Na konto wpływa ci o tysiąc czterysta złotych więcej, niż powinno. Kadrowa pomyliła się w rozliczeniu nadgodzin i na razie nikt tego nie zauważył.
Marta odkrywa to w sobotę rano, przeglądając historię przelewów, i w poniedziałek o dziewiątej dzwoni do działu personalnego. Paweł też to widzi, tylko pieniędzy nie rusza. Nie kłamie, nikogo nie okrada, po prostu czeka, czy ktoś się połapie. Kiedy przez dwa miesiące nie odzywa się żywa dusza, kupuje sobie za nie rower.
Żaden z nich nie złamał prawa. Oboje są solidni, oboje radzą sobie z robotą, a w ocenie od szefa wychodzą niemal identycznie. Różnica między nimi nie leży w inteligencji ani w sumienności, ale w cesze, którą psychologia nazywa uczciwość-pokora i która w sześcioczynnikowym modelu HEXACO nosi literę H.
Cztery oblicza jednej cechy
Czynnik H nie opisuje jednej właściwości, tylko cztery pokrewne skłonności, które trzymają się razem mocniej, niż można by przypuszczać. Kto wypada wysoko w jednej, zwykle wypada wysoko również w pozostałych trzech.
| Składnik | O czym mówi | Jak to rozpoznasz |
|---|---|---|
| Szczerość | Czy do osiągnięcia swojego potrzebujesz obejścia | Nie powie koledze tego, co ten chce usłyszeć, byle go do siebie przekonać |
| Sprawiedliwość | Gotowość, by nie wykorzystać słabszej pozycji drugiej strony | Zwraca błędnie rozliczoną kwotę, choć nikt by tego nie wychwycił |
| Skromność | Poczucie prawa do specjalnego traktowania | Nie domaga się, żeby dla niego naginano zasady |
| Niezależność od majątku i statusu | Jak mocno ciągnie cię bogactwo i oznaki pozycji | Droga rzecz nie kusi go jako dowód, że już gdzieś należy |
Szczerość nie oznacza tutaj, że mówisz każdemu w twarz, co o nim myślisz. Chodzi o coś innego: czy do zdobycia tego, czego chcesz, potrzebujesz komplementu, podretuszowanej wersji rzeczywistości albo drobnej manipulacji. Człowiek z wysokim H bywa wręcz nudno bezpośredni, bo nie ma drugiego dna, którym mógłby operować.
Sprawiedliwość poznasz w momentach, w których druga strona jest słabsza i nigdy się o niczym nie dowie. Zawyżona faktura dla klienta, który nie zna się na branży. Delegacja, której nikt nie kontroluje. Warunek schowany w akapicie, o którym wiesz, że kontrahent go nie przeczyta.
Niezależność od majątku i statusu brzmi jak pytanie do milionerów, tylko że rozstrzyga się przy zupełnie zwyczajnych kwotach. Jak mocno pociąga cię rzecz, po której inni poznają, ile kosztowała? Ile ryzyka jesteś gotowy podjąć dla pieniędzy, o których sam wiesz, że ich nie potrzebujesz? Ludzie z wysokim H nie bywają biedni ani ascetyczni, majątek zwyczajnie nie ciągnie ich na tyle, żeby dla niego odpuścić gdzie indziej. To właśnie ten składnik zabiera głos w decyzjach, w których stawką jest coś dotykalnego.
A skromność ma w tym modelu inne znaczenie niż w potocznym języku. Nie mierzy pewności siebie ani nieśmiałości. Człowiek z wysokim H może mieć o swoich zdolnościach całkiem wysokie mniemanie i spokojnie mówić o nich na głos. Tylko nie wyprowadza z tego wniosku, że należy mu się inne traktowanie niż pozostałym. To także powód, dla którego niska skromność nie jest tym samym co zdrowa pewność siebie i dlaczego nie da się jej wyleczyć pochwałą.
Wysokie H poznasz, kiedy nikt nie patrzy
Najlepszym testem tej cechy jest sytuacja bez świadków. Portfel na chodniku. Niedziałający szlaban na parkingu. Zadanie, w którym możesz dopisać sobie kawałek pracy wykonanej przez kogoś innego i nikt tego nie odtworzy.
Ludzie z wysokim H zachowują się w takich chwilach tak samo jak pod nadzorem. Nie chodzi przy tym o bohaterstwo ani o samokontrolę. Większość z nich opisuje, że nad tą możliwością w ogóle się nie zastanawiała, bo nie zarejestrowała jej jako oferty. Tam, gdzie ktoś inny widzi okazję, oni widzą tylko błąd w systemie.
W praktyce widać to w drobiazgach. Negocjują mniej twardo, niż mogliby. Niechętnie sprzedają samych siebie, a na rozmowie o pracę wolą wspomnieć, czego jeszcze nie umieją. Obietnice składają ostrożnie, bo z góry zakładają, że będą musieli je spełnić. A kiedy w zespole dzielą się zasługi, mają skłonność ustąpić nawet wtedy, gdy zrobili najwięcej.
To ostatnie zdanie podpowiada, że wysokie H nie jest darmowe. Kto nie potrafi wywalczyć swojego, dostaje mniejszy udział, a to z latami się kumuluje. Za porównywalną pracę taka osoba wynegocjuje niższe wynagrodzenie, bo o więcej po prostu nie poprosi. Dochodzi do tego skłonność do wiary w dobre intencje dłużej, niż nakazuje rozsądek. Oszukany człowiek z wysokim H często broni się twierdzeniem, że druga strona z pewnością tylko się pomyliła.
Niskie H z bliska
Opisywanie niskiego H jako wady charakteru byłoby wygodne i nieprecyzyjne. Popatrz, jak się przejawia, i zobaczysz raczej inne podejście do ludzi niż złą wolę.
Podstawą jest strategiczność: innych ludzi traktujesz jako część równania, nie tylko jako towarzystwo. Rozmawiając z kimś, masz w głowie, co ta osoba potrzebuje usłyszeć, żeby wyjść ci naprzeciw. Dokłada się do tego roszczeniowość, czyli ciche założenie, że twoja sytuacja jest wyjątkowa i zwykła reguła nie całkiem do niej pasuje. A często również umiejętność oczarowania, z której ludzie z niskim H korzystają zupełnie naturalnie i bez poczucia winy.
Ta kombinacja ma realne zalety. W negocjacjach handlowych traci się mniej pieniędzy. W firmowej polityce taki człowiek orientuje się szybciej niż inni i umie nazwać, kto naprawdę o czym decyduje. Nie boi się poprosić o awans, o wyższą stawkę ani o wyjątek, a kiedy coś nowego się rozkręca, jego gotowość do naciskania na granice bywa tym, co utrzymuje projekt przy życiu. Badania pierwszego wrażenia dodatkowo wielokrotnie pokazują, że w pierwszych tygodniach tacy ludzie wypadają na pewniejszych siebie i ciekawszych niż ich skromniejsi koledzy. Oceny spadają dopiero z czasem, w miarę jak przybywa wspólnych doświadczeń.
Niskie H też nie jest diagnozą. Rozkłada się na skali, na której większość ludzi siedzi gdzieś w środku, a nie w ostro rozdzielonych kategoriach. Dopiero na skrajnym końcu skali nakłada się na coś poważniejszego: Kibeom Lee i Michael Ashton w 2005 roku porównali makiawelizm, narcyzm i psychopatię z oboma modelami osobowości i ustalili, że w HEXACO łączy je przede wszystkim niskie H, podczas gdy w modelu pięcioczynnikowym rozsypują się na kilka różnych skal. Gdzie dokładnie przebiega granica między zdrową przebojowością a czymś, co już szkodzi otoczeniu, omawia tekst o związku niskiej uczciwości i ciemnej triady.
Dlaczego tej cechy nie znajdziesz w Big Five
Big Five nie powstał przy biurku. Wyrasta z hipotezy leksykalnej, według której wszystkie istotne różnice między ludźmi z czasem osadzają się w potocznym języku. Badacze wzięli więc słownik, wyciągnęli z niego przymiotniki opisujące charakter, dali je do oceny dużym grupom ludzi i sprawdzili, które skupiają się razem. W angielszczyźnie wychodziło z tego wielokrotnie pięć skupień.
Ciekawie zrobiło się, kiedy tę samą procedurę powtórzono gdzie indziej. Michael Ashton, Kibeom Lee i ich współpracownicy w 2004 roku podsumowali badania leksykalne z siedmiu języków, w tym koreańskiego, węgierskiego, włoskiego, polskiego i niemieckiego. W każdym z nich zamiast pięciu skupień pojawiało się sześć, a to szóste kręciło się wokół słów w rodzaju szczery, uczciwy, chciwy, chełpliwy czy dwulicowy. W angielskim wtapiało się w pozostałe czynniki dość niepozornie, by wcześniejsze analizy je przeoczyły.
Gdzie zatem podziała się treść czynnika H w Big Five? Rozpuściła się, głównie w ugodowości. Tylko że ugodowość w modelu pięcioczynnikowym miesza dwie różne rzeczy: czy jesteś wobec ludzi życzliwy i czy jednocześnie ich nie wykorzystujesz. Dlatego ktoś może wyjść jako wyjątkowo ugodowa osoba, a przy tym traktować cię czysto instrumentalnie, o ile robi to z uśmiechem. HEXACO rozdziela te dwie sprawy, nawet za cenę tego, że jego własna ugodowość znaczy potem coś innego, przede wszystkim łagodność, cierpliwość i zdolność wybaczania. Sześć czynników to więc nie pięć czynników plus jeden dodatkowy, cały układ osi się przekręcił; szerzej mówi o tym przegląd tego, czym jest HEXACO.
Zaufanie w pracy i w domu
Na zwykłą wydajność w pracy czynnik H ma niewielki wpływ. Tam, gdzie ujawnia się w pełni, jest szara strefa, czyli sytuacje, których nie obejmuje żadna procedura. Niskie H wraca regularnie w badaniach kontrproduktywnych zachowań w miejscu pracy: od drobnego naginania zasad po przypisywanie sobie cudzych zasług. Dla pracodawcy to jeden z niewielu wymiarów osobowości, który mówi o ryzyku, a nie o zdolnościach.
Joanna prowadzi pięcioosobowy zespół handlowy i dwa razy z rzędu przyjęła najbardziej wygadanego kandydata z rekrutacji. Obaj w pierwszym kwartale zmiażdżyli wyniki. Obaj po niecałym roku odeszli, zostawiając po sobie klientów z niemożliwymi do spełnienia obietnicami w podpisanych umowach i kolegów, którzy odkryli, że ich własne kontrakty pojawiły się w raportach pod obcym nazwiskiem. Za trzecim razem wybrała człowieka, który na rozmowie wypadał wyraźnie mniej pewnie. Po roku ma najniższą liczbę nowych kontraktów i najwyższy odsetek klientów, którzy zostali.
W relacjach H ujawnia się z jeszcze większym opóźnieniem. Zakochanie sprzyja pewności siebie, oczarowaniu i wielkim gestom, czyli dokładnie temu, w czym niskie H celuje. Sprawiedliwości natomiast nie widać, dopóki nie przyjdzie sytuacja, w której dałoby się coś zyskać na twój koszt. Podział pieniędzy. Choroba, która nikogo nie bawi. Rozstanie, przy którym okazuje się, czy druga osoba walczy za siebie, czy przeciw tobie.
Badania par sugerują dodatkowo, że w uczciwości-pokorze ludzie dobierają sobie podobnych partnerów wyraźniej niż w innych cechach. Para, w której jedno gra na pewne, a drugie na przewagę, wcześniej czy później dochodzi do tematu, którego nie da się podzielić na pół. Przy gustach albo temperamencie różnice można oszlifować, tutaj jedno z dwojga za każdym razem ustępuje ze swojego.
Kiedy ostatnio miałeś okazję coś po cichu zyskać, tak że nikt by się nie dowiedział? Spróbuj przypomnieć sobie konkretną sytuację, a przede wszystkim to, co zrobiłeś, a nie to, co lubisz o sobie myśleć. Odpowiedź na to pytanie zwykle mówi więcej niż jakakolwiek lista wartości.
Jak sprawdzić, gdzie jesteś
Przy kwestionariuszu, który pyta o sprawiedliwość i chciwość, spodziewasz się, że każdy będzie kłamał. Dziwne jest to, że w zwyczajnej sytuacji nie dzieje się to w takim stopniu, jak można by zakładać. Ludzie z niższym H w swoich odpowiedziach zwykle nie widzą niczego problematycznego. Wydaje im się oczywiste, że człowiek dba głównie o siebie, i odpowiadają zgodnie z tym. Inaczej jest tam, gdzie w grze jest praca albo pieniądze; w chwili, gdy wynik o czymś rozstrzyga, samoocena przestaje obowiązywać i żaden podobny test nie ma czego szukać w rekrutacji.
Nasz test HEXACO ma 60 pytań i zajmuje około ośmiu minut. Poza H wyjdzie ci również pozostałych pięć czynników, porównanie z Big Five oraz rozbiór tego, co twoja kombinacja znaczy w praktyce. Porównanie z innymi jest orientacyjne, jak przy każdym kwestionariuszu tego typu.
Obok wyniku warto sięgnąć po jedną mniej wygodną metodę. Zapytaj dwie osoby, które widziały cię w sytuacji, gdzie mogłeś coś zyskać na cudzy rachunek, jak wtedy postąpiłeś. Nie partnerkę i nie najlepszego przyjaciela, oni mają przekłamanie na twoją korzyść. Były współpracownik albo ktoś, z kim dzieliłeś pieniądze, zobaczy rzeczy, o których twoja pamięć litościwie zapomniała.
A jeśli przy opisie niskiego H przyszło ci do głowy imię konkretnej osoby i ani na sekundę twoje własne, warto się przy tym zatrzymać. Dokładnie tak ta cecha działa z perspektywy wewnętrznej: cudza strategiczność jest rzucająca się w oczy, własna wygląda na zdrowy rozsądek.

Česky
Slovensky
English
Polski
Deutsch
Español
Magyar
Italiano
Português
Nederlands