Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 19 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Osobowość i samopoznanie / Sangwinik: towarzyski entuzjasta wśród temperamentów
Osobowość i samopoznanie

Sangwinik: towarzyski entuzjasta wśród temperamentów

Sangwinik to towarzyski optymista, który szybko się zapala. Po czym go poznasz, co go wyczerpuje i gdzie ma słabe punkty w pracy i w związku.

Na firmowym szkoleniu właśnie zaczęła się przerwa na kawę. Dziesięć minut później przy oknie stoi grupka sześciu osób, które rano się nie znały, a w samym środku jeden człowiek, który je tam ściągnął. Niczego nie organizował, po prostu zaczął mówić, a reszta się dołączyła.

Klasyczna typologia czterech temperamentów ma dla takiego człowieka nazwę: sangwinik. Z całej czwórki rozpoznaje się go najszybciej, bo jego znak rozpoznawczy słychać przez pół sali. A jednocześnie należy do najczęściej niedocenianych, bo otoczenie myli lekkość z powierzchownością.

Poznasz go, zanim zdąży podać nazwisko

Sangwinik do pomieszczenia nie wchodzi, raczej do niego wpływa. W ciągu pięciu minut wie, przy kim usiądzie, a obcy człowiek zmienia się u niego w znajomego w ciągu jednej kawy. Opowiada gestami, a dygresja w stronę anegdoty jest u niego niemal regułą, bo bywa ciekawsza niż sam temat.

Druga wskazówka to tempo, w jakim zmienia mu się nastrój. Rano coś go wkurzy, w południe ma z tego zabawną anegdotę. Nie chowa urazy, więc można się z nim pokłócić i godzinę później pójść razem na obiad, jakby nic się nie stało.

Trzeci znak wychodzi na jaw dopiero po dłuższej znajomości. Sangwinik potrzebuje publiczności. Gdy mówi do pustego pokoju, energia ulatnia się z niego w kilka chwil, bo jego paliwem nie są same pomysły, tylko reakcje na nie.

A do tego zachowanie w kolejce, w poczekalni i wszędzie indziej, gdzie nic się nie dzieje. Nudę wytrzymuje krócej niż pozostałe trzy typy. Wyciąga telefon, zagaduje obcą osobę albo proponuje, że spróbuje załatwić to inną drogą, byle tylko coś ruszyło.

Ostatnia wskazówka to pamięć do ludzi zamiast do faktów. Sangwinik nie musi pamiętać, co było w mailu, ale będzie wiedział, że koleżanka z księgowości miała operację kolana i jak wypadł ślub jej syna. W firmie, w której połowa informacji krąży po korytarzu, to przewaga, której nie zastąpi żaden system.

Kiedy ostatnio wychodziłeś z gwarnej imprezy naładowany zamiast wykończony? Odpowiedź na to jedno pytanie podzieli Twoich współpracowników pewniej niż większość kwestionariuszy.

Skąd w tej nazwie wzięła się krew

Nazwa pochodzi od łacińskiego sanguis, czyli krew. Hipokrates około roku 400 p.n.e. twierdził, że o charakterze decyduje proporcja czterech płynów ustrojowych, a u żywego, wesołego typu miała jego zdaniem przeważać właśnie ona. Poszczególne typy nazwał sześć wieków później rzymski lekarz Galen.

Teoria płynów ustrojowych dawno upadła, ale obserwacja, która za nią stała, przetrwała. W XX wieku pracował z nią brytyjski psycholog Hans Eysenck, który opisał osobowość dwiema osiami: poziomem ekstrawersji i stabilnością emocjonalną. Sangwinik wychodzi w jego siatce jako stabilny ekstrawertyk, czyli człowiek zwrócony na zewnątrz, a przy tym taki, którego sprawy długo nie gryzą.

Do bardzo podobnego miejsca doszedł inną drogą Iwan Pawłow. W doświadczeniach z psami rozróżniał typy układu nerwowego i sangwinikowi odpowiadał u niego typ silny, zrównoważony i ruchliwy. Całą linię od Hipokratesa do współczesnej psychologii opisuje szczegółowo tekst o czterech temperamentach.

Co sangwinik robi lepiej niż pozostałe trzy typy

Najbardziej użyteczna cecha pokazuje się u niego w chwili, gdy grupa się zacina. Tam, gdzie inni wzruszają ramionami i czekają na polecenie, sangwinik przychodzi z propozycją i od razu znajduje do niej kogoś chętnego. Nie musi to być najlepszy z możliwych pomysłów, ale to ten, wokół którego ludzie wreszcie ruszą z miejsca.

Druga przewaga to odporność na odmowę. Zadzwoni do dziesięciu osób, siedem odmówi, a on bierze to za część gry, nie za wyrok na siebie. Po nieudanym dniu otrząsa się do następnego ranka i znajduje powód, żeby jutro spróbować jeszcze raz.

Takie podejście opłaca się bardziej, niż się spodziewamy, co pokazali Nicholas Epley i Juliana Schroeder (2014). Pasażerom podmiejskich pociągów w Chicago zlecili, żeby po drodze zagadali do obcej osoby. Uczestnicy z góry zakładali, że będzie to nieprzyjemne i że druga strona ich zbędzie. W rzeczywistości oceniali taką podróż jako przyjemniejszą niż ci, którzy jechali w milczeniu, a do odmów praktycznie nie dochodziło. Sangwinik nie popełnia tego błędu w szacowaniu, bo zaczyna rozmowę, zanim zdąży ją przemyśleć.

Jak to wygląda w praktyce? Magda zaczęła pracę jako specjalistka w firmie produkcyjnej. Po trzech tygodniach znała imiona ludzi z magazynu, czego jej poprzednik nie osiągnął przez dwa lata. Kiedy klient potrzebował wysyłki o dzień wcześniej, nie poszła przez system zgłoszeń, tylko podeszła do Tomka przy linii. Towar wyjechał w godzinę. Formalnie ominęła procedurę, praktycznie uratowała zamówienie.

To zresztą powód, dla którego składową sangwiniczną w zespole poznaje się raczej po szybkości obiegu informacji niż po tym, jak głośno jest na naradach. Sprawy trafiają do ludzi, którzy mają je rozwiązać, bo ktoś zna ich imiona i nie boi się do nich odezwać.

Niedoceniana bywa też jego rola po złej wiadomości. Gdy pada nieprzyjemny komunikat, pozostałe trzy typy milczą, szukają winnego albo liczą skutki. Sangwinik zwykle jako pierwszy mówi coś, co przełamuje nastrój wśród obecnych, i ludzie rozchodzą się z poczuciem, że da się pracować dalej. Problemu tym nie zmniejszył, tylko skrócił czas, przez który wszyscy byli sparaliżowani.

Cena za lekkość

Większość słabości sangwinika to jego mocna strona wywrócona na lewą stronę. Nie chodzi o dwa różne zestawy cech, tylko o jeden, który zależnie od sytuacji albo się opłaca, albo boli.

Mocna strona Ta sama cecha, gdy się z nią przeholuje
Szybko się zapala Zaczętych spraw przybywa szybciej, niż ubywa
Nawiąże kontakt z każdym Relacji ma dużo, głębi mało
Nie chowa urazy Przeoczy, że druga strona wciąż ją chowa
Pomoc obieca bez wahania Obietnica dana w zapale nie musi dożyć następnego tygodnia
Umie improwizować Bez ostatniego możliwego terminu w ogóle nie rusza

Najbardziej widać to przy kończeniu spraw. To, co przestało sangwinika bawić, po cichu kończy się w połowie, a on sam zwykle nawet tego nie odnotuje, bo myślami jest już przy kolejnym pomyśle. Nie chodzi o nieodpowiedzialność, raczej o kłopot z szacowaniem: w chwili, gdy daje słowo, mówi to całkiem serio.

Otoczenie z czasem się do tego przyzwyczaja i zaczyna liczyć na niego inaczej. Ludzie przestają pytać go o terminy i wolą dopytać kogoś innego, co sangwinika boli, bo sam widzi siebie jako tego, który zawsze pomoże. Nie pomoże wyrzut, pomoże dwuzdaniowa wiadomość zaraz po spotkaniu: kto co robi i do kiedy.

Mniej rzuca się w oczy to, jak radzi sobie z konfliktem. Sangwinik sporu nie unika, tylko go skraca: szybko się godzi, obraca rzecz w żart i idzie dalej, bo w napięciu źle mu się oddycha. Druga strona nie musi być jednak gotowa, a niedokończona sprawa wraca potem za każdym razem, gdy pojawi się podobna sytuacja.

Druga słabość jest gorzej widoczna. Bez słuchaczy energia się ulatnia, a zły nastrój, którego sangwinik nie chce pokazać, chowa się za graną wesołością. To u niego sygnał ostrzegawczy: w chwili, gdy zaczyna grać dobry humor, którego w środku nie ma, zwykle od dłuższego czasu nie jest z nim dobrze.

W pracy i w bliskich relacjach

Zawodowo pasuje mu środowisko, w którym dookoła się dzieje, efekt widać szybko i wolno improwizować. Sprzedaż, wydarzenia dla publiczności, praca z klientami, cokolwiek z szybką informacją zwrotną. Za to samotność, tabelki i wciąż ta sama procedura wysysają go wcześniej niż największy nawał pracy. Niezawodnie budzi go termin, ale dopiero ten całkiem ostatni. Jak wynegocjować sobie takie warunki bez zmiany branży, podpowiada tekst o temperamencie w pracy.

Osobnym rozdziałem jest praca z domu. Cały dzień sam na sam z laptopem należy do środowisk, w których sangwinik więdnie, nawet jeśli lubi swoją pracę i wyrabia się bez trudu. Brakuje mu bowiem dokładnie tego, co go napędza: krótkich rozmów między zadaniami, reakcji innych i możliwości pokazania od razu komuś, co zrobił.

W relacjach chodzi o podobny układ. Przyjaciół ma wielu, a nowy człowiek wchodzi do jego kręgu bez trudu. Trudniejsza jest głębia: poważną rozmowę sprowadza na lżejszy temat, zanim zacznie boleć, a partner ma potem wrażenie, że nie do końca się do niego przebił. Gdy zapytasz go w takiej chwili drugi raz i chwilę poczekasz, odpowiedź zwykle przyjdzie. Różnice między temperamentami w codziennym życiu we dwoje opisuje tekst o temperamentach w związkach.

Mało kto jest przy tym czystym sangwinikiem. Zwykle chodzi o silną składową sangwiniczną podbarwioną czymś jeszcze, co w wyniku testu nazywamy domieszką. Sangwinik z domieszką choleryka zamienia pomysł do wieczora w plan, sangwinik z domieszką melancholika ma na zewnątrz wesołą fasadę, a pod nią drugą, wrażliwszą linię, o której otoczenie nie wie. Nasz test temperamentu ma 24 pytania i zajmuje około czterech minut; obok typu głównego pokazuje też domieszkę, która go podbarwia, i służy jako orientacyjny obraz, nie jako diagnoza. Co oznaczają poszczególne pary, wyjaśnia tekst o kombinacjach temperamentów.

Co się o sangwinikach mówi błędnie

„Jest niesolidny". Najczęstsza i najmniej trafna etykieta. Sangwinik nie zapomina z obojętności, tylko dlatego, że obietnicy nigdzie nie zapisał, a zapał zdążył w międzyczasie przebić inny zapał. Wspólna notatka w kalendarzu zdziała tu więcej niż dziesięć rozmów o odpowiedzialności.

„Kto jest ciągle wesoły, ten nic nie przeżywa". Wesołość jest u sangwinika stanem zwykłym, a nie dowodem beztroski. Różnicę między szczerym a granym dobrym humorem wyłapuje zwykle tylko ktoś, kto zna go długo, i warto zapytać o to raz wprost.

„Nie ma głębi". Ma ją, tylko nie pokazuje jej przy stole z ośmioma osobami. W cztery oczy, po północy albo podczas długiej jazdy samochodem usłyszysz od sangwinika rzeczy, które w tłumie nigdy nie padają.

Spróbuj w tym tygodniu jednego eksperymentu. Gdy następnym razem będziesz z kimś, u kogo podejrzewasz silną składową sangwiniczną, zadaj pytanie i zostaw po nim pięć sekund ciszy. Większość takich rozmów przełamuje się dokładnie w tej pauzie, bo sangwinik jej nie znosi i zaczyna mówić o tym, co naprawdę go gryzie.

Polecany test

Wypróbuj Temperament

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Osobowość i samopoznanie