Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Psychologia i dobrostan / Humor a inteligencja: co łączy żart z myśleniem
Psychologia i dobrostan

Humor a inteligencja: co łączy żart z myśleniem

Puenta to zadanie z limitem czasu. Co badania mówią o związku poczucia humoru z inteligencją, dlaczego liczy się tempo i czego to nie dowodzi.

Wojtek na zebraniach prawie się nie odzywa. Ale kiedy od kwadransa w kółko trwa ustalanie, kto właściwie weźmie to zadanie, rzuca jedno zdanie i stół wybucha śmiechem. Zajęło mu to niecałą sekundę, a zmieścił w niej więcej operacji myślowych, niż ktokolwiek przy tym stole potrafiłby świadomie opisać.

Właśnie przez tę szybkość humor trafił pod lupę ludzi badających inteligencję. Żart nie jest bowiem tylko towarzyską przyprawą. To zadanie z limitem czasu, które musisz rozwiązać, zanim rozmowa pójdzie gdzie indziej.

Pół sekundy między zgrzytem a puentą

Dobry żart działa w dwóch krokach. Najpierw buduje w tobie oczekiwanie, jak skończy się zdanie, a potem rozbija je czymś, co tam nie pasuje. Ten pierwszy krok nazywa się niespójnością i sam w sobie do śmiechu nie wystarczy, inaczej rozśmieszałaby nas każda literówka w mailu.

Śmiech przychodzi dopiero w kroku drugim. Mózg musi znaleźć inne odczytanie sytuacji, w którym ta niepasująca część nagle siedzi na swoim miejscu, i w chwili, gdy je znajduje, dostaje nagrodę. To dokładnie takie samo kliknięcie jak przy zagadce czy szyfrze, tylko zapakowane w jedno zdanie i załatwione w ułamku sekundy.

Tekst Wojtka brzmiał: „Terminów mamy już trzy, można z nich zrobić średnią." Pierwsze kilka słów zapowiada zwykłą uwagę organizacyjną. Ostatnie trzy zamieniają terminy w liczby w tabelce i dopiero w tym drugim odczytaniu wychodzi na wierzch, co zespół naprawdę myśli o własnych terminach.

Czasu na to rozwiązanie masz przy tym śmiesznie mało. Rozmowa rusza dalej po kilku sekundach i zabiera ze sobą cały kontekst, na którym stoi puenta. To samo zdanie powiedziane dziesięć sekund później nie jest już żartem, tylko uwagą, i zwykle widać to po tym, jak ludzie grzecznie się uśmiechają.

Stąd bierze się jedna nieprzyjemna właściwość humoru: wytłumaczony żart przestaje być śmieszny. Kiedy ktoś poda ci to drugie odczytanie na tacy, robotę odwalił za ciebie i nagroda za rozwiązanie nie przychodzi. Bawić cię potem może najwyżej to, jak się przy tłumaczeniu spocił.

Co znaleźli Greengross i Miller

W 2011 roku Gil Greengross i Geoffrey Miller dali mniej więcej czterystu studentom dwa rodzaje zadań. Jednym były zwykłe testy zdolności umysłowych, drugim polecenia w rodzaju „wymyśl podpis do tego obrazka" albo „odpowiedz na to pytanie jak najzabawniej". Odpowiedzi oceniali potem niezależni sędziowie, którzy nie mieli pojęcia, komu jak poszło w testach.

Kto tworzył zabawniejsze odpowiedzi, miał średnio wyższy wynik w inteligencji ogólnej, a jeszcze ściślej pasowało to do części werbalnej. Związek między byciem zabawnym a zdolnościami umysłowymi istnieje więc naprawdę i nie jest mały.

To, że najściślej pasowało akurat przy składniku werbalnym, ma sens. Słowa niosą kilka znaczeń naraz, a kto obraca nimi szybko, ma z czego budować drugie odczytanie. Większość puenty rozgrywa się w miejscu, gdzie dwa odległe znaczenia spotykają się niespodziewanie, a szukanie odległych połączeń to dokładnie to, co sprawdzają zadania werbalne.

Jedna rzecz w tym układzie warta jest jednak zastanowienia. O tym, co jest zabawne, nie decydował żaden obiektywny klucz, tylko ludzie czytający odpowiedzi. Mierzono zatem również umiejętność trafienia w gust przypadkowej grupy obcych osób, a to jest zdolność sama w sobie.

A teraz to, co w popularyzacji zwykle ginie. Chodziło o korelację, nie o znak równości. Wśród tych studentów byli ludzie ze świetnymi wynikami testów i marnymi podpisami, jak i ludzie z przeciętnymi wynikami i odpowiedziami, które kładły jury. Zabawność i zdolności umysłowe zachodzą na siebie, ale się nie zlewają.

Autorzy wyciągnęli z tego jeszcze jeden wniosek, przez który badanie cytuje się do dziś. Dobrej puenty na poczekaniu nie da się wykuć ani udawać, więc poczucie humoru może działać jako uczciwy sygnał o tym, jak szybko komuś pracuje głowa. Sygnał, który w dodatku odczytujesz natychmiast i bez życiorysu.

Czarny humor: to samo zadanie o stopień trudniejsze

Jeśli puenta jest zagadką, to czarny humor jest zagadką z podkręconym poziomem trudności. Do niespójności dochodzi temat, który w zwykłej rozmowie parzy: śmierć, choroba, nieszczęście. Słuchacz musi naraz utrzymać dwie rzeczy, mianowicie że to żart i jednocześnie coś poważnego, i nie ześlizgnąć się ani w obrzydzenie, ani w obojętność.

Sporo osób właśnie przy tym połączeniu sztywnieje i się nie śmieje. Nie dlatego, że nie rozumieją puenty, tylko dlatego, że wydaje im się nie na miejscu, a to poczucie wygrywa z ochotą dokończenia zagadki. Czarny humor staje się przez to nietypowo czułym sprawdzianem: przechodzi tylko ten, kto utrzyma jedno i drugie razem.

Willinger wraz ze współpracownikami dał w 2017 roku uczestnikom zestaw czarnych rysunków i pytał, na ile je rozumieją i jak bardzo ich bawią. Ci, którzy wysoko punktowali w obu rzeczach, mieli lepsze wyniki w testach inteligencji i zarazem niższy poziom agresywności. Nie wyższy. Niższy.

Warto oddzielić temat od celowania. Czarny humor opisuje, czego żart dotyczy; cięty styl humoru opisuje, czyim kosztem idzie. Mogą się spotkać w jednym zdaniu, ale to nie są dwie nazwy tej samej rzeczy, co dokładniej rozbiera tekst o czarnym humorze.

Dlaczego nie działa to w drugą stronę

Monika czyta trzy książki miesięcznie, a w pracy przywykli do niej jako do osoby, która domyśla konsekwencje wcześniej niż reszta. Przy stole ze znajomymi jej żarty jednak nie chwytają. Albo docierają trzy sekundy za późno, albo sama psuje je sobie wcześniej zdaniem „to pewnie głupie, ale...".

Brakuje jej przy tym trzech rzeczy, które ze zdolnościami umysłowymi mają niewiele wspólnego. Pierwsza to objętość. Zabawne zdania powstają hurtowo i większość z nich jest słaba; kto nigdy nie mówi ich na głos, nie ma z czego wybierać i nie dowiaduje się nawet, które zadziałało i dlaczego.

Druga rzecz to odwaga. Puenta jest publicznym zakładem, a cisza po nieudanym żarcie trwa subiektywnie o wiele dłużej niż w rzeczywistości. Kto nie chce podejmować tego ryzyka, tekst wprawdzie ma w głowie, ale go połyka, a otoczenie zna go potem jako kogoś, kto nie żartuje.

Dochodzi do tego coś, co odróżnia humor od większości innych osiągnięć rozumu. Równanie rozwiążesz sam przy biurku i wiesz, że jest dobrze, choćby nikt nie patrzył. Przy żarcie ocenę wystawia publiczność, natychmiast i na głos, a z tym werdyktem nic nie zrobisz. Szybka głowa produkuje więc półprodukt, gotowy wyrób robi z niego dopiero reakcja innych.

No i jest jeszcze czytanie sali. To samo zdanie rozkręci wieczór przy stole ze starymi kumplami, a na lunchu z nowym klientem zawiśnie w powietrzu. Tej części nie uratuje nawet najszybsza głowa, bo nie stoi ona na szybkości, tylko na uwadze wobec innych. Że da się to ćwiczyć tak samo jak objętość i odwagę, rozbiera tekst o tym, jak być zabawnym.

Żart jako szybkie myślenie na głos

Kiedy rozłożyć jeden udany tekst na części, wychodzi z tego lista umiejętności, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą związku. Część z nich testy zdolności umysłowych wychwytują całkiem nieźle, część wcale.

