Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Relacje i komunikacja / Jak pomóc bliskiej osobie z syndromem oszusta
Relacje i komunikacja

Jak pomóc bliskiej osobie z syndromem oszusta

„Przecież jesteś świetna" nie działa. Jak rozmawiać z partnerem, przyjacielem albo podwładnym, który mimo wyników w siebie nie wierzy.

Agnieszka wraca do domu z awansem i od razu dokleja do niego wyjaśnienie: stanowisko obsadzali w pośpiechu, ona akurat była pod ręką i nikt odpowiedniejszy się nie zgłosił. Paweł odpowiada to, co odpowiedziałby prawie każdy. „Bzdura, jesteś najlepsza, kogo tam mają." Agnieszka się uśmiecha, dziękuje i temat znika.

Trzy tygodnie później to samo zdanie o szczęściu wraca, tylko przy innym projekcie. Paweł słyszy je mniej więcej dziesiąty raz i zaczyna do niego docierać, że jego zapewnienia nigdzie się nie odkładają. Nie brzmią fałszywie, mówi je poważnie, a i tak nie wytrzymują nawet do końca wieczoru.

Poczucie, że człowiek nie należy tam, gdzie jest, opisały psycholożki Pauline Clance i Suzanne Imes w 1978 roku u ludzi z udokumentowanymi wynikami. To nie choroba ani zaburzenie i w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych tego nie ma. To sposób, w jaki ktoś tłumaczy sobie własne sukcesy, i właśnie dlatego z pozycji bliskiej osoby da się z tym pracować lepiej, niż na pierwszy rzut oka wygląda. Tylko inaczej niż pochwałą.

Dlaczego zapewnienia nie działają

Wątpliwość co do własnych umiejętności nie stoi na braku informacji. Człowiek, któremu chodzi po głowie, że nie zasłużył na swoje miejsce, zwykle całkiem dokładnie wie, co ma za sobą. Tylko nadaje temu inną wagę. Twoja pochwała nie wnosi do tego układu nowego faktu, więc przechodzi przez ten sam filtr co wszystkie poprzednie.

U bliskich filtr pracuje na dodatek jeszcze szybciej. Uznanie od partnera da się wytłumaczyć w sekundę: mówi tak, bo mnie kocha, bo widzi, że jest mi kiepsko, bo nie zna szczegółów. Działa tu nieprzyjemna proporcja, której większość ludzi się nie spodziewa. Im bliżej z kimś jesteś, tym mniej twoje słowo waży jako dowód.

Mark Leary ze swoimi współpracownikami opisał w 2000 roku, jak dużą rolę odgrywa przy takich odczuciach autoprezentacja. Ludzie mówią o sobie skromniej, niż oceniają się w środku, między innymi po to, żeby obniżyć oczekiwania otoczenia. Twoje zapewnienie trafia więc często w zdanie, które w połowie było przeznaczone dla publiczności, a nie w to, co dana osoba naprawdę myśli.

Drugi kłopot jest mniej widoczny. Kiedy mówisz komuś „to nieprawda", stawiasz go w roli, w której musi swojego zdania bronić. Wypowiedziana obrona postawy nie osłabia, raczej ją utwierdza. Rozmowa, która miała wątpliwości zmniejszyć, pozwala im wybrzmieć na głos i z argumentami.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą zauważa dopiero ten, kto odtworzy sobie taką wymianę później. Zdanie „przecież jesteś świetna" zamyka temat. Po nim nie da się ciągnąć niczym innym niż „no dobra, może", więc rozmowa, z której mogło coś być, kończy się po dwóch kwestiach.

Trzy źródła wątpliwości, trzy różne rozmowy

Wątpliwości wobec siebie nie mają u wszystkich tego samego korzenia. Chodzi o jeden wzorzec, ale zwykle z jednym głośniejszym źródłem, i od niego zależy też to, co druga osoba potrzebuje od ciebie usłyszeć. Szczegółowo rozbiera je tekst o tym, czym jest syndrom oszusta i skąd biorą się wątpliwości. Do rozmowy wystarczy tyle:

Źródło wątpliwości Co usłyszysz od drugiej osoby Co nie zadziała Co warto spróbować
Poczucie bycia oszustem „Prędzej czy później wyjdzie na jaw, że się na tym nie znam." „Przecież znasz się na tym lepiej niż reszta." Opisać jedną konkretną rzecz, którą rozwiązała w zeszłym tygodniu. I przyznać się do własnej niepewności we własnej pracy.
Umniejszanie sukcesów „To nic takiego, każdy by to zrobił." Pochwała dodatkowa, o stopień mocniejsza niż poprzednia. Zapytać o drogę do wyniku: ile wersji, co było najtrudniejsze, gdzie prawie się posypało.
Szczęście i okoliczności „Miałam szczęście do zlecenia i do zespołu." „Żadne szczęście, to była czysto twoja robota." Pytanie „co takiego zrobiłaś, że wyszło?" i wspólne rozpisanie poszczególnych kroków.

Różnica między kolumnami nie polega na życzliwości. Środkowa zawiera sądy, z którymi da się polemizować, prawa fakty i pytania, z którymi polemizuje się dużo gorzej. Kto odzywa się u ciebie w domu albo w biurze najczęściej, poznasz po pierwszej kolumnie całkiem pewnie. Drugą stronę tego medalu, czyli pracę tego, kto uznanie dostaje, opisuje tekst o tym, jak przyjmować pochwały bez dopisku.

Co działa zamiast pochwały

Najmocniejsze narzędzie jest nudne: opis zamiast oceny. „Jesteś zdolna" to ocena, a oceny da się wytłumaczyć. „W czwartek odwróciłaś całą naradę tym, że przyniosłaś liczby sprzed trzech miesięcy" to opis zdarzenia, przy którym ta osoba była. Fakty umniejsza się gorzej niż komplementy, a kiedy już zostaną umniejszone, przynajmniej jest o czym rozmawiać dalej.

Jeszcze lepiej jest pozwolić drugiej osobie wypowiedzieć dowody samodzielnie. Pytanie „co dokładnie zrobiłaś, że skończyło się tak?" wygląda na uprzejme zainteresowanie, ale w rzeczywistości zmusza do odtworzenia kroków. Własnego zdania nie da się zbyć tym, że ktoś powiedział je z grzeczności. Przydaje się tu też cisza: zostaw pauzę dłuższą, niż jest ci wygodnie, bo pierwsza odpowiedź bywa zbywająca, a dopiero druga jest coś warta.

Trzecia rzecz to normalizacja i paradoksalnie na niej stoi najwięcej. Clance i Imes pracowały z ludźmi, którzy uważali się za wyjątek, między innymi w grupach, w których słychać było, że to samo zna też ktoś obok. Obszerny przegląd Bravaty i jej współpracowników z 2020 roku podsumował 62 badania i znalazł rozpowszechnienie między 9 a 82 procentami, w zależności od tego, kogo i jak autorzy pytali. Często cytowane „70 %" to szacunek Sakulku i Alexandra z 2011 roku, a nie zmierzona wartość, ale i tak mówimy o rzeczy bardzo powszechnej.

Praktycznie wynika z tego, że twoje własne wątpliwości są bardziej użyteczne niż twoja pochwała. Kiedy szef powie przed zespołem, że też nie był pewien, czy się na tę rolę nadaje, ulży się w pokoju kilku osobom naraz. Ryzyko jest jedno: nie może to być figura retoryczna przed puentą o tym, jak świetnie ostatecznie sobie poradził.

Kilka zdań, których da się użyć w każdym z trzech przypadków:

  • „Co dokładnie zrobiłaś, że wyszło właśnie tak?"
  • „Pamiętam, jak to samo mówiłaś trzy lata temu o pracy, którą potem robiłaś przez pięć lat."
  • Opis zamiast oceny: „W poniedziałek ogarnęłaś klienta, który dla wszystkich innych był nie do zniesienia."
  • „Ja przed każdą prezentacją mam wrażenie, że się wyda. Za każdym razem."
  • „Nie musisz się ze mną zgadzać. Chcę tylko, żebyś wiedziała, co ja widziałem."
  • Pytanie, które boli i pomaga jednocześnie: „Co musiałby robić ktoś, kto zasługuje na to stanowisko? I czego z tego nie robisz?"

Partner, przyjaciel, szef: każdy ma inną dźwignię

Partner jest najbliżej i jako świadek ma niestety najmniejszą wagę. Za to widzi to, czego nie widzą inni: ile wieczorów idzie na przygotowanie ponad plan i ile okazji zostaje odrzuconych, zanim w ogóle padnie o nich słowo. Właśnie to warto nazwać, bo dotyczy zachowania, a nie oceny. „Zauważyłem, że na tę konferencję nawet się nie zgłosiłaś" otwiera rozmowę, którą „przecież jesteś dobra" zamyka.

W domu pomaga jedno pytanie na początku: chcesz to rozwiązać czy się pożalić? Jedno i drugie jest w porządku, a większość kłótni wokół tego tematu bierze się stąd, że jedno oferuje rozwiązanie, a drugie chciało tylko dwóch minut wysłuchania. Nie musisz być przy tym terapeutą swojej partnerki, a kiedy próbujesz, zwykle obrywa związek szybciej niż wątpliwości.

Przyjaciel ma przewagę pamięci. Zna wersje, które ta osoba opowiadała o sobie pięć lat temu, i może je cytować, żeby nie zabrzmiało to jak korepetycje. Przyjaciółka, która powie „pisałaś mi to samo przed przejściem do poprzedniej pracy, a potem byłaś tam najlepsza w zespole", robi coś innego niż zapewnianie. Wnosi dane, przy których była.

Największą dźwignię ma szef albo mentor, tyle że i jego pochwała przechodzi przez filtr i przechyla się w „był dla mnie miły". Skuteczniej niż chwalić jest zlecać. Przydzielony projekt, powierzona publicznie rola albo nominacja do wyboru mówią o zaufaniu w sposób, którego nie da się wytłumaczyć uprzejmością. Do tego należy konkretna i regularna informacja zwrotna, a nie raz do roku przy ocenie; jak ją dawać, żeby dało się ją przyjąć, rozbiera tekst o tym, jak dawać i przyjmować feedback.

Warto wspomnieć, że sporo osób na stanowiskach kierowniczych przerabia dokładnie to samo na własnej skórze, tylko przed zespołem o tym nie mówi. Awans wątpliwości raczej wzmacnia, bo miara eksperckości przestaje obowiązywać, a nowej dopiero się szuka; poświęcony jest temu osobny tekst o syndromie oszusta w roli kierowniczej.

Czego unikać

Porównywanie to pierwsza pułapka. Leon Festinger opisał już w 1954 roku, że mierzymy się z innymi automatycznie, więc do rozmowy nie musisz dokładać kolejnej miary. Zdanie „popatrz na Tomka, ma to samo i nie robi z tego afery" dokłada do pierwotnej wątpliwości drugą: teraz źle jest też to, jak ta osoba reaguje.

Druga pułapka wygląda życzliwie. „Przecież każdy tak ma" jest rzeczowo prawie prawdą, ale w roli odpowiedzi znaczy „nie ma sensu tego roztrząsać". Różnicę słychać natychmiast: „każdy tak ma, nie przejmuj się" temat zamyka, a „znam to, u mnie wygląda tak" otwiera go na oścież. Ta sama informacja, przeciwny skutek.

Najgorzej wypada ratowanie i zwykle zdarza się ludziom o najlepszych intencjach. Kiedy przejmujesz za kogoś zadanie, zwalniasz go z prezentacji albo nie proponujesz mu trudniejszego projektu, bo „teraz nie jest w formie", potwierdzasz jego wątpliwość czynem. Słowa nie potrafią jej obalić, a jeden opiekuńczy ruch pewnie ją podpiera.

A teraz szczerze: kiedy ostatni raz zapewniłeś kogoś, że jest dobry, a kiedy ostatni raz opisałeś mu, co konkretnie zrobił? U większości ludzi proporcja tych dwóch liczb jest mocno nierówna.

Kiedy odpuścić, a kiedy zaproponować specjalistę

Nie każda wątpliwość jest problemem do rozwiązania. Łagodne wątpliwości zna prawie każdy, pojawiają się przed czymś nowym i znowu odchodzą; przy takich najlepszą reakcją jest brak szczególnej reakcji. Jeśli druga osoba nie chce o tym mówić, naciskaniem robisz z tematu rzecz, której musi bronić, a to dokładnie odwrotny kierunek, niż zamierzałeś.

Inaczej jest, kiedy wątpliwości ciągną się miesiącami i zaczynają coś kosztować. Odrzucone okazje, nadgodziny bez końca, wyczerpanie, sen albo długo utrzymujący się kiepski nastrój to sygnały, na które twoje życzliwe zdania nie wystarczą. W takiej chwili warto raz zaproponować, że to już nie jest o was dwojgu i o waszych rozmowach.

Propozycja działa lepiej niż diagnoza. „Pomyślałem, czy nie pomogłoby omówić tego z kimś, kto się tym zajmuje" to zdanie, po którym druga osoba może zdecydować sama. Wypisanie jej objawów, do których doszedłeś, i nazwanie, co według ciebie z nią jest, prowadzi zwykle do obrony. Decyzja i tak należy do niej, a twoim zadaniem jest zostawić drzwi otwarte, a nie kogoś przez nie przepchnąć.

Rozmowa, w której nikogo nie będziesz przekonywać

Kiedy chcesz mieć do tego tematu wspólny słownik, może posłużyć też wspólny pomiar. Przejdźcie oboje test syndromu oszusta i porównajcie, gdzie wychodzi wam najmocniejsze źródło wątpliwości. Wynik jest orientacyjnym obrazem, a nie wyrokiem, za to dobrze się od niego zaczyna zdanie „u ciebie idzie to głównie przez okoliczności, u mnie przez umniejszanie", które inaczej brzmiałoby jak oskarżenie.

Do następnego razu spróbuj jednego drobiazgu. Kiedy padnie zdanie o szczęściu, przypadku albo o tym, że to nic takiego, nie odpowiadaj sprzeciwem. Zadaj jedno pytanie o konkretne kroki, a potem milcz dziesięć sekund, choćby było ci nieswojo. Nic więcej tego wieczoru nie rób.

Czy to zadziałało, tego dnia się nie pozna. Pozna się to za miesiąc, po jednej rzeczy: czy druga osoba przyjdzie z tym znowu sama z siebie, czy znów woli zatrzymać to dla siebie.

Polecany test

Wypróbuj Test syndromu oszusta

Czy Twój sukces należy do Ciebie? Wynik ogólny, przedział i główne źródło wątpliwości.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Relacje i komunikacja

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności