Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Osobowość i samopoznanie / Emocjonalność w HEXACO: lęk, troska i współczucie
Osobowość i samopoznanie

Emocjonalność w HEXACO: lęk, troska i współczucie

Co mierzy litera E w modelu HEXACO, dlaczego gniew należy do ugodowości i jak wysoka oraz niska emocjonalność wygląda w pracy i w relacjach.

W połowie lotu do Amsterdamu samolot wpada w dziurę powietrzną. Nic dramatycznego, piętnaście sekund trzęsienia i zapalone pasy.

Marta zaciska dłoń na podłokietniku i nie puszcza go przez kolejne dziesięć minut. Paweł na fotelu obok ani na moment nie podnosi oczu od arkusza. Po wylądowaniu dzieje się jednak coś, czego spodziewałbyś się raczej odwrotnie. Marta zauważa, że pani z trzeciego rzędu jest biała jak ściana, przynosi jej wodę z automatu i odprowadza ją do hali bagażowej. Paweł w tym czasie załatwia dwie rozmowy telefoniczne, a o tej pani przypomina sobie dopiero wtedy, gdy ktoś go o nią zapyta.

Strach o siebie i troska o innych nie wyglądają na jedną cechę. W sześcioczynnikowym modelu osobowości i tak siedzą pod tą samą literą.

Co mieści się pod literą E

Sześcioczynnikowy model HEXACO opisuje osobowość za pomocą sześciu cech, a litera E w jego nazwie oznacza emocjonalność. Nie chodzi o to, jak mocno przeżywasz rzeczy w ogóle. Radość, entuzjazm ani ochota na przebywanie wśród ludzi tu nie należą, bo wchodzą pod ekstrawersję.

Emocjonalność kręci się wokół jednego pytania: na ile jesteś nastawiony na zagrożenie, i to zarówno własne, jak i cudze. Składa się z czterech obszarów, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale w danych trzymają się razem.

Obszar Czego dotyczy Jak wygląda w zwykłym tygodniu
Lękliwość Reakcja na ryzyko fizyczne i ból Na stoku wybierasz łatwiejszą trasę, choć na trudniejszą też cię stać
Niepokój Poziom napięcia i zamartwiania się codziennymi obowiązkami Niedokończone zadanie siedzi ci w głowie nawet wieczorem przy serialu
Potrzeba wsparcia Chęć dzielenia się kłopotami z bliskimi i przyjmowania pomocy Zanim odpowiesz na nieprzyjemnego maila, omawiasz go z partnerką
Sentymentalność Więź emocjonalna z ludźmi i współczucie dla ich zmartwień Pożegnanie na dworcu wzrusza cię bardziej, niż byś się spodziewał

To skala, nie dwie przegródki. Większość ludzi leży gdzieś w środku, a nawet wysoki wynik oznacza raczej czujny system alarmowy niż codzienną panikę. Wewnątrz tej jednej liczby obszary mogą się zresztą łączyć w różny sposób: pewnie znasz kogoś, kto zjeżdża najtrudniejszy stok bez mrugnięcia okiem, a przy filmach płacze.

Warto wspomnieć jeszcze o jednym. Emocjonalność jest z całej szóstki tą cechą, przy której średnia mężczyzn i kobiet rozchodzi się w danych najbardziej, a wyżej wychodzą na niej kobiety. Średnia nie mówi jednak nic o konkretnym człowieku, bo oba rozkłady w dużej części na siebie nachodzą. Znać własną liczbę jest więc pożyteczniej niż zgadywać ją na podstawie rubryki w dokumencie.

Gdzie się podział gniew

Kto zna Wielką Piątkę, oczekuje pod E czegoś w rodzaju neurotyczności. Podobieństwo istnieje, obie skale mierzą skłonność do lęku i napięcia. Granica między czynnikami przebiega jednak inaczej i właśnie ta różnica czyni z emocjonalności osobne pojęcie.

Za tym przesunięciem stoi praca dwóch kanadyjskich psychologów. Michael Ashton i Kibeom Lee od przełomu tysiącleci analizowali słowniki przymiotników w wielu językach, między innymi w niderlandzkim, niemieckim, węgierskim, włoskim, koreańskim i polskim. W 2004 roku podsumowali, że opisy charakteru wielokrotnie układają się w tych językach w sześć grup, a nie w pięć. A przede wszystkim: słowa takie jak drażliwy, wybuchowy czy porywczy nie trzymały się przy lęku, ale przy tej grupie, z której zrobiła się ugodowość.

Neurotyczność w modelu pięcioczynnikowym miesza więc razem dwie rzeczy, które HEXACO rozdziela. Różnice warto wypisać:

  • Gniew i porywczość należą w HEXACO do ugodowości, a dokładniej do jej niskiego bieguna. Ktoś, kto łatwo się wścieka, może mieć emocjonalność spokojnie poniżej przeciętnej.
  • Sentymentalność i więź emocjonalna z bliskimi przeniosły się do emocjonalności z przeciwnej strony, z ugodowości modelu pięcioczynnikowego.
  • Zostaje potrzeba wsparcia, czyli dzielenie się zmartwieniami z otoczeniem, której neurotyczność zwykle nie śledzi jako osobnego składnika.

Praktyczny skutek jest większy, niż się wydaje. Emocjonalność po tym przetasowaniu nie jest „skalą neurotyczności”. Jej wysoki biegun wiąże się z empatią, współczuciem i gotowością do opieki, a tych cech nikt nie uważa za wadę. Człowiek z wysokim E przestraszy się, ale też pierwszy zauważy, że koledze nie jest dobrze. Te dwie rzeczy są ze sobą powiązane, bo obie wyrastają z tej samej wrażliwości na sygnały niebezpieczeństwa.

Weź Bartka. Na zebraniach niezawodnie wyprowadza go z równowagi kolega, który mówi za długo, a w samochodzie komentuje każdego, kto wjedzie mu na pas. Opis pięcioczynnikowy zmierzyłby mu za tę drażliwość wyższą neurotyczność. W podziale sześcioczynnikowym jego wybuchowość wpada jednak pod niską ugodowość, natomiast emocjonalność wychodzi mu poniżej średniej: horrory w kinie sprawiają mu przyjemność, do dentysty chodzi bez odkładania, a zmartwienia zatrzymuje dla siebie. Dwie różne rzeczy, które jedna liczba skleja w całość.

Kto się boi, ten chroni

Ashton i Lee zaproponowali do sześciu czynników także wykładnię ewolucyjną. Uczciwość i ugodowość odzwierciedlają według nich wzajemną wymianę między ludźmi niespokrewnionymi, natomiast emocjonalność wiąże się z altruizmem krewniaczym, czyli z inwestycją w przetrwanie własnej rodziny.

Ta myśl spina rzeczy, które inaczej wyglądają na niedopasowane. Kto unika fizycznego ryzyka, dożyje tego, żeby zająć się potomstwem. Lęk z kolei pilnuje zasobów i zagrożeń z wyprzedzeniem, jeszcze zanim zdążą się objawić. A więź emocjonalna z bliskimi utrzymuje wokół człowieka siatkę, na którą można w potrzebie liczyć. Strach o siebie i troska o innych to dwie strony jednej monety: nie ochronisz swoich dzieci, jeśli wcześniej dałeś się zabić.

Drugi biegun też miał przy tym swoją nagrodę. Niższa emocjonalność oznaczała gotowość, żeby iść polować dalej, przejść grań po ciemku albo stanąć naprzeciw czemuś, przed czym inni się cofnęli. Część tego, co dziś podziwiamy u strażaków i chirurgów, jest bezpośrednim potomkiem tego wyposażenia. Odczytanie ewolucyjne nie jest dowodem, raczej wykładnią, która dobrze pasuje do tego, jak poszczególne obszary skupiają się w danych.

Wysoka emocjonalność w pracy i w domu

W zespole człowiek z wysokim E działa jak system wczesnego ostrzegania. Ryzyko w projekcie wyczuje wcześniej, niż pojawi się w arkuszu, a na zebraniu wypowie obawę, którą inni na razie tylko przeczuwają. Jednocześnie to zwykle ten, do którego koledzy przychodzą, gdy w domu nie jest dobrze, bo przy nim da się mówić o nieprzyjemnych rzeczach bez oceniania.

W firmach ta wrażliwość czytana jest jako brak odporności, co jest pomyłką, która kosztuje pieniądze. Kto wypowie obawę na głos, nie opóźnia projektu. Tylko o miesiąc wcześniej nazywa to, co ujawniłoby się i tak, tylko drożej. Tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo, jakość albo pracę z ludźmi, czujny system alarmowy działa jak narzędzie pracy. Kłopot pojawia się dopiero w chwili, gdy obawa powtarza się wciąż tak samo i przestaje nieść nową informację.

Rachunek płaci się w innym miejscu. Nieprzyjemna informacja zwrotna uderza mocniej i wybrzmiewa dłużej, niż odpowiadałoby jej treści. Przed decyzją musisz do kogoś zadzwonić, a kiedy ten ktoś nie odbiera, decyzja się przesuwa. I głowa ma tendencję do doliczania najgorszego wariantu jeszcze zanim dotrze druga informacja.

Ile z tych najgorszych scenariuszy, które przemyślałeś w ostatnim roku w szczegółach, naprawdę się wydarzyło? Odpowiedź zwykle jest otrzeźwiająca i warto raz policzyć ją na palcach, bo sama wrażliwość jest pożyteczna, tylko lubi odpalać na próżno.

W relacjach wysoka emocjonalność tworzy głębię, którą partner odbiera zwykle jako bliskość. Ryzyko czai się w tym, że z jednej osoby robi się jedyny wentyl. Kiedy wszystkie zmartwienia kończą się u tej samej osoby, zaczyna to na nią naciskać nawet wtedy, gdy bardzo cię lubi. Rozłożyć ten ciężar na więcej ludzi to nie chłód, ale konserwacja relacji.

Niska emocjonalność i jej cena

Przeciwny koniec skali wygląda z zewnątrz jak spokój. Kryzysowe spotkanie cię nie rozłoży, zła wiadomość nie zablokuje się w tobie, a decyzję potrafisz podjąć bez potwierdzania jej u trzech osób. W pracy, gdzie chodzi o czas i nerwy, taki człowiek jest bezcenny.

Martwy punkt siedzi dokładnie tam, gdzie można by się go spodziewać. Ryzyko, które nie odezwie się w tobie jako nieprzyjemne uczucie, łatwo zlekceważysz. Paweł ze wstępu odkładał latami ubezpieczenie mieszkania, a odbębniony przegląd pieca traktował jako zbędną biurokrację, dopóki raz w grudniu nie pociekła mu woda z sufitu. Nie chodziło o głupotę, ale o brakujący sygnał. To, co inni odczytują jako ostrzeżenie, jemu wydawało się przesadną ostrożnością.

Druga cena płacona jest w domu. Twoja troska o bliskich istnieje, tylko nikt jej z zewnątrz nie widzi, bo nie objawia się dzwonieniem, pytaniami ani widocznym napięciem. Partnerka albo dziecko wytłumaczą sobie ciszę jako brak zainteresowania. Niskie E nie oznacza przy tym niższej uczciwości ani mniejszej gotowości, by zachowywać się fair, te rzeczy noszą w modelu inne litery. Oznacza tylko, że cudze zmartwienie nie dosięga cię samo z siebie i musisz się o nie zgłosić świadomie.

Najbardziej widać to przy prowadzeniu ludzi w czasie reorganizacji. Zmiana, która wydaje ci się logicznym przetasowaniem zakresów, spada na zespół, którego połowa myśli o niej jeszcze w niedzielę wieczorem. Nikt nie chce od ciebie, żebyś bał się razem z nimi. Wystarczy liczyć się z tym, że jedno zdanie wysłane w piątek po południu ludzie przez dwa dni interpretują po swojemu, i dołożyć również tę część wyjaśnienia, która tobie samemu wydaje się oczywista.

Co z tym dalej

Żaden z końców skali nie jest zaburzeniem, które dałoby się naprawić, i szczerze mówiąc nie ma nawet sensu tego próbować. Rozsądniej jest wiedzieć, w którą stronę odchyla się twoje ustawienie, i zbudować sobie według tego kilka zasad.

Jeśli masz wysoką emocjonalność, oddzielaj fakty od filmu we własnej głowie. Zapisz, co się naprawdę stało, a obok to, co sobie do tego dopowiadasz. Różnica między tymi dwiema kolumnami bywa zaskakująco duża. Przydatne jest też, żeby zdecydować z góry, do kogo dzwonisz jako pierwszego i w jakiej sprawie, aby cały ciężar nie kończył się u jednej osoby.

Przy niskiej emocjonalności działa odwrotna sztuczka: zastąpić brakujący sygnał wewnętrzny zewnętrzną procedurą. Raz na kwartał przejdź ryzyka, którymi inaczej byś się nie zajął, od kopii danych po terminy przeglądów. A w relacjach pytaj o to, czego sam z siebie nie zarejestrujesz, bo pytanie „jak ci dzisiaj było” kosztuje dziesięć sekund i zastępuje instynkt, który po prostu ci nie zaskoczy.

Gdzie na tej skali jesteś ty, trudno oszacować, bo własny poziom napięcia bierzemy za normę, a porównywać się z innymi od środka nie da. Nasz test HEXACO ma 60 pytań, zajmuje około ośmiu minut i daje orientacyjny obraz wszystkich sześciu cech, emocjonalności włącznie.

Zanim za coś się weźmiesz, spróbuj na tydzień prostej rzeczy. Każdego wieczoru zapisz jeden moment, w którym w ciągu dnia poczułeś napięcie, i dodaj do niego jedno słowo: chodziło o ciebie, czy o kogoś innego? Po siedmiu dniach spójrz na proporcję obu kolumn i na to, ile zapisów miało realny powód. Ta lista powie o twojej emocjonalności więcej niż jakikolwiek opis typu, bo jest pisana twoim własnym tygodniem.

Polecany test

Wypróbuj Test osobowości HEXACO

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Osobowość i samopoznanie