Czego wymaga żart Co się pod tym kryje Na ile mierzą to testy
Zauważyć zgrzyt Rozpoznanie, że coś wyłamuje się z reguły Mocno, to blisko zadań na szukanie wzorców
Znaleźć drugie odczytanie Giętkość w słowach i przełączenie perspektywy Mocno, głównie w części werbalnej
Utrzymać oba odczytania naraz Pamięć robocza, czyli ile udźwigniesz w głowie jednocześnie Częściowo, przekłada się na większość zadań
Ocenić, komu to mówisz Czytanie nastroju i sytuacji w grupie Prawie wcale
Trafić w moment Wyczucie czasu: kiedy zacząć mówić, a kiedy milczeć Wcale
Zaryzykować ciszę Gotowość wystawienia się na wstyd przy innych Wcale

Górna część tabeli tłumaczy, dlaczego Greengrossowi i Millerowi ten związek wyszedł. Dolna tłumaczy, dlaczego nie wyszedł silniejszy.

Osobno warto zatrzymać się przy pamięci roboczej. Żeby puenta usiadła, musisz przez chwilę trzymać w głowie obie wersje zdania naraz, tę oczekiwaną i tę drugą. Kto jest zmęczony albo zdenerwowany, nie ma tej pojemności wolnej, i dlatego ludziom w kłótni oraz po nieprzespanej nocy humor nie działa ani jako produkcja, ani jako odbiór.

A teraz szczerze: kiedy ostatnio miałeś w głowie gotową puentę i jej nie powiedziałeś? Co cię zatrzymało? To, czy nie była dość dobra, czy raczej to, że nie byłeś pewien ludzi wokół, całkiem nieźle podpowie, który ze składników u ciebie kuleje.

Sygnał, nie dyplom

Poczucie humoru da się czytać jako sygnał. Kto regularnie trafia w puentę, mimochodem pokazuje, że szybko mu się zapala, że utrzyma kilka odczytań jednej sytuacji i że nie umyka mu, co dzieje się w pomieszczeniu. To informacja, nie certyfikat: mówi coś o prawdopodobieństwie, a nie o konkretnej osobie przed tobą.

Odwrotny kierunek jest bardziej zdradliwy i warto powiedzieć to wprost. Brak poczucia humoru nie jest oznaką głupoty. Mnóstwo ludzi jest zabawnych wyłącznie na piśmie, w krótkich wiadomościach, gdzie mają czas poczekać na drugie odczytanie. Inni są przezabawni w swojej dziedzinie, gdzie puenta stoi na rzeczach zrozumiałych dla garstki osób, a przy piwie nie zostaje z tego nic.

Najlepiej widać to na obcym języku. Kto przeprowadza się do innego kraju, traci swój humor jako pierwszy i odzyskuje go jako ostatni, bo puenta stoi na odcieniach słów i na tym, co w danym kraju zna każdy. Rok czy dwa sprawia potem wrażenie poważnej osoby bez iskry, choć w głowie nic się nie zmieniło. Zmienił się tylko dostępny rejestr.

Po trzecie jest różnica między tworzeniem a docenianiem. Ktoś prawie nie opowiada dowcipów, ale śmieje się pierwszy i najgłośniej w całej sali, bo drugie odczytanie znajduje wcześniej niż inni. Z zewnątrz wygląda na człowieka bez humoru. W rzeczywistości rozwiązuje to samo zadanie, tyle że nie oddaje go na głos.

W jakie rejony zwykle wpada twoje żartowanie, opisują cztery style różniące się tonem i tym, dokąd celują: przegląd znajdziesz w tekście o stylach humoru, orientacyjne przyporządkowanie da krótki test stylów humoru. Żadne z nich nie mówi nic o tym, jak jesteś mądry. Mówi o nawyku wyhodowanym przez lata, a nawyki da się stroić.

Spróbuj przy najbliższym wspólnym stole zauważyć jedną rzecz. Nie tego, kto mówi najwięcej, tylko tego, kto zaczyna się śmiać pół sekundy przed resztą. Ta osoba zwykle nie czekała na puentę, doszła do niej sama.

Polecany test

Wypróbuj Test stylów humoru

Czym bawisz siebie i świat wokół? Cztery style humoru i Twój miks.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Psychologia i dobrostan

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności