądują na typie, którym chcieliby być, a nie na tym, którym są.
Chwiejne jest też twierdzenie, że typ rdzeniowy nigdy się nie zmienia. Brzmi wiarygodnie, tylko trudno je sprawdzić. Kiedy ktoś powtarza test i wychodzi mu co innego, standardowa odpowiedź brzmi „za pierwszym razem źle się wytypowałeś", a nigdy „zmieniłeś się". Twierdzenie, którego z zasady nie da się obalić, nadal nadaje się do autorefleksji. Jako nauka nie.
Co w takim razie enneagram robi dobrze?
- Daje język na rzeczy, które w relacji trudno wskazać palcem. „Znowu słyszysz w tym krytykę" trafia lepiej, kiedy oboje wiecie, co jest opisywane.
- Celuje pod zachowanie, więc rozdziela ludzi, którzy działają niemal identycznie, a mimo to nie mogą się dogadać.
- Zero pochlebstwa. W przeciwieństwie do większości popularnych typologii opis Twojego typu zawiera fragmenty, o których wolałbyś o sobie nie czytać.
- Przede wszystkim nie kończy się na etykiecie. Do każdego typu dochodzi kierunek wzrostu i zestaw sygnałów ostrzegawczych, więc z opisu wynika, co dalej.
Uczciwie mówiąc, te zalety dotyczą użyteczności, a nie prawdziwości. Enneagram zachowuje się bardziej jak dobrze narysowana mapa niż jak przyrząd pomiarowy. Mapa nie musi być zdjęciem terenu, żeby doprowadzić Cię na miejsce, ale pomylenie jednego z drugim kosztuje.
Komu to naprawdę pomaga
Najwięcej wyciągają z niego ci, którzy tkwią w powtarzalnym wzorcu i nie wiedzą, od której strony go złapać. Ta sama awantura z partnerem, raz za razem. To samo wypalenie po pół roku w każdej nowej pracy. Wzorzec, który przetrwał trzy różne środowiska, raczej nie bierze się ze środowiska.
W parach działa jak tłumacz. Obrońca, który „tylko mówi wprost", dowiaduje się, że siedzący obok Rozjemca słyszy w tym hałas i w odpowiedzi milknie. Rozjemca odkrywa, że jego „naprawdę mi wszystko jedno" brzmi jak ściana, a nie jak elastyczność. Żadne z nich nie musi zmieniać charakteru. Wystarczy, że zobaczą, czego broni to drugie.
W zespołach przydaje się najbardziej przy konfliktach, które wyglądają na spór o robotę, a nim nie są. Analityk, który na spotkaniu nie chce zadeklarować terminu, zwykle nie walczy o termin. Chroni moce przerobowe, o których wie, że musi je reglamentować. Kiedy reszta stołu to zobaczy, rozmowa przestaje być przeciąganiem liny o datę i zaczyna dotyczyć zakresu.
Są miejsca, w których enneagram nie ma czego szukać. Rekrutacja to jedno: nie mówi nic o kompetencjach, a kandydaci odpowiadają tak, jak ich zdaniem się od nich oczekuje. Terapii też nie zastąpi. Najczęstsza szkoda jest jednak cicha i pojawia się wtedy, gdy typ staje się wymówką. „Jestem Siódemką, nie możesz mnie rozliczać z terminów" nadużywa narzędzia, które powstało po to, żeby tę ucieczkę nazwać, a nie żeby ją usprawiedliwiać.
Została jeszcze pokusa typowania wszystkich dookoła. Przypisywanie typu komuś, kto o to nie prosił, bawi jakieś trzy minuty, a potem zamienia się w sposób na spisanie tej osoby na straty. Enneagram działa od środka na zewnątrz: Ty wiesz, czego bronisz, inni mogą tego o sobie nie wiedzieć, a zgadnąć tego za nich się nie da.
Jak znaleźć własny typ
Czytaj opisy typów przez lęk, nie przez zachowanie. Zachowanie da się wytłumaczyć okolicznościami, wychowaniem albo pracą, którą akurat wykonujesz. Lęku, który wraca wciąż w tym samym kształcie, wytłumaczyć się nie da.
Druga wskazówka jest nieprzyjemna i właśnie dlatego wiarygodna: własny typ czyta się często źle. Jeśli któryś opis pasuje, a przy czytaniu coś Ci się ściska w klatce, jesteś prawdopodobnie bliżej niż przy tych czterech, przy których kiwałeś głową. Sympatyczny opis łatwo przyjąć, bo nic nie kosztuje. Ten właściwy zwykle najpierw irytuje.
Ludzie najczęściej mylą pary, które zachowują się podobnie, a boją się czegoś zupełnie innego. Jedynki i Szóstki pilnują, żeby nic nie poszło źle, tyle że Jedynka strzeże standardu, a Szóstka bezpieczeństwa. Dwójki i Dziewiątki w kłótni odpuszczą, ale z różnych pobudek: jedna trzyma się relacji, druga spokoju. Ósemki i Trójki ostro prą do celu, z tym że Trójce zależy na wyniku i na tym, jak on wygląda, a Ósemce na tym, kto tu decyduje.
Kwestionariusz jest dobrym punktem startu, bo zwęża dziewięć opcji do dwóch czy trzech, z którymi da się pracować. Nasz test enneagramu ma 45 pytań i obok typu głównego wskazuje skrzydło; każde porównanie z innymi ludźmi traktuj orientacyjnie. Ostatnie słowo należy do tego, co zauważysz u siebie przez kolejne tygodnie, a nie do wyniku.
Spróbuj przez tydzień jednej rzeczy. Za każdym razem, gdy poczujesz irytację, spięcie albo przymus natychmiastowego naprawiania, zapisz jedno zdanie o tym, czego w tamtej chwili broniłeś. Po siedmiu dniach przeczytaj te zdania jedno po drugim. Prawie zawsze któreś się powtarza i powie Ci o Twoim typie więcej niż wszystkie dziewięć opisów razem.

Česky
Slovensky
English
Polski
Deutsch
Español