Dwaj mężczyźni, którzy nie przeszli kwalifikacji do badania nad uzdolnionymi dziećmi, odebrali później Nagrodę Nobla z fizyki. William Shockley, współtwórca tranzystora, i Luis Alvarez, jeden z najbardziej wpływowych fizyków eksperymentalnych XX wieku, byli w latach 20. testowani na potrzeby słynnego badania Lewisa Termana nad młodymi geniuszami. Żaden z nich nie osiągnął progu IQ 135, który wyznaczył Terman. Żaden więc do badania nie wszedł.
Druga połowa tej historii wygląda tak. Spośród blisko 1500 dzieci, które do badania Termana trafiły, przez całe długie życie ani jedno nie zdobyło Nobla ani Pulitzera.
Czy zatem IQ przewiduje sukces? Uczciwa odpowiedź nie brzmi ani tak, ani nie. To kwestia stopnia. A badania podłużne, które śledzą tych samych ludzi przez dekady, podsuwają zaskakująco konkretne liczby, którymi ten stopień da się opisać.
Termici, czyli badanie trwające sto lat
W 1921 roku psycholog ze Stanfordu Lewis Terman uruchomił jeden z najambitniejszych projektów badawczych w historii swojej dziedziny. Wybrał 1528 kalifornijskich dzieci z IQ 135 lub wyższym, mniej więcej górny 1 procent populacji, i postanowił obserwować je do końca życia. Uczestników ochrzczono mianem Termitów. Badanie toczy się do dziś, przeżyło swojego twórcę i jest najdłuższym projektem podłużnym tego rodzaju.
Terman chciał obalić popularne w jego czasach przekonanie, że bystre dzieci są wątłe, chorowite i nieporadne społecznie. Udało mu się. Termici okazali się przeciętnie zdrowsi, lepiej wykształceni, bardziej spełnieni zawodowo i bardziej zadowoleni niż reszta populacji. Wysokie IQ wyraźnie im w życiu pomogło.
Sam badacz celował jednak dużo wyżej. Chciał udowodnić, że jego dzieci staną się intelektualną elitą narodu, i tu trafił na ścianę. Termici wyrośli na dobrych lekarzy, prawników, profesorów i inżynierów, ale żaden z nich nie przewrócił swojej dziedziny do góry nogami. Tymczasem dwóch chłopców odrzuconych przez jego test pojechało po Nobla.
Badanie ma swoich krytyków. Próba nie była losowa. Dzieci nominowali nauczyciele, część Terman dobrał osobiście, więc mogły się w to wmieszać czynniki inne niż samo IQ: popularność w klasie albo zamożny dom. Nauczyciel łatwiej wskaże ucznia grzecznego i lubianego niż tego najbystrzejszego, który siedzi cicho w ostatniej ławce. Mimo to pozostaje ono wyjątkowe, bo nikt inny nie śledził tak dużej grupy uzdolnionych osób przez tyle lat.
Co z tego wynika dla Ciebie? Wysokie IQ podnosi prawdopodobieństwo sukcesu, ale samo w sobie nie wystarcza do wielkości. Od pewnego pułapu o rezultacie zaczynają decydować inne rzeczy. Zaraz do nich dojdziemy.
W górnym 1 procencie nie ma sufitu
Próg 135 punktów krył w sobie założenie, którego Terman nigdy nie wypowiedział na głos. Milcząco przyjął, że powyżej tej linii wszyscy są mniej więcej równi i że różnica między IQ 135 a IQ 165 nie przekłada się już na wyniki. Nowsze badania pokazały, że tak po prostu nie jest.
Study of Mathematically Precocious Youth, w skrócie SMPY, założył w 1971 roku Julian Stanley na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa. Dziś kierują nim David Lubinski i Camilla Benbow z Vanderbilt University. Projekt wyławia dzieci na podstawie wyników testu SAT rozwiązywanego przed 13. rokiem życia, a potem śledzi ich losy przez dekady. Objął już ponad 5000 wyjątkowo zdolnych osób.
Lubinski i Benbow zrobili coś, co Termanowi w ogóle nie przyszło do głowy: podzielili górny 1 procent na kwartyle według poziomu zdolności. Okazało się, że nawet wewnątrz tej wąskiej elity więcej naprawdę znaczy lepiej. Górna ćwiartka górnego procentu wyprzedzała dolną niemal we wszystkim, od doktoratów i patentów po recenzowane publikacje i dochody. Różnice nie były kosmetyczne.
Jeden przykład. Szansa na zdobycie stałej posady profesorskiej (tenure) na jednej z 50 najlepszych amerykańskich uczelni wynosiła około 3,2 procent w górnym kwartylu i zaledwie 0,38 procent w dolnym. To mniej więcej ośmiokrotna różnica, a mowa o ludziach, którzy wszyscy należeli do górnego 1 procentu populacji. Żadnego progu, powyżej którego IQ przestawałoby mieć znaczenie, w danych nie widać.
Co mówią metaanalizy
Badania podłużne śledzą jedną konkretną grupę ludzi. Metaanalizy idą w odwrotną stronę: zbierają dziesiątki niezależnych badań i liczą, jak silny jest związek IQ z życiowymi wynikami u dziesiątek tysięcy osób.
W 2007 roku estoński socjolog Tarmo Strenze podsumował badania podłużne, w których IQ mierzono w dzieciństwie, a sukces dopiero w dorosłości. Korelacja inteligencji z poziomem wykształcenia wyszła w okolicach 0,56, z prestiżem zawodu około 0,43. Z dochodem związek był słabszy, mniej więcej 0,2. Inaczej mówiąc: IQ najmocniej trzyma się wykształcenia, luźniej prestiżu wykonywanej pracy, a najluźniej samej wypłaty.
Jeszcze głośniejsza jest praca Franka Schmidta i Johna Huntera z 1998 roku, która zebrała 85 lat badań nad rekrutacją. Ich wniosek: ogólna zdolność poznawcza to najlepszy pojedynczy predyktor efektywności w pracy, jakim dysponują rekruterzy. Dla wszystkich zawodów razem korelacja wyszła około 0,51, a dla złożonych ról menedżerskich i specjalistycznych jeszcze wyżej, blisko 0,58. Lata doświadczenia i poziom wykształcenia nawet się do tego nie zbliżyły.
| Badanie (autor, rok) | Co śledziło | Zasięg | Główny wynik |
|---|---|---|---|
| Terman (od 1921) | Dzieci z IQ 135+ przez całe ich życie | 1528 osób, ponad 80 lat | Uzdolnionym wiedzie się dobrze, ale nikt nie zdobył Nobla ani Pulitzera |
| SMPY (od 1971) | Wyjątkowo zdolna młodzież (SAT przed 13. rokiem życia) | Ponad 5000 osób, ponad 50 lat | Nawet w górnym 1 procencie więcej znaczy lepiej, brak sufitu zdolności |
| Strenze (2007) | Metaanaliza IQ a sukces społeczno-ekonomiczny | Dziesiątki badań, dziesiątki tysięcy osób | Wykształcenie r≈0,56, zawód r≈0,43, dochód r≈0,2 |
| Schmidt i Hunter (1998) | Metaanaliza predyktorów efektywności w pracy | 85 lat badań nad rekrutacją | Zdolność poznawcza najlepszym pojedynczym predyktorem, r≈0,51 |
Co te liczby właściwie znaczą? Korelacja w okolicach 0,5 uchodzi w psychologii za umiarkowaną albo wręcz silną. W praktyce mówi tyle, że IQ wyjaśnia mniej więcej jedną czwartą różnic między ludźmi w danym wyniku. Jak na jeden czynnik to dużo. I jednocześnie zostawia trzy czwarte całej reszcie. Kiedy więc czytasz, że IQ coś "przewiduje", chodzi o przesunięcie szans w górę, a nie o gwarancję.
Trzeba dorzucić jedno zastrzeżenie. Sama korelacja nie mówi nic o przyczynie i skutku. Wyższe IQ prawdopodobnie pomaga zdobyć więcej wykształcenia, ale działa to też w drugą stronę, bo dłuższa nauka lekko podbija mierzone IQ. W prawdziwym życiu związek zdolności z sukcesem biegnie w obie strony naraz.
Dlaczego IQ przewiduje wyniki
Skąd to się bierze, że jedna ogólna zdolność przewiduje rzeczy tak różne jak szkolne oceny i efektywność w pracy? Najczęstsze wyjaśnienie jest proste. Wyższa zdolność poznawcza oznacza szybszą naukę i lepsze radzenie sobie ze złożonością. Kto szybko chwyta nowy materiał i widzi w nim zależności, zyskuje przewagę w każdym zawodzie, w którym stale pojawia się coś nowego.
Właśnie dlatego trafność IQ rośnie razem ze złożonością pracy. Tam, gdzie zadania się powtarzają, inteligencja waży mniej. U lekarza, programisty czy analityka, którzy codziennie wpadają na świeże problemy, pokazuje pełnię swojego działania. Dane Schmidta i Huntera układają się w czytelny wzór: im trudniejsza rola, tym mocniej zdolności poznawcze przewidują rezultat.
Wyobraź sobie dwoje nowych ludzi na tym samym juniorskim stanowisku. Ta osoba z wyższą zdolnością poznawczą szybciej ogarnia firmowe systemy. Wcześniej zaczyna dowozić wartość, więc szybciej dostaje trudniejsze zadania. Po kilku latach drobna przewaga w tempie uczenia się zamienia się w sporą przewagę w karierze, bo efekt narasta z każdym rokiem. Nie chodzi o to, że ktoś jest z gruntu lepszym pracownikiem. Chodzi o to, jak szybko zamienia nowy materiał w realną kompetencję.
Czego IQ nie przewiduje
Te pozostałe trzy czwarte to nie jest przypadkowy szum. Stoją za nimi czynniki bez bezpośredniego związku z inteligencją, a część z nich przewiduje sukces prawie tak dobrze jak IQ.
Sumienność, jeden z pięciu wymiarów osobowości w modelu Wielkiej Piątki, wychodzi w badaniach raz za razem jako mocny predyktor efektywności w pracy i dochodu, niezależny od IQ. Ktoś rzetelny, poukładany i kończący to, co zaczął, regularnie wyprzedza bystrzejszego kolegę, który jedzie wyłącznie na talencie. W 2007 roku Angela Duckworth opisała pokrewną cechę, grit, czyli wytrwałość i pasję w dążeniu do dalekich celów.
Sporo waży też pochodzenie społeczno-ekonomiczne. Metaanaliza Strenzego potwierdziła, że dom rodzinny koreluje z późniejszym dochodem i statusem mniej więcej tak samo mocno jak IQ. Dziecko wykształconych i zamożnych rodziców dostaje lepsze szkoły, lepsze kontakty i poduszkę bezpieczeństwa na wypadek wpadki. Do tego dochodzi zwykłe szczęście: właściwy moment, przypadkowe spotkanie, stan rynku pracy w chwili, gdy się na niego wchodzi.
Osobny rozdział to zadowolenie z życia, przy którym IQ niemal całkiem odpuszcza. Związek inteligencji z tym, jak bardzo człowiek jest kontent z własnego losu, jest bardzo słaby, bliski zeru. Bystrzejsi ludzie nie są przeciętnie szczęśliwsi, mają raczej inne zmartwienia. Pieniądze i prestiż, które idą w parze z IQ, same z siebie niczego nie gwarantują.
Jak myślisz, ile z Twoich własnych wygranych i porażek wpada do kategorii "cała reszta"? U większości ludzi wychodzi tego więcej, niż by obstawili.
Korelacja to nie przeznaczenie
Tu prawie każdy czytelnik takich badań popełnia ten sam błąd. Korelacja 0,5 dotyczy dużych grup, a nie Ciebie jako pojedynczej osoby. Statystyka mówi, że ludzie z wyższym IQ zarabiają przeciętnie więcej. Nie mówi, czy konkretna osoba z IQ 128 zarobi więcej niż sąsiad z IQ 108.
Weź dwóch absolwentów tego samego kierunku, jednego z IQ 130 i drugiego z 110. Gdybyśmy mieli obstawiać, który z nich za dwadzieścia lat zajdzie wyżej, statystycznie postawilibyśmy na pierwszego. Ale gdybyśmy ten sam zakład powtórzyli na tysiącu podobnych par, w sporej ich części byśmy się pomylili, bo na wyniki zapracowały też osobowość, zdrowie, rodzina, przypadek i setki innych wpływów.
IQ działa raczej jak wiatr w plecy niż jak tory kolejowe. Podnosi prawdopodobieństwo, otwiera drzwi, ułatwia naukę. Kierunek, który wybierzesz, i to, czy przy nim wytrwasz, zostaje w dużej mierze po Twojej stronie. Jeśli ciekawi Cię, gdzie jesteś na tej skali i w jakich rodzajach rozumowania radzisz sobie najlepiej, możesz rozwiązać test IQ i potraktować wynik jako jeden element układanki, a nie jako wyrok.
Pod koniec życia Terman porównał najbardziej i najmniej udanych mężczyzn z własnej próby. IQ obu grup było praktycznie identyczne. Różniło ich coś innego: napęd, wiara w siebie i umiejętność doprowadzania spraw do końca. Twórca największego badania nad inteligencją, jakie kiedykolwiek przeprowadzono, uznał na koniec, że o sukcesie w życiu decyduje głównie to, czego jego test nigdy nie mierzył.

Česky
Slovensky
English
Polski
Deutsch
Español