Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 21 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 21 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Relacje i komunikacja / Porozumienie bez Przemocy: cztery kroki z przykładami
Relacje i komunikacja

Porozumienie bez Przemocy: cztery kroki z przykładami

Jak cztery kroki Rosenberga zamieniają wyrzut w prośbę: obserwacja, uczucie, potrzeba, prośba. Przykłady przed i po oraz granice metody.

„Ty nigdy nie posprzątasz." Zdanie trwa dwie sekundy i niezawodnie rozkręca kłótnię na dwadzieścia minut. Piotr nie słyszy w nim bowiem prośby o pomoc, tylko wyrok na swój charakter, więc zaczyna wyliczać, co robi w domu on, a czego nie robi Ania.

O naczyniach w zlewie nie padnie już ani słowo. Ciekawsze od samej kłótni jest właśnie to przesunięcie: wystarczy jedno uogólniające zdanie i temat w ciągu chwili przeskakuje z konkretnej sytuacji na pytanie, kto jest tu gorszym człowiekiem.

Dlaczego zwykła krytyka uruchamia obronę

Wyrzut ma prawie zawsze tę samą budowę. Zawiera diagnozę drugiej osoby („jesteś leniwy", „nic cię to nie obchodzi") i kwantyfikator, którego nie da się obalić inaczej niż kontrprzykładem („nigdy", „zawsze", „ciągle"). Kto coś takiego słyszy, dostaje jednocześnie oskarżenie i zaproszenie do udowadniania niewinności.

Finał bywa jeden z trzech. Kontratak, w którym druga strona wyciąga własną listę krzywd. Pozorne wycofanie, po którym zostaje cicha złość i wspomnienie odłożone na następny raz. Albo milczenie, które wygląda na spokój, a w rzeczywistości tylko przesuwa tę samą scenę o tydzień dalej.

Piotr nie zachowuje się w tej chwili irracjonalnie. Reaguje na to, co naprawdę padło: nie na kosz, tylko na twierdzenie o tym, jaki jest. Obrona przed łatką ma pierwszeństwo przed logistyką domu, bo zagrożenie własnego obrazu wydaje się pilniejsze niż naczynia.

Tym tłumaczy się, dlaczego rady w rodzaju „rozmawiajcie ze sobą więcej" często nie działają. Liczba słów nie jest problemem. Problemem jest forma, w jakiej przychodzi informacja, bo to ona decyduje, czy druga osoba zapamięta twoją potrzebę, czy własną obronę.

Czym jest Porozumienie bez Przemocy

Sposób, który zmienia tę formę, opracował w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych amerykański psycholog Marshall Rosenberg. Metoda nazywa się Porozumienie bez Przemocy, w angielskim skrócie NVC od nonviolent communication. Książka Rosenberga wyszła w 1999 roku, po polsku ukazała się jako Porozumienie bez przemocy. O języku życia.

Słowa „bez przemocy" nie oznaczają tu wyłącznie braku krzyku. Celują w rzecz subtelniejszą: zwykła mowa jest pełna ukrytych oskarżeń, ocen i nacisku, nawet jeśli wypowiadamy ją spokojnym głosem. Zdanie „myślałem, że jesteś rozsądniejsza" można powiedzieć szeptem i tak samo zadziała jak cios.

Rdzeniem podejścia są cztery kroki, które mają oddzielić fakty od interpretacji, a pragnienia od nacisku. Obserwacja, uczucie, potrzeba, prośba. W praktyce powstaje z nich jedno spójne zdanie albo krótki akapit, a nie formularz.

Cztery kroki Porozumienia bez Przemocy na przykładach

1. Obserwacja zamiast oceny

Pierwszym krokiem jest opisanie tego, co się stało, tak jakby zarejestrowała to kamera. Bez przymiotników o charakterze drugiej osoby, bez „znowu" i bez zgadywania jej intencji. Kamera nie widzi lenistwa, widzi naczynia.

PRZED: „Znowu zostawiłeś to na mnie, ty się po prostu nie umiesz o nic zatroszczyć."

PO: „W zlewie stoją naczynia z trzech posiłków, od wczorajszego obiadu."

Różnica wygląda kosmetycznie, ale zmienia temat rozmowy. O pierwszym zdaniu można się spierać w nieskończoność, bo dotyczy charakteru Piotra. Drugie jest sprawdzalne i nikt nie musi go obalać.

2. Uczucie zamiast oskarżenia

Drugi krok nazywa to, jak się w tej sytuacji czujesz. Nie chodzi o efekt ani o nacisk, tylko o informację, której druga osoba sama z siebie nie ma. Twojego zmęczenia nie da się odczytać z jej strony stołu.

PRZED: „Czuję się tu jak służąca."

PO: „Po dzisiejszym dniu jestem zmęczona i wkurzona."

Pierwsze zdanie brzmi jak uczucie, tyle że zawiera obraz relacji, w którym Piotr został obsadzony jako ten, kto trzyma służącą. Drugie mówi wyłącznie o Ani. Właśnie dlatego nie da się z nim polemizować.

3. Potrzeba zamiast strategii

Trzeci krok mówi, o co naprawdę ci chodzi. Potrzeby są ogólne i wspólne wszystkim ludziom: odpoczynek, poczucie bezpieczeństwa, udział we wspólnej sprawie, uznanie, spokój. Konkretny sposób ich zaspokojenia to dopiero strategia, a strategii zwykle jest więcej niż jedna.

PRZED: „Potrzebuję, żebyś wreszcie zaczął funkcjonować jak dorosły."

PO: „Potrzebuję mieć po kolacji poczucie, że nie jestem z tym domem sama."

Kiedy zostaniesz przy strategii, zostaje jedno rozwiązanie i wciskasz je drugiej osobie. Kiedy nazwiesz potrzebę, otwierasz przestrzeń, w której może przyjść z propozycją, która ci nie przyszła do głowy. Czasem jest to zmywarka, innym razem inny podział wieczorów.

4. Prośba zamiast żądania

Czwarty krok przekłada potrzebę na coś, co da się zrobić. Dobra prośba jest konkretna, dotyczy teraźniejszości i mówi, czego chcesz, a nie od czego druga osoba ma się powstrzymać. „Traktuj mnie ładnie" nikt nie umie spełnić.

PRZED: „To łaskawie umyj, skoro znowu musiałam o tym powiedzieć."

PO: „Umyjesz to dziś wieczorem do dziewiątej? A jakby ci nie wyszło, dasz mi znać?"

Wszystko razem zdanie Ani brzmi mniej więcej tak: „W zlewie stoją od wczoraj naczynia z trzech posiłków. Jestem zmęczona i potrzebuję mieć poczucie, że nie jestem z tym sama. Umyjesz je dziś do dziewiątej?" Tak, to dłuższe niż „ty nigdy nie posprzątasz". Za to prowadzi do rozmowy o naczyniach.

Najczęstszy błąd: „czuję, że" zwykle nie jest uczuciem

Tu wykłada się większość prób. Zdanie „czuję, że mnie ignorujesz" wygląda na komunikat o emocji, a w rzeczywistości jest interpretacją zachowania drugiego człowieka, czyli oskarżeniem w miększym opakowaniu. Prawdziwe uczucie pod spodem brzmi „jest mi smutno" albo „boję się".

Jest na to prosty test gramatyczny. Jeśli po „czuję" pojawia się „że", słowo „jakby" albo imię drugiej osoby, to nie uczucie, tylko myśl. Uczucie da się wyrazić jednym słowem i nikt inny w nim nie występuje.

Co mówimy Co jest w tym schowane Prawdziwe uczucie pod spodem
„Czuję, że mnie ignorujesz." Twierdzenie o zachowaniu Piotra Smutek, samotność
„Czuję się niedoceniana." Ocena tego, jak traktuje cię druga osoba Rozczarowanie, zmęczenie
„Mam wrażenie, że robisz sobie ze mnie żarty." Domysł na temat cudzych intencji Złość, niepewność
„Czuję się jak piąte koło u wozu." Obraz relacji, a nie emocja Wstyd, smutek

Kiedy ostatnio udało ci się nazwać swoje uczucie jednym słowem, w którym nie występował nikt inny? U większości z nas słownik emocji jest zaskakująco ubogi, za to interpretacje cudzego zachowania idą nam bez żadnego przygotowania. Trening zaczyna się od pięciu, sześciu słów: złość, smutek, strach, zmęczenie, ulga.

Prośba uniesie „nie", żądanie nie

Różnicy między prośbą a żądaniem nie poznasz po sformułowaniu, tylko po tym, co zrobisz, kiedy druga osoba odmówi. Przyjdzie rozdrażnienie, wyrzut albo chłodne milczenie do końca wieczoru? To było żądanie, choćby zaczynało się od słów „byłbyś tak miły".

Zdradliwe jest to, że żądanie w przebraniu prośby druga strona zwykle rozpoznaje wcześniej niż ty. Zdradza je ton, moment i przede wszystkim historia: jeśli poprzednia odmowa kosztowała chłodny wieczór, Piotr nawet najuprzejmiejsze zdanie usłyszy jako obowiązek. Zgodę da wtedy z ostrożności, a nie z chęci, a to towar z krótkim terminem przydatności.

To nie znaczy, że nie masz prawa przy niczym obstawać. Bezpieczeństwo, uzgodnione zobowiązania albo granice, których nie da się przestawić, spokojnie nazwij wprost warunkami. Nie w porządku jest tylko sytuacja, w której podajesz żądanie za prośbę, a potem karzesz odmowę.

Gdzie Porozumienie bez Przemocy się zacina

Metoda ma swoje granice i warto poznać je zawczasu. Krytycy często zarzucają jej, że szablon „kiedy widzę..., czuję..., potrzebuję..., proszę cię..." brzmi jak robot, i mają rację do momentu, w którym człowiek go w sobie zadomowi. Pierwsze kilka prób naprawdę wygląda na czytanie z instrukcji, bo skupiasz się na strukturze zamiast na treści.

Druga granica jest poważniejsza. Porozumienie bez Przemocy nie działa jak sztuczka, którą przeforsujesz swoje. Kiedy użyjesz czterech kroków jako uprzejmego opakowania na stary wyrzut, druga osoba to wyczuje i zareaguje na to, co czuje pod opakowaniem. Warunkiem jest prawdziwe zainteresowanie tym, czego potrzebuje ona.

Po trzecie: w rozkręconej kłótni metoda trzyma się kiepsko. Kiedy pali cię twarz i tętno leci, mózg nie ma mocy na odróżnianie obserwacji od oceny. Rozsądniej jest wtedy powiedzieć, że potrzebujesz przerwy, i umówić się na konkretną godzinę, o której wrócicie do tematu. A tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo, zadaniem nie jest lepiej sformułować prośbę, tylko wyjść z sytuacji i szukać pomocy.

Jak rozmawiać z partnerem, który nigdy nie słyszał o NVC

Dobra wiadomość jest taka, że metody nie muszą znać oboje. Wejście w rozmowę zmienia się, nawet jeśli zmieni je tylko jedna strona, bo na opis sytuacji po prostu reaguje się inaczej niż na łatkę. Ogłaszać tego jednak nie ma sensu: zdanie „teraz spróbuję na tobie Porozumienia bez Przemocy" wytwarza nieufność, zanim zdążysz dokończyć obserwację.

Używaj więc własnych słów, a kroki zostaw sobie jako wewnętrzny konspekt. Nikt nie pozna, że za zdaniem „naczynia stoją tam od wczoraj, a ja jestem zmęczona" stoi jakaś metoda. Kolejne konkretne sposoby znajdziesz w tekście o tym, jak poprawić komunikację w związku, który zajmuje się też sytuacjami poza kłótnią.

Rolę gra i to, jak z natury podchodzisz do konfliktu. Ludzie, którzy raczej konflikty omijają, miewają problem z krokiem prośby, bo boją się odmowy. Bardziej rywalizacyjne charaktery odwrotnie: prośbę mają z głowy, ale obserwacja ucieka im w stronę oskarżenia. Przegląd pięciu podejść według modelu dual-concern, który opisali Blake i Mouton, znajdziesz w artykule o stylach rozwiązywania konfliktów.

Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie stoisz ty, może się przydać nasz test stylów konfliktu: 30 pytań, mniej więcej cztery minuty, a wynikiem jest styl podstawowy i zapasowy oraz twoje miejsce na mapie asertywność razy uwzględnianie innych. Potraktuj to jako narzędzie do poznania siebie, a nie diagnozę związku.

Jak zacząć od małego

Nie ma sensu zaczynać od tematu, który pali cię najbardziej. Ćwiczenie nowego sposobu mówienia na dziesięcioletniej krzywdzie przypomina naukę pływania w wysokiej fali. Wybierz jeden drobiazg dziennie i przejdź przy nim wszystkie cztery kroki, choćby tylko w głowie.

  • zapisz zdanie najpierw w notatkach w telefonie i dopiero potem je wypowiedz
  • przy każdej próbie sprawdź jedno: czy tę pierwszą część dałoby się nagrać kamerą?
  • przećwicz kroki najpierw na czymś przyjemnym, choćby na docenieniu, które chcesz komuś dać
  • kiedy własne zdanie brzmi ci sztucznie, przełóż je na swoją zwykłą mowę, a strukturę zostaw w głowie
  • licz się z tym, że pierwsze próby wyjdą niezgrabnie, i nie rób z tego wyroku na metodę

Forma pisemna ma jeszcze jedną zaletę. Daje ci czas, żeby zauważyć, że w zdaniu „czuję się pomijana" nie ma żadnego uczucia, co przy mówieniu ucieka. Po kilku dniach zaczniesz to wyłapywać też na żywo, zwykle jakąś sekundę po tym, jak zdanie wyleci ci z ust.

Ania z Piotrem próbują tego od dwóch tygodni. Naczynia w zlewie wciąż czasem się pojawiają, a raz pokłócili się nawet nad najlepiej zbudowanym zdaniem. Zmieniło się co innego: kłótnie teraz się skracają, bo zwykle chodzi w nich o naczynia, a nie o to, które z nich jest gorszym człowiekiem.

Polecany test

Wypróbuj Test stylów rozwiązywania konfliktów

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Relacje i komunikacja

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności