Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Psychologia i dobrostan / Sen nastolatka: dlaczego wieczorem nie może zasnąć
Psychologia i dobrostan

Sen nastolatka: dlaczego wieczorem nie może zasnąć

W okresie dojrzewania zegar biologiczny przesuwa się do tyłu. Skąd bierze się walka o poranek i co naprawdę pomaga w domu.

Siódma rano, trzeci raz w drzwiach pokoju. „Wstaję," mamrocze piętnastoletni Kuba w poduszkę i nie wstaje. Dwadzieścia minut później trzaskają drzwi mieszkania, a śniadanie zostaje nietknięte na stole. Wieczorem o wpół do dwunastej siedzi na łóżku z telefonem i ma „jeszcze chwilkę".

Z perspektywy rodzica wygląda to na codzienny opór. Z perspektywy biologii dorastania chodzi o coś innego. Zegar wewnętrzny Kuby przesunął się w okresie dojrzewania do tyłu, a on ma na to mniej więcej tyle wpływu, ile miał na swój wzrost albo na to, że zmienił mu się głos.

Dojrzewanie przesuwa zegar do tyłu i nikogo nie pyta o zdanie

Amerykańska badaczka Mary Carskadon zajmuje się snem nastolatków od lat siedemdziesiątych. W pracy z 1993 roku razem ze współpracownikami pokazała coś, co wtedy kłóciło się ze zdrowym rozsądkiem: im dalej nastolatek był w rozwoju pokwitaniowym, tym później chciało mu się spać. Nie zależało to od tego, ile miał zadań domowych ani jak wolny miał wieczór. Przesunięcie szło w parze z dojrzewaniem ciała.

Za momentem zasypiania stoi między innymi melatonina, hormon, który organizm zaczyna wydzielać wieczorem jako wewnętrzny sygnał, że robi się ciemno. U dziecka ten sygnał przychodzi wcześniej, u nastolatka się przesuwa. Kiedy więc wysyłasz piętnastolatka do łóżka o wpół do dziesiątej, często wysyłasz go, żeby leżał w ciemności i czekał. Jego ciało w tym momencie nie jest jeszcze gotowe do snu.

Druga połowa wyjaśnienia to samo zmęczenie. Presja snu narasta w ciągu dnia, a w okresie dorastania narasta wolniej. Dlatego nastolatek wieczorem jest przytomny i rozmowny o godzinie, o której młodsze rodzeństwo dawno przysnęło nad książką. To, co w domu wygląda jak drugi oddech o dziesiątej wieczorem, w dużej części jest biologią.

Najciekawsze jest to, kiedy się to wszystko kończy. Niemiecki chronobiolog Till Roenneberg ze swoim zespołem opisał w 2004 roku na danych dziesiątek tysięcy osób, że skłonność do wieczornego trybu rośnie przez całe dojrzewanie, szczyt osiąga mniej więcej koło dwudziestego roku życia, a potem zawraca w stronę wcześniejszych godzin. Roenneberg nazwał to biologicznym wskaźnikiem końca dorastania. Twoje dziecko nie zostanie więc sową na zawsze, tylko akurat teraz siedzi w tym po uszy.

Jedna rzecz zwykle zaskakuje rodziców najbardziej: to przesunięcie opisywano dużo wcześniej, niż pojawiły się smartfony. Carskadon mierzyła je w laboratorium na początku lat dziewięćdziesiątych. Telefon je pogłębia, ale go nie wymyślił.

Wczesny początek lekcji to jetlag w każdy dzień powszedni

Zalecana długość snu dla wieku mniej więcej od 13 do 18 lat mieści się między ośmioma a dziesięcioma godzinami. Teraz połącz to z rzeczywistością. Szkoła zaczyna się wcześnie rano, więc budzik dzwoni gdzieś za kwadrans siódma. Żeby nastolatek przespał dziewięć godzin, musiałby twardo spać przed dziesiątą wieczorem. Jego zegar wewnętrzny proponuje mu zaśnięcie dopiero koło jedenastej.

Ta różnica sumuje się szybciej, niż się wydaje:

DzieńZasnąłBudzikPrzespane
Poniedziałek do czwartku23:306:457 h 15 min
Piątek1:006:455 h 45 min
Sobota i niedziela1:0011:3010 h 30 min

W skali tygodnia przy takim rozkładzie brakuje mu około siedmiu godzin snu. To cała jedna noc. Weekendowe odsypianie do południa część długu wprawdzie kasuje, ale jednocześnie przesuwa zegar jeszcze dalej do tyłu, więc niedzielny wieczór jest gorszy od czwartkowego, a poniedziałkowy poranek najgorszy z całego tygodnia. Ten rozjazd między czasem ciała a czasem budzika nazywa się jetlagiem społecznym i rozkładamy go na czynniki w tekście o jetlagu społecznym. U nastolatków osiąga jedne z najwyższych wartości spośród wszystkich grup wiekowych.

Ciekawe jest to, co się dzieje, kiedy ruszy szkoła zamiast dziecka. Kiedy w Seattle w 2018 roku licea przesunęły początek lekcji z 7:50 na 8:45, zespół badawczy Gideona Dunstera zmierzył uczniom czujnikami noszonymi na nadgarstku sen dłuższy mniej więcej o pół godziny. Poprawiła się też frekwencja i oceny. Uczniowie nie przegadali tego czasu w nocy, po prostu go przespali.

Niewyspanie u nastolatka nie objawia się głównie ziewaniem. Przychodzi rozdrażnienie i rozchwiana uwaga. Pamięć wynosi z pierwszej i drugiej lekcji ułamek tego, co przyswoiłaby dwie godziny później. Rodzice rozwiązują potem często dwie pozornie osobne sprawy naraz: walkę o poranne wstawanie i gorsze oceny z przedmiotów, które akurat wypadły na początku planu. Zwykle jest to jedna i ta sama sprawa.

Pytanie do ciebie: o której realnie dzwoni budzik u was w domu i o której musiałby dzwonić, żeby twoje dziecko przespało dziewięć godzin? Ta różnica w minutach to cały problem.

Co jeszcze pogłębia przesunięcie

Przesunięcie biologiczne to podstawa, na której stoi potem kilka rzeczy niepotrzebnie spychających je dalej. Warto je od siebie oddzielić, bo z każdą pracuje się inaczej.

  • Telefon w łóżku. Uczciwie: niebieskie światło z ekranu samo w sobie zwykle nie decyduje. Dużo bardziej rozbudza treść. Czat grupowy, na którym coś się dzieje, rozegrana partia, film kończący się kolejnym filmem. Różnicę między światłem a treścią rozkładamy w artykule o niebieskim świetle a śnie.
  • Kofeina po południu. Napój energetyczny wypity o piątej po południu ma o dziesiątej wieczorem wciąż mniej więcej połowę substancji czynnej w organizmie. Nastolatek rzadko łączy puszkę po treningu z tym, że o północy gapi się w sufit.
  • Brak porannego światła. Zegar wewnętrzny ustawia się głównie światłem po przebudzeniu. Droga samochodem do szkoły z kapturem naciągniętym na oczy i zaciągnięte zasłony do jedenastej w sobotę sprawiają, że ciało praktycznie nie dostaje sygnału „jest rano".
  • Nauka do nocy przed sprawdzianem. Jedna nieprzespana noc przesuwa porę snu o dwie godziny, a ciało trzyma się nowej godziny również następnego wieczoru. Uczeń, który uczy się zrywami, powtarza sobie to przesunięcie co kilka tygodni.
  • Późne treningi i zajęcia dodatkowe. Trening kończący się o dziewiątej przyprowadza do domu rozpędzonego człowieka, któremu kolejna godzina zajmuje samo wyciszenie.

Żadna z tych rzeczy nie jest sama w sobie przesadnie dramatyczna. Zsumowane potrafią jednak zrobić z półgodzinnego przesunięcia dwugodzinne.

Co naprawdę działa w domu

Celem nie jest zrobienie ze sowy skowronka. To się nie udaje, a próby zwykle kończą się awanturą. Celem jest zmniejszyć różnicę między czasem wewnętrznym a planem lekcji na tyle, żeby poranek przestał być udręką.

  1. Weekend z rozsądną tolerancją. Najskuteczniejsza pojedyncza zmiana: w sobotę i niedzielę wstawać najwyżej godzinę do dwóch później niż w dzień szkolny. Dług snu da się nadrobić popołudniową drzemką bez przesuwania zegara o cztery godziny do tyłu.
  2. Rano światło i jedzenie. Zaraz po przebudzeniu odsłonić zasłony, zapalić światło na pełną moc, zimą spokojnie wyjść na kilka minut z psem. Śniadanie pomaga nawet w postaci banana na drogę. Apetyt u niewyspanego człowieka wraca dopiero po chwili na nogach.
  3. Wieczorem wyciszenie zamiast zakazu. Zakaz telefonu o dziesiątej wieczorem to dla piętnastolatka wypowiedzenie wojny. Umowa „ładowarka stoi w kuchni" albo „ostatnia godzina bez czatów grupowych" przechodzi dużo częściej, bo zostawia dziecku kontrolę.
  4. Przesuwać po piętnaście minut. Skoku o godzinę ciało nie wytrzyma. Przesunięcie budzika i pory snu o kwadrans tygodniowo po kilku tygodniach daje całą godzinę i nikt tego po drodze nie zauważa.
  5. Poranek przygotować wieczorem. Spakowany plecak i przygotowane ubranie zabierają z poranka dziesięć minut chaosu, a to akurat te minuty, które liczą się najbardziej.

Za tym wszystkim stoi jedna rzecz, którą warto powiedzieć na głos: nastolatek nie wybrał sobie tego przesunięcia i nie ma nad nim władzy. Kiedy słyszy to od rodzica, przestaje się bronić i zaczyna współpracować. Gdzie na osi skowronek, gołąb i sowa jesteś ty i gdzie twoje dziecko, możecie oboje ustalić w kilka minut przez test chronotypu. Drugą osią jest przy okazji to, jak stały albo elastyczny rytm kto ma. Nastolatek ze stałym rytmem wychodzi z weekendowego rozchwiania wyraźnie gorzej niż ten z elastycznym, choć obaj zasypiają o tej samej godzinie.

Czego lepiej unikać

Niektóre reakcje są zrozumiałe i mimo to pogarszają sytuację.

„Jesteś leniwy." To zdanie robi z biologicznego przesunięcia wadę charakteru. Nastolatek słyszy w nim wyrok na siebie samego, a nie opis poranka, i od tej chwili nie ma powodu, żeby cokolwiek z tobą omawiać.

Zabranie telefonu albo budzika o północy w środku kłótni. Kara ogłoszona o najgorszej możliwej porze mija się z celem, bo wiąże się z konfliktem, a nie ze snem. O ładowarce w kuchni da się umówić w sobotę po południu. Za kwadrans dwunasta w nocy nie da się umówić o nic.

Pobudka przez ściągniętą kołdrę albo mokrą ścierkę. Zadziała raz. Za drugim razem tylko podnosi poziom adrenaliny i robi z poranka pole bitwy, na które nikomu nie chce się wchodzić. Dziecko odsuwa potem pobudkę jeszcze dalej, ustawiając sobie pięć drzemek i przestając reagować na pierwszy dzwonek.

Porównywanie z rodzeństwem, które samo z siebie wstaje o siódmej. Typ poranny w rodzinie to nie zasługa, a typ wieczorny to nie porażka. Dla dziecka, które słyszy to po raz piąty, jest to tylko dowód, że jest w domu tym gorszym.

Kiedy to już nie jest kwestia chronotypu

Przesunięty zegar u nastolatka to zjawisko normalne. Istnieje jednak granica, za którą warto się poradzić. Kiedy rozbity sen trwa miesiącami i nie poprawia się nawet w wakacje, gdy dziecko może się wyspać tak, jak potrzebuje. Kiedy dochodzi do tego spadek nastroju, utrata zainteresowania rzeczami, które wcześniej cieszyły, albo wyraźne załamanie w szkole. Kiedy nastolatek zasypia o trzeciej albo czwartej nad ranem niezależnie od tego, jak wyglądał poprzedni dzień.

Osobny rozdział to poranek, w którym główną przeszkodą jest lęk przed szkołą, a nie senność. Dziecko, które nie śpi, ale nie potrafi wyjść z pokoju, mierzy się z czymś innym niż przesunięty zegar. Różnicę zwykle widać w weekend: na poranek, na który się cieszy, wstaje.

W takiej chwili nie ma po co dramatyzować ani szukać winnego. Wystarczą normalne kroki: wspomnieć o tym pediatrze, ewentualnie umówić się do psychologa. Sen bywa pierwszą rzeczą, po której widać, że dzieje się coś jeszcze, i bywa też pierwszą rzeczą, którą da się ruszyć z miejsca.

Poranna bitwa, której nikt nie wygrywa

Mama Kuby spróbowała jednej jedynej zmiany. Przestała w sobotę pozwalać synowi spać do wpół do dwunastej i zaczęła budzić go o dziesiątej na wspólne śniadanie. Przez pierwsze dwa weekendy była to kwaśna godzina przy stole. Trzeciej niedzieli Kuba zasnął sam koło wpół do jedenastej wieczorem, a poniedziałkowy poranek obył się bez trzeciego budzenia. Żaden cud, po prostu o półtorej godziny mniejszy jetlag.

Spróbuj przez chwilę wyobrazić sobie swoje dziecko naprawdę wyspane. Nie w niedzielę po jedenastu godzinach odsypiania, tylko w zwykły wtorek rano. Kiedy ostatni raz widziałeś je w takim stanie?

Polecany test

Wypróbuj Test chronotypu

Ranny ptaszek czy nocna sowa? Kiedy masz energię i jak stały jest Twój rytm.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Psychologia i dobrostan

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności