Dwie osoby zaczynają pracę w tej samej firmie, na tym samym stanowisku, z tym samym opisem obowiązków i pensją. Po roku jedna mówi, że wreszcie robi to, co do niej pasuje. Druga po cichu aktualizuje życiorys, choć nikt jej nie krytykował, a oceny ma dobre.
Różnica rzadko leży w zdolnościach. Prawie zawsze leży w tym, ile energii każdą z nich kosztuje to, co w tej roli składa się na zwykły czwartek.
I dokładnie o tym mówi DISC. Nie mierzy, co umiesz, ani jak wydajny będziesz. Opisuje zachowanie: jakie tempo jest dla Ciebie naturalne i czy Twoją uwagę wcześniej przyciągnie zadanie, czy człowiek. Z tych dwóch osi powstają cztery style, D, I, S i C, a każdy z nich ma środowisko, w którym jedzie prawie sam, oraz środowisko, w którym na ten sam wynik zużywa dwa razy więcej sił.
Dlaczego o zadowoleniu nie decyduje nazwa stanowiska
Najbardziej rozpowszechnione wyobrażenie o teście kariery brzmi prosto: wychodzi Ci profil, do profilu lista zawodów i można ruszać. Dane nie bardzo temu wyobrażeniu sprzyjają.
Orit Tsabari z współpracownikami podsumowała w 2005 roku dwadzieścia sześć badań nad zgodnością między profilem zainteresowań człowieka a środowiskiem jego zawodu, łącznie ponad sześć tysięcy osób. Związek między tą zgodnością a zadowoleniem z pracy wyszedł na poziomie około r = 0,17. Przetłumaczone na język bez statystyki: to, jak dobrze profil pasuje do branży, wyjaśnia tylko drobny ułamek tego, czy jest Ci w pracy dobrze.
Resztę załatwiają rzeczy, które w żaden test się nie mieszczą. Szef, zespół, dojazdy, pieniądze, etap życia, sens pracy. Lista zawodów do Twojej litery jest więc najmniej użyteczną rzeczą, jaką DISC może Ci dać.
Użyteczne jest inne pytanie. Nie co robić, tylko w jakim trybie to robić. Większość zawodów da się bowiem wykonywać na kilka dość odmiennych sposobów, a różnica między nimi bywa większa niż różnica między branżami.
Cztery środowiska, a nie cztery listy zawodów
| Styl | Skąd bierze energię | Co go wysysa | Teren, na którym się utrzyma |
|---|---|---|---|
| D (Dominacja) | Prawo do decydowania, twardy termin, mierzalny wynik | Odpowiedzialność bez dźwigni, zatwierdzanie w kółko, konsensus za wszelką cenę | Kierowanie zespołami i projektami, sprzedaż, biznes, zarządzanie kryzysowe |
| I (Wpływ) | Ludzie wokół, nowe kontakty, miejsce na improwizację | Samotność, rutyna, długie papierkowanie | Sprzedaż, marketing, PR, szkolenia, HR, media |
| S (Stałość) | Ustabilizowany tryb, znani ludzie, plan znany z wyprzedzeniem | Nagłe zmiany, rywalizacja, zadanie zmieniające się w biegu | Ochrona zdrowia, edukacja, obsługa klienta, administracja, długie projekty |
| C (Sumienność) | Jasne kryteria, dość czasu, spokój na skupioną pracę | Chaos, improwizacja, przerywanie co kwadrans | Finanse, księgowość, analityka, IT, prawo, kontrola jakości, badania |
Tabela jest jednak tylko zgrubną mapą. Ciekawe jest to, czego w niej nie ma.
Styl D nie wypala się od ilości pracy, tylko od bezsilności. Rośnie tam, gdzie wynik da się zmierzyć i przypisać konkretnemu człowiekowi. Gdy tylko sukces rozpuści się w procesie i widać go dopiero po dwóch latach, traci silnik, choćby praca była ciekawa i dobrze płatna.
Styl I potrzebuje kontaktu i szybkiej reakcji od ludzi. Rolę, w której dzień składa się z samodzielnej pracy przy komputerze, a wynik widać dopiero po roku, wytrzyma kilka miesięcy na entuzjazmie, a potem przyjdzie zapaść. Nie chodzi o brak dyscypliny, chodzi o źródło energii.
Styl S jest przy wyborze zawodu przeoczany najczęściej, bo jego przewaga pokazuje się dopiero w czasie. Firma, która reorganizuje się dwa razy do roku, odbiera mu pewność, z której czerpie wyniki. Odwrotnie, długa relacja z klientem, pacjentem albo uczniem to teren, na którym jego wartość rośnie z każdym rokiem.
Styl C nie chce spokoju dla wygody, tylko dla jakości. Otwarta przestrzeń biurowa z dziesięcioma przerwaniami na godzinę kosztuje go więcej niż wymagające zadanie. A rola, w której decyduje się pod presją czasu i bez materiałów, jest dla niego codziennym stresem, a nie wyzwaniem.
To samo stanowisko, cztery różne prace
Najbardziej praktyczna rzecz, którą wyciągniesz z DISC dla kariery, kryje się wewnątrz zawodów, a nie między nimi.
- Sprzedaż: pozyskiwanie nowych klientów to gra o tempo, odmowę i zamknięcie. Opieka nad stałymi klientami to odwrotnie długie zaufanie i serwis. Pierwsze pasuje do stylu D i I, drugie do stylu S. A na wizytówce w obu przypadkach stoi handlowiec.
- HR: rekrutacja to ludzie, rozmowy i szybka zmiana kontaktów. Kadry i płace to terminy, przepisy i zerowa tolerancja dla błędu. Między jednym a drugim jest przepaść, której branża w ogłoszeniu nie rozróżni.
- IT: wsparcie użytkowników to praca z ludźmi przerywana bez przerwy, projektowanie systemu to głębia i cisza.
- Medycyna: izba przyjęć i gabinet lekarza rodzinnego wymagają tego samego wykształcenia i zupełnie innego tempa dnia.
Pewna księgowa, którą po dziesięciu latach praca przestała cieszyć, ostatecznie nie zmieniła zawodu. Przeszła z małej firmy, gdzie robiła wszystko od faktur po rozmowy z bankiem, a telefon dzwonił jej co kwadrans, do dużej spółki, w której zamyka miesiąc według sztywnego kalendarza i nikt jej w to nie wchodzi. Te same kwalifikacje, ta sama branża, inny dzień. Wysysało ją przerywanie, a nie księgowość.
Przypomnij sobie tydzień, po którym w piątek byłeś naładowany. Co było w nim inaczej niż w tym, z którego przywlokłeś się do domu? Odpowiedź prawie nigdy nie brzmi: inny zawód.
O co pytać, zanim weźmiesz rolę
Ogłoszenie nie powie Ci o trybie pracy prawie nic, za to kilka pytań na rozmowie już tak. Pytaj o rzeczy, które zdecydują o Twoim zwykłym czwartku:
- Ile decyzji mogę podjąć sam, a co musi zatwierdzić ktoś inny? To jedno pytanie decyduje o tym, czy D zostanie po roku.
- Jak często ktoś mi w ciągu dnia przerywa? C i I zrobią sobie z tej samej odpowiedzi odwrotny obraz.
- Ile czasu spędzę z ludźmi, a ile nad zadaniem w pojedynkę?
- Co się w tej roli zmieniło przez ostatni rok i co zmieni się w przyszłym? Dla stylu S stabilność zadania jest ważniejsza niż benefity.
Druga litera zmienia więcej niż pierwsza
Czysty styl jest rzadkością. Nasz test DISC składa się z 32 pytań i obok najsilniejszego stylu liczy także ten drugi w kolejności; jeśli dzieli go od pierwszego do piętnastu punktów, tworzą razem parę. Tak powstaje szesnaście profili, cztery czyste i dwanaście kombinacji. Dla wyboru środowiska ta druga pozycja jest często ważniejsza niż litera prowadząca.
Pionier (DI) i Strateg (DC) mają oboje D z przodu i oboje czują się dobrze w prowadzeniu innych. Pionier rozkwita jednak tam, gdzie coś się rozkręca i jest kogo zdobywać: nowy produkt, ekspansja, własna firma. Strateg chce tego samego tempa popartego liczbami i planem, więc pasuje mu kierowanie dużymi projektami albo tryb pracy z twardymi wskaźnikami. Postaw ich w roli tego drugiego, a oboje będą pracować gorzej, niż potrafią.
Podobnie działa to przy spokojniejszych profilach. Gospodarz (SI) rozkwitnie tam, gdzie są ludzie i długie relacje, czyli w opiece nad klientami, w szkole albo w miejscu, do którego ludzie przychodzą. Zarządca (SC) chce tego samego spokoju, ale w porządku, dokumentacji i niezawodnym trybie pracy. Mentor (CI) łączy precyzję z ochotą przebywania wśród ludzi, co jest dokładnie kombinacją pod metodykę, szkolenia i wdrażanie nowych osób. Jak zmienia się znaczenie kolejności liter, rozkładamy szczegółowo przy kombinowanych profilach DISC.
Kiedy styl waży mniej, niż się spodziewasz
Teraz ograniczenie, bez którego cały tekst kusiłby do determinizmu.
Timothy Judge i Chris Zapata przeszli w 2015 roku sto dwadzieścia pięć badań nad osobowością i wynikami w pracy i znaleźli jedną prawidłowość. Cechy osobowości przewidują wyniki wyraźnie lepiej w rolach, w których praca jest nieustrukturyzowana, a człowiek ma przestrzeń, żeby decydować sam. Tam, gdzie sposób postępowania wyznacza przepis, zmiana i system, charakter przekłada się na wynik znacznie mniej. Badanie nie mierzyło DISC, ale cecha osobowości i styl zachowania zachowują się pod tym względem tak samo: im swobodniejsza rola, tym bardziej Twój styl waży.
Praktycznie znaczy to dwie rzeczy. W sztywno ustrukturyzowanej pracy poniesie Cię środowisko nawet wbrew Twojej skłonności, bo decyduje procedura, a nie charakter. W swobodnej roli Twój styl albo Cię niesie, albo hamuje, i nic pomiędzy.
Drugie ograniczenie jest jeszcze ważniejsze. Najniższa litera nie jest murem. C może prowadzić zespół, D może robić kontrolę jakości, a I może przez trzy lata pisać metodykę. Będzie to kosztować świadomy wysiłek i będzie wymagać wokół siebie ludzi, którzy mają to odwrotnie, co jest zresztą głównym argumentem za mieszaniem stylów w zespole. Rozsądna zasada brzmi: co wysysa Cię godzinę dziennie, uniesiesz latami. Co wysysa Cię cały dzień, upomni się o swoje.
I jeszcze jedno. DISC nie ma być ani biletem wstępu, ani zakazem. Kiedy na podstawie wyniku skreślasz sobie branżę, o której marzysz, używasz go źle, a ten sam błąd po drugiej stronie stołu opisany jest w tekście o teście DISC na rozmowie kwalifikacyjnej. Skąd zresztą wziął się cały model i co się z niego broni, znajdziesz w przewodniku po teście DISC. Porównanie z innymi jest zawsze orientacyjne, a nie diagnozą.
Na najbliższe dwa tygodnie spróbuj jednej rzeczy. Przy każdym spotkaniu i większym zadaniu dopisz sobie w kalendarzu jedną literę: N, kiedy byłeś po nim naładowany, W, kiedy wyssany. Po czternastu dniach spójrz tylko na te W. Wspólnego tematu prawie na pewno w nich nie będzie. Wspólne tempo albo to, czy chodziło o ludzi, czy o zadania, będzie tam prawie zawsze. I to jest informacja, której nie da Ci żadna lista pasujących zawodów.

Česky
Slovensky
English
Polski
Deutsch
Español
Magyar
Italiano
Português
Nederlands