Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Osobowość i samopoznanie / Choleryk: kim jest i po czym go poznasz
Osobowość i samopoznanie

Choleryk: kim jest i po czym go poznasz

Choleryk idzie prosto do celu, a bezczynność znosi gorzej niż błąd. Po czym go poznasz, ile kosztuje go tempo i jak z nim wyjść bez kłótni.

Ile razy w tym tygodniu dokończyłeś zdanie za kogoś, kto Twoim zdaniem mówił niepotrzebnie wolno? Jeśli przypomnisz sobie choćby dwie takie chwile, masz w sobie więcej składowej cholerycznej niż większość ludzi wokół Ciebie. Niecierpliwość wobec cudzego tempa to bowiem pierwszy i najpewniejszy znak tego temperamentu, o wiele trafniejszy niż krzyk, który zwykle mu się wytyka.

Choleryka poznasz po tempie, nie po krzyku

Najpowszechniejsze wyobrażenie choleryka to człowiek, który wali pięścią w stół. Krzyk jest jednak sprawą wtórną i spora część choleryków wcale głosu nie podnosi. Sedno leży gdzie indziej: cel i najkrótszą drogę do niego widzi, zanim inni dosłuchają wstępu, a bezczynność znosi gorzej niż błąd.

Poznasz go po budowie zdań. Zaczyna od wniosku i dopiero potem dopowiada, jak do niego doszedł. „Zrobimy to tak" pada jako pierwsze, powody dopiero na dopytanie, a długiego wstępu od kogoś innego słucha jakieś dwie minuty.

Drugi znak to stosunek do decyzji. Gdy długo nic się nie dzieje, woli zdecydować źle niż wcale, bo złą decyzję da się poprawić, a z czekania nie powstanie nic. Odpowiedzialność, którą inni przerzucają między sobą, bierze na siebie, i to nawet wtedy, gdy nie ma do tego uprawnień.

Najlepiej widać to w drobiazgach. W restauracji, w której od pół godziny nikt nie przynosi zamówienia, choleryk wstaje nie dlatego, że jest głodny, tylko dlatego, że nic się nie dzieje. Podchodzi do baru, załatwia sprawę w trzydzieści sekund i wraca do stolika ze szczerym zdziwieniem, dlaczego nikt nie zrobił tego wcześniej.

Trzeci znak to rozłożenie gniewu w czasie. Choleryk zapala się szybko i po pięciu minutach ognia już nie ma, tyle że druga strona pamięta wypowiedziane zdanie jeszcze przez miesiąc. Ta dysproporcja między tym, jak krótko on się pali, a jak długo bolą innych jego słowa, stoi za większością problemów, jakie choleryk ma w swoim otoczeniu.

Żółć, psy i druga oś Eysencka

Nazwa pochodzi od greckiego cholé, czyli żółć. Według Hipokratesa to właśnie ona miała przeważać u gwałtownego, zaczepnego typu, a rzymski lekarz Galen nazwał potem w II wieku naszej ery całą czwórkę tak, jak znamy ją do dziś. Nauka o płynach ustrojowych nie wytrzymała próby czasu, ale podział ludzi według szybkości i siły reakcji został w obiegu.

Hans Eysenck w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych oparł osobowość na dwóch osiach, ekstrawersji i stabilności emocjonalnej, a choleryk wyszedł mu jako labilny ekstrawertyk. Słowo brzmi gorzej niż to, co opisuje: oznacza po prostu silną i szybką reakcję emocjonalną, a nie zaburzenie. Iwan Pawłow z kolei rozróżniał u swoich psów typy układu nerwowego i cholerykowi odpowiadał u niego typ silny, ale niezrównoważony, czyli z przewagą pobudzenia nad hamowaniem.

Obie linie prowadzą do tego samego obrazu. Choleryk ma szybki start i wolniejszy hamulec. Skąd wzięły się pozostałe trzy typy i jak podchodzi do nich współczesna psychologia, podsumowuje przegląd czterech temperamentów.

Dlaczego cholerycy tak często lądują na czele

Zapytaj ludzi, kto w ich zespole decyduje, a nazwisko padnie w ciągu sekundy. Bywa to człowiek, który jako pierwszy powiedział na głos, co się zrobi, choć nikt go do tego nie wyznaczył. Składowa choleryczna działa jak winda do roli szefa i często nie wygląda to nawet na ambicję, raczej na niechęć do patrzenia, jak nic się nie dzieje.

W kryzysie to ogromna przewaga. Choleryk przestaje tłumaczyć i zaczyna działać, więc ludzie wokół chętnie ustępują mu pola, bo chcą, żeby ktoś przejął stery. Swoich ludzi w dodatku chroni, a ich problemy traktuje jak własne; zwykle od razu bierze je w swoje ręce, choć nikt o to nie prosił.

Haczyk odsłoniły badania Camerona Andersona i Gavina Kilduffa (2009). W grupach, które wspólnie rozwiązywały zadanie, największy wpływ zdobywali ludzie o wysokiej dominacji. Nie dlatego, że ich odpowiedzi były lepsze, tylko dlatego, że odzywali się wcześniej, częściej i z większą pewnością siebie, a otoczenie odczytało tę pewność jako kompetencję. Szybkość wygląda więc jak trafność, choć nie ma z nią nic wspólnego.

Praktyczny skutek wygląda tak. Michał prowadzi pięcioosobowy zespół i na poniedziałkowej naradzie decyzja zapada zwykle w czterdzieści sekund, bo podejmuje ją on. Po pół roku narzeka, że ludzie są bierni i nic nie proponują. Ten zespół nauczył się jednak tylko tego, że propozycja nie ma sensu, bo decyzja i tak zapadnie bez niej.

Jedną jego przewagę ludzie doceniają w pełni dopiero w innym zespole. Z cholerykiem wiadomo, na czym się stoi. Nie chwali na zapas, więc kiedy mówi, że coś jest dobre, ma to na myśli dosłownie, a o zastrzeżeniu dowiesz się tego samego dnia, a nie za rok na rozmowie oceniającej. Po szefie, który mówił aluzjami, taka bezpośredniość działa niemal jak ulga.

Kiedy ostatnio ktoś powiedział Ci wprost, że przycisnąłeś za mocno? Jeśli nie potrafisz sobie tego przypomnieć, nie musi to znaczyć, że się nie zdarzyło. Prawdę o tym, jak działasz na innych, powie Ci tylko ktoś, kto się Ciebie nie boi, a takich ludzi wokół choleryka bywa niewielu.

Co kosztuje choleryka najwięcej

Najdroższą pozycją nie są przegrane spory, tylko relacje, które po cichu stygną. Przy wolniejszym tempie otoczenia choleryk traci cierpliwość, wchodzi w słowo i decyduje za innych, zanim skończą mówić. Ostrość, którą sam bierze za rzeczowość, druga strona słyszy jako atak, a ponieważ nic dramatycznego się nie stało, nikt tego nie porusza. Po prostu przestaje pytać.

Drugą cenę płaci ciało. Metaanaliza Yoichiego Chidy i Andrew Steptoe (2009) podsumowała dziesiątki badań długofalowych i wykazała, że przewlekły gniew i wrogie nastawienie wiążą się z wyższym ryzykiem chorób serca, również u osób, które na początku obserwacji były zdrowe. Różnica jest jednak istotna: nie chodzi o szybki wybuch, który mija po pięciu minutach, tylko o trwale rozdrażnione nastawienie wobec otoczenia. Choleryczny temperament sam w sobie nie jest ani diagnozą, ani wyrokiem.

W stresie choleryk ma krótszy lont. Złości go drobiazg, obok którego kiedy indziej przeszedłby bez mrugnięcia okiem, a zdania lecą wtedy szybciej niż myśli. Działają dwie bardzo proste rzeczy: ruch i zasada, że nieprzyjemną wiadomość można spokojnie napisać, ale wysłać dopiero po drugim przeczytaniu. Co robi z poszczególnymi temperamentami długotrwała presja, opisuje tekst o temperamencie a stresie.

W domu przejawia się to inaczej niż w pracy. Dzieci choleryków opisują często to samo doświadczenie: rodzic był sprawiedliwy, stał za nimi i umiał rozwiązać wszystko, tyle że przyjść do niego z czymś niedokończonym było trudno. Choleryk na niedokończoną sprawę odpowiada bowiem propozycją rozwiązania, nawet jeśli druga strona chciała tylko powiedzieć, że jest jej ciężko. Odróżnienie „poradź mi" od „posłuchaj mnie" to dla niego najtrudniejsza konkurencja dnia.

Za własne tempo płaci zresztą również sam. Rutyna, przewlekłe narady i karuzela akceptacji męczą go bardziej niż cały dzień prawdziwej pracy, więc dokłada sobie kolejne sprawy, byle tylko coś się ruszało. Zmęczenie nie przychodzi wtedy jako wyczerpanie, tylko jako rozdrażnienie, które oberwie ktoś, kto nie ma z nim nic wspólnego.

Zostaje rzecz, z którą cholerycy radzą sobie najgorzej: przyznanie się do własnego błędu. Przeprosiny są dla nich technicznie łatwe, ale dopuszczenie do siebie, że inni od początku mieli rację, oznacza podważenie własnego tempa. A tempo to dokładnie to, na czym choleryk się opiera.

Choleryk wobec pozostałych trzech temperamentów

Większość punktów zapalnych da się przewidzieć z góry, bo nie biorą się ze złej woli, tylko z różnicy w tempie i w tym, jak bardzo człowiek potrzebuje mieć sprawy zamknięte.

Choleryk spotyka Co zwykle się dzieje Co z tym zrobić
Sangwinika Szybko przybijają piątkę i ruszają ze sprawą, tyle że dowiezienie spada na choleryka Ustalić terminy na piśmie od razu na miejscu, póki trwa zapał
Flegmatyka Choleryk naciska, flegmatyk w milczeniu ustępuje, a sprzeciw zatrzymuje dla siebie Pytać wprost, co zrobiłby inaczej, i poczekać na odpowiedź
Melancholika Choleryk chce decyzji teraz, melancholik potrzebuje czasu; krytyka trafia głębiej, niż była pomyślana Podać konkretny termin zamiast „natychmiast" i dopowiedzieć też, co jest zrobione dobrze
Drugiego choleryka Albo najszybszy duet w okolicy, albo walka o ostatnie słowo Podzielić teren: kto o czym decyduje, ustala się z góry, a nie w konflikcie

Praktyczną instrukcję dla drugiej strony, czyli dla partnerów, współpracowników i dzieci choleryków, znajdziesz w osobnym tekście o tym, jak dogadać się z cholerykiem. Wersja skrócona brzmi: mów zwięźle, zacznij od wniosku i ostatnie słowo zostaw jemu, bo postawiony przed faktem dokonanym pójdzie przeciw niemu z zasady.

Czysty choleryk jest przy tym rzadkością. Częstsza jest składowa choleryczna uzupełniona domieszką, która zmienia jej wydźwięk: z domieszką flegmatyka człowiek wytrzyma też długi dystans, na którym czystemu typowi zapał kończy się wcześniej niż praca, z melancholiczną naciska na jakość i nie znosi wokół siebie niedokończonych spraw. Nasz test temperamentu ma 24 pytania, zajmuje około czterech minut i obok typu głównego pokazuje również tę domieszkę; wynik traktuj jako orientacyjny obraz, a nie jako etykietę.

Trzy rzeczy, które mówi się o cholerykach błędnie

„Choleryk to zły człowiek". Ostrość i zła wola to dwie różne rzeczy. Większość choleryków broni swoich ludzi zębami i pazurami, a w potrzebie pomoże im jako pierwsza; tyle że zrobi to bez pytania i bez owijania w bawełnę, więc łatwo pomylić to z bezwzględnością.

„Nie umie się kontrolować". Umie, tylko robi to dwie sekundy później, niż byłoby trzeba. Różnica między cholerykiem, którego ludzie znoszą, a cholerykiem, od którego ludzie odchodzą, leży zwykle nie w sile emocji, tylko w tym, czy przyzwyczaił się do pauzy między impulsem a zdaniem.

„Choleryk jest automatycznie dobrym szefem". Tu warto wrócić do badań Andersona i Kilduffa. Szybka decyzja i trafna decyzja to dwie niezależne rzeczy, a firma, która awansuje według zdecydowania, często wybiera według pewności siebie. Choleryk jest dobrym szefem w chwili, gdy ma obok kogoś, kto mu się sprzeciwia, a on to znosi.

Jeśli rozpoznałeś w tym opisie siebie, spróbuj przez tydzień stawiać kreski na kartce. Po każdej naradzie zapisz, ile razy komuś przerwałeś i ile razy zdecydowałeś o czymś, o co nikt Cię nie prosił. Liczby bywają wyższe, niż człowiek się spodziewa, a przede wszystkim pokazują, w jakich sytuacjach to się dzieje: prawie zawsze powtarzają się dwie albo trzy.

Polecany test

Wypróbuj Temperament

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Osobowość i samopoznanie