Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 16 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 16 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Relacje i komunikacja / Kłótnie o pieniądze: o co pary naprawdę się kłócą
Relacje i komunikacja

Kłótnie o pieniądze: o co pary naprawdę się kłócą

Kłótnie o pieniądze rzadko są o pieniądzach. Co mówią badania o rozwodach, oszczędnych i rozrzutnych oraz jakie nawyki przerywają tę samą awanturę.

Wrócił do domu z nowym rowerem za pięć tysięcy złotych i wspomniał o nim dopiero, wtaczając go na balkon. Spojrzała na rower i zamiast "ładny" wyszło z niej "nie mogłeś nic powiedzieć?". Dziesięć minut później byli już zupełnie gdzie indziej. Przy wakacjach, które odłożyli rok temu. Przy tym, kto właściwie o czymkolwiek tu decyduje. Rower był tylko pierwszym zdaniem.

Większość kłótni o pieniądze wygląda dokładnie tak. Zaczynają się od kwoty, a po kilku minutach są już o czymś zupełnie innym. Bo pieniądze prawie nigdy nie są tylko pieniędzmi.

Kiedy para kłóci się o ekspres do kawy za tysiąc pięćset złotych, rzadko chodzi o te tysiąc pięćset. Chodzi o to, czy druga osoba pyta, zanim kupi, czy bierze Cię pod uwagę, czy macie ten sam plan na najbliższy rok. Pieniądze są tylko walutą, w której toczy się ta konkretna kłótnia.

Dlaczego pieniądze są najtrudniejszym tematem w związku

Kiedy Jeffrey Dew, Sonya Britt i Sandra Huston przeanalizowali w 2012 roku dane ponad czterech tysięcy par, wyszło im, że spory o pieniądze zapowiadają rozwód mocniej niż kłótnie o cokolwiek innego. Mocniej niż awantury o seks. Mocniej niż o dzieci czy teściów. I nie miało większego znaczenia, ile para zarabiała ani ile miała długów. Pieniądze rozbijają ludzi w każdym przedziale dochodów, także tych, którym z zewnątrz niczego nie brakuje.

Lauren Papp, Mark Cummings i Marcie Goeke-Morey (2009) dołożyli kolejny element układanki. Poprosili sto par o zapisywanie domowych konfliktów na bieżąco i znaleźli coś, czego się nie spodziewali. Pieniądze wcale nie były najczęstszym powodem sprzeczek, wyprzedzały je zwyczajne domowe drobiazgi. Ale kłótnie o pieniądze trwały dłużej, uderzały mocniej i najgorzej dawały się zamknąć. Po takiej rozmowie parom trudniej było wrócić do normalnego wieczoru.

Dlaczego akurat pieniądze? Bo dotykają niemal wszystkiego naraz: gdzie mieszkasz, co jesz, na ile czujesz się wolny, jak wyobrażasz sobie kolejne dziesięć lat. W odróżnieniu od jednorazowej sprzeczki wracają co miesiąc, z każdą wypłatą i każdym rachunkiem. I rzadko rozmawia się o nich spokojnie, z wyprzedzeniem. Zwykle dopiero wtedy, gdy coś już się pali.

O co tak naprawdę są kłótnie o pieniądze

Pieniądz jest symbolem, dla każdego trochę innym. Dla jednej osoby znaczy bezpieczeństwo, poduszkę na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Dla drugiej wolność, możliwość powiedzenia w sobotę rano "jedziemy". Ktoś inny czyta go jako troskę, dowód, że jest się dla kogoś ważnym. A dla kolejnej osoby pieniądz jest cichym pytaniem o władzę: kto tu naprawdę decyduje.

I właśnie tu zaczyna się plątanina. Dla kogoś, kto czyta pieniądze jako bezpieczeństwo, oszczędzanie jest aktem miłości, sposobem myślenia o wspólnej przyszłości. Dla kogoś, kto widzi w nich wolność i troskę, wydawanie na przeżycia i drobne prezenty jest sposobem okazywania miłości tu i teraz, dopóki jest komu ją okazywać.

Skąd bierze się ten prywatny słownik? Najczęściej z dzieciństwa. Ktoś, kto dorastał w domu, gdzie oglądało się każdą złotówkę dwa razy, nosi w sobie strach, że pieniądze mogą się skończyć w każdej chwili. Nawet przy pełnym koncie. Ktoś wychowany w dostatku albo tam, gdzie czułość przychodziła zapakowana w prezent, traktuje wydawanie jako naturalny wyraz więzi. Dwa takie odruchy spotykają się potem w jednej kuchni nad pytaniem, czy nowa zmywarka jest koniecznością, czy wyrzucaniem pieniędzy. Twój temperament kształtuje stosunek do pieniędzy na długo przed tym, zanim trafi on na ten stół. Nas interesuje to, co dzieje się, gdy dwa takie stosunki zamieszkają pod jednym dachem.

Oboje robią przecież to samo, wyrażają miłość przez pieniądze, tylko w przeciwne strony. A ponieważ każde jest pewne, że jego sposób jest ten właściwy, drugie wychodzi w tej opowieści albo na sknerę, albo na rozrzutnika.

Oszczędny i rozrzutny: dlaczego się przyciągają

Scott Rick, Deborah Small i Eli Finkel opisali w 2011 roku wzorzec, który nazwali fatal fiscal attraction, zgubnym przyciąganiem finansowym. Sknery, czyli ludzie, którzy wydają mniej, niż sami by chcieli, i rozrzutnicy, którzy wydają więcej, niż chcą, wyjątkowo często biorą ślub właśnie ze sobą nawzajem.

Jedni i drudzy mają lekki żal do własnego podejścia do pieniędzy, więc ciągnie ich do przeciwieństwa. Oszczędnego fascynuje lekkość, z jaką rozrzutny wydaje i nie robi z tego dramatu. Rozrzutnego uspokaja, że ktoś obok trzyma to wszystko w ryzach. Tyle że to samo przyciąganie zapowiada potem więcej kłótni o finanse i niższe zadowolenie ze związku, nawet po odjęciu dochodów, długów i oszczędności. Zeszli się przez dokładnie to, co później dzieli ich najmocniej.

Widać to w zupełnych drobiazgach. Ewa planuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i jest spokojna dopiero wtedy, gdy na koncie leżą trzy pensje. Marek po dobrym tygodniu zamawia wino i nową płytę, bo nagrodę chce mieć teraz, nie za rok. Każde z nich widzi w drugim cechę, której nie znosi u siebie. Zakochali się w czymś, co dziś rozkładają na kuchennym stole jako problem do rozwiązania.

To nie jest zła wiadomość, bo z taką różnicą da się normalnie żyć. Psuje się głównie wtedy, gdy stwardnieje w wyrok. Oszczędny wchodzi w rolę rozsądnego dorosłego, który pilnuje nieodpowiedzialnego dziecka obok siebie. Rozrzutny czuje się jak skarcony uczeń tłumaczący się z każdej wydanej stówy. W takim układzie przegrywają oboje, bo jedno gra strażnika, a drugie ucieka z wydatkami w tajemnicę.

Cała sztuka polega na tym, żeby traktować pieniądze jako różnicę, a nie jako czyjąś winę. O tym, jak prowadzić spór, żeby nie skończył się wojną pozycyjną, piszemy w tekście o tym, jak rozwiązywać konflikty. Przy pieniądzach do tego zestawu narzędzi dochodzi jeszcze kilka rzeczy.

Co przy pieniądzach naprawdę działa

Najlepszy moment na uporządkowanie wspólnych finansów jest wtedy, gdy akurat o nic nie idzie. Nie przy kasie w sklepie i nie tuż po wyciągu z banku. Kilka konkretnych nawyków zdejmuje z tematu większość napięcia, zanim zdąży ono komukolwiek podnieść ciśnienie.

  • Regularny przegląd finansów. Raz w miesiącu, dwadzieścia minut przy kawie. Przechodzicie przez to, co wpłynęło, co Was czeka i czy coś nie zaczyna się wymykać. Kiedy taka rozmowa staje się rutyną poza konfliktem, przestaje być kłótnią.
  • Trzy konta zamiast jednego. Twoje, jego i wspólne. Ze wspólnej puli idzie czynsz, jedzenie i plany na dwoje, reszta należy do każdego osobno i nie wymaga żadnych tłumaczeń. Rozrzutny ma gdzie wydawać, oszczędny ma gdzie odkładać.
  • Ustalcie próg samodzielnych wydatków. Do umówionej kwoty każde kupuje, co chce, bez pytania. Powyżej rozmawiacie wcześniej. Nie chodzi o pozwolenie, tylko o to, żeby druga osoba nie dowiadywała się o wszystkim z balkonu.
  • Jawność zamiast kontroli. Oboje widzicie, jak stoi domowy budżet. To zupełnie co innego niż zatwierdzanie sobie nawzajem każdej pozycji na wyciągu. Między "wiem" a "patrzę Ci na ręce" jest przepaść.

Żaden z tych punktów nie wymaga, żeby rozrzutny zmienił się w oszczędnego albo odwrotnie. Chodzi o to, żeby dać różnicy strukturę, w której nie musi wybuchać.

Komuś wyda się to nieromantyczne, bo budżet przy kawie brzmi mniej jak miłość, a bardziej jak zebranie w pracy. Ale to właśnie jasne zasady rozwiązują ręce na całą resztę. Kiedy nie musisz już sprawdzać, czy druga osoba zauważyła nowy wydatek, zostaje Ci energia na to, po co w ogóle jesteście razem. Struktura wokół pieniędzy nie jest przeciwieństwem ciepła. Jest jego warunkiem.

Kiedy nie chodzi o pieniądze, tylko o władzę

Jest jednak granica, za którą to już nie jest spór dwóch temperamentów. Kiedy jedna osoba kontroluje każdą złotówkę wydaną przez drugą, odcina ją od wspólnych pieniędzy, każe tłumaczyć się z każdego zakupu albo zabiera jej zarobki, nie mówimy o różnicy między oszczędnym a rozrzutnym. To ma swoją nazwę, przemoc ekonomiczna, i jest formą przymusu, nawet jeśli nikt w tym domu nigdy nie podniósł głosu.

Zdrowe ustalenia finansowe dają obu stronom więcej bezpieczeństwa i więcej przestrzeni. Kontrola finansowa systematycznie odbiera jednej z nich wolność i uzależnia ją od drugiej, zwykle małymi krokami, każdy z osobna łatwy do wytłumaczenia. Jeśli poznajesz w tym opisie własny związek, sprawa jest poważniejsza niż pieniądze. Szersze sygnały ostrzegawcze zebraliśmy w tekście o tym, jak rozpoznać toksyczny związek.

Kiedy każde z Was mówi innym językiem miłości

Wróćmy do zwyklejszego przypadku, w którym dwoje ludzi naprawdę się kocha i po prostu ciągle mija się przy pieniądzach. Bardzo często każde daje miłość innym kanałem. Doradca małżeński Gary Chapman spopularyzował pojęcie języków miłości: jedna osoba okazuje uczucie prezentami, druga wspólnym czasem, kolejna praktyczną pomocą w codziennych sprawach.

Przy pieniądzach wygląda to mniej więcej tak. Ona kupuje mu plecak, na który patrzył od roku, bo prezent jest jej sposobem powiedzenia "myślę o Tobie". On zamiast tego po cichu odkłada na wspólny wyjazd, bo zabezpieczona przyszłość jest jego sposobem powiedzenia tego samego. Ona widzi, że on nigdy nic nie kupuje, i czyta to jako obojętność. On widzi, że ona ciągle wydaje, i czyta to jako brak rozsądku. Oboje mówią "kocham Cię" w słowniku, którego druga strona nie zna.

Kiedy ostatnio odczytałeś zakup albo oszczędzanie partnera jako coś wymierzonego w Ciebie, choć wcale nie musiało tak być pomyślane? Zadaj sobie to pytanie uczciwie, a spora część kłótni o pieniądze zaczyna wyglądać inaczej. Czym są te języki i dlaczego akurat prezenty bywają najczęściej źle odczytywane, rozkładamy w tekstach o pięciu językach miłości i o prezentach jako języku miłości.

Zanim przepiszecie domowy budżet, sprawdźcie, czym właściwie do siebie mówicie. Test stylów miłości pokazuje w kilka minut, jak okazujesz miłość i czego sam potrzebujesz, a w porównaniu pary widać, gdzie się z partnerem spotykacie, a gdzie mijacie. Przy pieniądzach pomaga zrozumieć jedno: co partner naprawdę mówi tym zakupem albo tym odkładaniem.

Pieniądze zachowują się w tym wszystkim jak wzmacniacz. Same w sobie nie są ani dobre, ani złe, nagłaśniają tylko to, w co każde z Was wierzy o bezpieczeństwie, wolności i byciu zaopiekowanym. Następnym razem, gdy czyjś zakup Cię ruszy, zatrzymaj się na chwilę przy pytaniu, o co tu naprawdę idzie. Odpowiedź prawie nigdy nie brzmi "o pieniądze".

Polecany test

Wypróbuj Języki miłości

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Relacje i komunikacja