Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 21 testów w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 21 testów w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Relacje i komunikacja / Style konfliktu w związku: które kombinacje zgrzytają
Relacje i komunikacja

Style konfliktu w związku: które kombinacje zgrzytają

Naciskanie i wycofanie: jak dwa style konfliktu zapętlają się w parze, które kombinacje zgrzytają i co każde z was może zmienić po swojej stronie.

Ewa chce mieć to jasne od razu. Tomasz zerka w telefon, mówi „nie będę o tym rozmawiał, kiedy jesteś taka wkurzona" i wychodzi wynieść śmieci. Wraca po dwudziestu minutach. Ona w tym czasie ułożyła trzy kolejne argumenty, a on postanowił nie odpowiadać na żaden z nich.

Z zewnątrz wygląda to na kłótnię o naczynia, o pieniądze albo o wizytę jego rodziców. Pod spodem działa jednak coś dużo bardziej regularnego. Ewa naciska, bo Tomasz milczy. Tomasz milczy, bo Ewa naciska. Każde z nich zna wyłącznie swoją połowę tej pętli i w tej połowie ma całkiem rozsądne powody.

Naciskanie i wycofanie: wzorzec, który tworzycie oboje

Amerykański psycholog Andrew Christensen opisał ten wzorzec, a razem z Christopherem Heaveyem zaczął go w latach dziewięćdziesiątych systematycznie mierzyć u prawdziwych par. Nosi nazwę naciskanie i wycofanie (w literaturze demand-withdraw), a jego mechanika jest nieprzyjemnie prosta. Jedna osoba otwiera temat, domaga się zmiany, naciska albo krytykuje. Druga temat zamyka, zmienia go, uspokaja albo przestaje mówić zupełnie.

Im uparciej jedno naciska, tym pewniej drugie się wycofuje. A im głębiej drugie się wycofuje, tym natarczywiej pierwsze naciska. Żaden z tych dwóch ruchów nie jest nielogiczny. Ewa podnosi głos, bo milczenie czyta jako dowód, że drugiej stronie na sprawie nie zależy. Tomasz wychodzi, bo podniesiony głos czyta jako początek czegoś, co dobrze się nie skończy.

I tu jest część, którą pary zwykle przeoczają: ten wzorzec jest cechą dwojga ludzi, a nie wadą jednego z was. Gdyby Ewa żyła z kimś, kto trudne tematy otwiera sam z siebie, nigdy nie nauczyłaby się naciskać. Gdyby Tomasz żył z kimś, kto puszcza sprawy mimo uszu, nie musiałby znikać w garażu. Badania nad tym wzorcem od dawna łączą go z niższą satysfakcją ze związku, i to u obojga partnerów, nie tylko u tej osoby, która skarży się na głos.

Christensen ze współpracownikami pokazał przy tym, że role nie są przybite na stałe. W pozycji naciskającego ląduje zwykle ten, kto chce zmiany obecnego stanu, bo druga strona nie ma powodu otwierać tematu. Kiedy jednak rozmowa schodzi na sprawę, którą chce zmienić on, pozycje często się odwracają i nagle cofa się ten, kto poprzednio napierał. Innymi słowy, milczenie nie musi być cechą charakteru. Bywa reakcją na to, o czym akurat mowa.

Znaczenie ma też to, kto zajmuje którą pozycję częściej. John Gottman w swoich obserwacjach par opisał wycofanie, które nazywa stonewalling, jako reakcję sięgającą częściej po mężczyzn. Nie jest to reguła bez wyjątków i istnieje mnóstwo związków, w których od konfliktu ucieka kobieta, a naciska mężczyzna. Pamiętasz ostatnią kłótnię u siebie w domu, która nie dobiegła końca? Kto w niej docisnął, a kto się cofnął?

Dlaczego najpierw pociąga nas to, co potem uwiera

Na początku związku właśnie ta różnica bywa atutem. Ewie podobało się w Tomaszu to, że nic go nie rusza i że obok niego ma poczucie, że świat nie zawali się przez jedno nieporozumienie. Tomasza pociągało to, że Ewa nazywa rzeczy na głos i nic w niej nie zalega.

Po kilku latach te same zdania brzmią inaczej. Z „jest taki spokojny" robi się „nic nim nie ruszy". Z „jest taka żywa" robi się „ciągle coś roztrząsa". Zachowanie zostało dokładnie takie samo, zmieniła się etykieta, którą mu przyklejasz.

Powód jest prozaiczny. Dopóki nie macie razem kredytu, dziecka i podzielonych obowiązków domowych, nie ma o czym prowadzić trudnych rozmów, więc różne style nie mają gdzie się ujawnić. Kiedy tylko pojawiają się decyzje, których nie da się odłożyć, każde z was sięga po to, co umie. Jedno po nacisk, drugie po wyjście z pokoju.

Różne style same z siebie nie rozbijają związku. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamieniają się w role, z których nikt już nie wychodzi, i gdy sposób kłócenia się utrwala się tak bardzo, że oboje potraficie odegrać go z góry. To, co odróżnia zwykłe kłótnie w związku od tych, które naprawdę niszczą relację, to temat sam w sobie.

Style konfliktu w parze: które kombinacje gdzie zgrzytają

Sposoby radzenia sobie ze sporem da się opisać dwoma pytaniami. Na ile forsujesz swoje (asertywność) i na ile bierzesz pod uwagę potrzeby drugiej strony (kooperatywność). Z takiego układu wychodzi dual-concern model, naszkicowany w psychologii zarządzania przez Roberta Blake'a i Jane Mouton, a później rozwinięty przez Deana Pruitta i Jeffreya Rubina. Wynika z niego pięć położeń: rywalizacja, współpraca, kompromis, unikanie i dostosowanie.

Żadne z tych pięciu położeń nie jest etykietą osobowości. To sposoby zachowania, które zmieniają się zależnie od sytuacji, od drugiej strony i od tego, jak bardzo jesteś zmęczony. Z szefem zachowujesz się pewnie inaczej niż w domu. Dokładniejszy opis tego, jak poszczególne style rozwiązywania konfliktów się objawiają i kiedy który się przydaje, znajdziesz w osobnym poradniku.

W parze ciekawszy od jednego stylu jest jednak ich splot. Poniższe zestawienie pokazuje czwórkę, z którą doradcy spotykają się najczęściej.

Kombinacja Jak to wygląda Gdzie zgrzyta
Rywalizacja i unikanie Podręcznikowe naciskanie i wycofanie. Jedno podnosi głos, drugie wychodzi z pokoju albo milczy. Tematy się nie domykają, tylko przesuwają. Wracają w kolejnej kłótni, zwykle głośniej.
Dwoje unikających W domu od dawna panuje spokój, otwartych kłótni prawie nie ma. Lata niewypowiedzianych spraw. Zapalnikiem staje się potem coś pozornie małego, choćby wakacje.
Dwoje rywalizujących Fajerwerki. Szybka eskalacja, głośny przebieg, czasem równie szybki koniec. Zdania rzucone w afekcie pamięta się dłużej niż pierwotny powód sporu.
Dostosowanie i rywalizacja Decyzje zapadają gładko, bo jedno prawie zawsze ustępuje. Niezadowolenie odkłada się w tym, kto ustępuje, i bywa długo niewidoczne.

W zestawieniu brakuje współpracy i kompromisu, i to celowo. Te dwa położenia same w sobie nie sprawiają w parze kłopotu, kłopot zaczyna się w połączeniu ze stylami skrajnymi. Kto szuka kompromisu z partnerem, który rywalizuje, szybko odkryje, że „pół na pół" oznacza za każdym razem jego połowę. A kto chce na każdy temat dokładnej wspólnej rozmowy z kimś, kto unika, dostanie zwykle kiwnięcie głową i ucieczkę do innego zajęcia.

Większość ludzi nie ma przy tym jednego stylu, tylko podstawowy i zapasowy. Ten drugi ujawnia się dopiero pod presją: kto na co dzień szuka kompromisu, przy wyczerpaniu może wpaść w rywalizację albo przeciwnie, w milczenie. Właśnie dlatego pary często nie zgadzają się nawet co do opisu własnej kłótni. Każde zapamiętuje przede wszystkim to, co robiło drugie.

Kiedy partner ucieka od konfliktu i nie chce nic zmieniać

Idealny scenariusz wygląda tak, że oboje siadacie i umawiacie się na nowy sposób. Rzeczywistość bywa inna. Jedno czyta o związkach, drugie odmawia rozmowy, bo „nie ma żadnego problemu". Dobra wiadomość jest taka, że spirala potrzebuje do rozkręcenia obu stron. Kiedy zmienisz jedną z nich, druga nie ma się o co oprzeć.

Kiedy to ty naciskasz

Twoim zadaniem nie jest odpuścić temat. Chodzi o to, żeby zamienić nacisk na czas i poczucie bezpieczeństwa, bo wycofujący się partner reaguje nie na treść, ale na natężenie. Kilka rzeczy, które działają częściej niż powtórzenie argumentu głośniej:

  • zapowiedz temat wcześniej i pozwól drugiej stronie wybrać, kiedy przy nim usiądziecie
  • jeden temat na jedną rozmowę, nawet gdy nasuwa się ich pięć
  • zacznij od tego, czego potrzebujesz, zamiast od listy tego, co drugie zepsuło
  • ustalcie z góry koniec rozmowy, choćby po pół godziny
  • przerwa nie jest odmową, jeśli ma umówiony powrót

Najtrudniejsze bywa wytrzymanie ciszy, która przychodzi po twoim zdaniu. Wycofujący się partner potrzebuje dłuższego rozbiegu, zanim zacznie mówić, a jeśli wypełnisz go kolejnym argumentem, potwierdzisz mu, że mówienie nie ma sensu.

Kiedy to ty się wycofujesz

Wyjście z kłótni, która się rozkręca, to ruch całkowicie uprawniony. Ciało w takiej chwili przechodzi w stan gotowości, a w tym stanie argumentów się nie słucha, tylko się je odbija. Przerwa rzędu kilkudziesięciu minut często robi więcej niż godzina przerzucania się racjami.

Różnica między zdrową przerwą a ucieczką to jedna informacja: kiedy, a nie czy w ogóle. Zdanie „nie ma sensu o tym gadać" rozkręca spiralę. Zdanie „teraz sobie z tym nie poradzę, siądźmy do tego o dziewiątej" ją zatrzymuje, ale tylko wtedy, gdy o dziewiątej naprawdę przyjdziesz. Jeśli dwa razy nie dotrzymasz terminu, druga strona przestanie ci wierzyć szybciej, niż się spodziewasz.

Kiedy partner odmawia kłótni, a przy tym oczekuje, że sprawy rozwiążą się same, rzadko stoi za tym obojętność. Zwykle jest to wyuczona obrona z czasów, gdy konflikt w jego otoczeniu nie kończył się dobrze. To nie czyni jej skuteczną, ale zmienia sposób, w jaki da się z nią pracować.

Czego unikać po obu stronach

Jedna pułapka czyha wprost na czytelnikach takich tekstów jak ten. Nazwanie wzorca kusi, żeby użyć go jako argumentu: „to jest dokładnie to twoje wycofanie, o którym czytałam". W tym momencie z opisu robi się oskarżenie, a druga strona odrzuci je razem z całą myślą. Pożyteczniej jest mówić o własnej połowie, bo do niej możesz się przyznać, nic przy tym nie przegrywając.

Druga pułapka to moment. Wzorca nie da się rozbierać w środku kłótni, kiedy oboje jesteście nakręceni i słyszycie głównie ton. Spokojny wieczór, spacer albo jazda samochodem sprawdzą się lepiej niż próba rozmowy o rozmowie dziesięć minut po trzaśnięciu drzwiami.

Jak sprawdzić, jakie style macie w domu

Zgadywanie stylu partnera z pamięci jest zawodne. Własne zachowanie przypominamy sobie razem z powodami, a cudze bez nich, więc wychodzi z niego gorsza postać, niż była naprawdę. Pożyteczniej jest zestawić obok siebie dwa niezależne spojrzenia.

Służy do tego nasz test stylów konfliktu: 30 pytań, jakieś cztery minuty, a wynikiem jest styl podstawowy i zapasowy oraz położenie na mapie asertywność razy kooperatywność. Każde z pary może wypełnić go osobno, a potem porównacie wyniki. Ciekawsza od samych wyników bywa rozmowa nad nimi, zwłaszcza pytanie, czy rozpoznajesz się w opisie także wtedy, gdy jesteś zmęczony.

Jednej rzeczy jednak od tego nie oczekuj: że wyjdzie z tego, które z was robi to źle. Wyjdą dwie różne strategie, które w jednych sytuacjach do siebie pasują, a w innych wzajemnie się odpalają. Pożytek pojawia się dopiero wtedy, gdy oboje nazwiecie swoją połowę spirali.

Tomasz z Ewą nie umówili się na to, że wymienią się charakterami. Umówili się na jedno zdanie, którego wolno użyć obojgu: „Chcę to omówić, ale nie teraz. O dziewiątej?" Jak na dwanaście lat wspólnego życia brzmi to niemal śmiesznie skromnie. Na razie im trzyma.

Polecany test

Wypróbuj Test stylów rozwiązywania konfliktów

Dowiedz się więcej o sobie - test jest darmowy, a wyniki otrzymasz od razu.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Relacje i komunikacja

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności