Bez rejestracji

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość i jaki zawód do Ciebie pasuje

Sprawdź w 5 minut, jaką masz osobowość.

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Gotowe w kilka minut · 24 testy w jednym miejscu

Strona główna / Poradniki / Kariera i zawód / Test predyspozycji zawodowych dla ósmoklasistów: co pokaże
Kariera i zawód

Test predyspozycji zawodowych dla ósmoklasistów: co pokaże

Darmowy test predyspozycji zawodowych dla ósmoklasistów: co mierzy, czego wynik nie pokaże, kiedy go zrobić i jak pracować z nim w domu i w szkole.

Wojtek wypełnił test predyspozycji zawodowych w sześć minut, a potem trzy osoby w domu przeczytały wynik na trzy sposoby. Wyszedł mu kod SAE. Mama Anna zobaczyła w nim nauczyciela, tata „coś z ludźmi, byle z przyszłością”, Wojtek youtubera. I nikt się nie pomylił.

Litera S oznacza typ społeczny, czyli kogoś, kogo ładują inni ludzie. Litera A to typ artystyczny, który chce własnego dzieła i wolnej ręki. E to typ przedsiębiorczy, który lubi coś rozkręcić i przekonać innych, żeby poszli za nim. Nauczyciel i youtuber wypadają z takiej trójki całkiem uczciwie, bo kod nie jest nazwą zawodu. To opis środowiska, w którym człowiek czuje się jak u siebie.

Tu zaczyna się większość nieporozumień wokół testów dla ósmoklasistów. Rodzice czekają na nazwę szkoły, najlepiej od razu z pieczątką na wniosek. Test odpowiada na inne pytanie i warto wiedzieć na jakie, zanim dziecko go otworzy.

Co test predyspozycji naprawdę mierzy

W Polsce przyjęła się nazwa „test predyspozycji zawodowych”, ale ten rodzaj testu mierzy zainteresowania. Nie zdolności, nie oceny, nie to, do czego dziecko „ma głowę”. Pytania dotyczą tego, czy ciekawiłoby Cię naprawienie roweru, wytłumaczenie koledze lekcji albo ułożenie liczb w przejrzystą tabelę, a odpowiadasz na skali, jak bardzo. Nikt nie pyta, czy to umiesz.

Różnica wygląda na dzielenie włosa na czworo, dopóki nie przełożysz jej na praktykę. Czternastolatek umie jeszcze niewiele prawie we wszystkim, bo miał mało okazji, żeby czegokolwiek spróbować. Za to całkiem dokładnie wie, przy czym czas mu ucieka, a przy czym patrzy na zegarek. Tego drugiego nie wyczyta się z żadnego świadectwa.

To, że o zainteresowaniach zawodowych da się rozmawiać z kimś, kto nigdy nie pracował, wynika wprost z modelu, na którym test stoi. John Holland opisał go w 1959 roku, a w 1997 roku dopracował do dzisiejszej postaci: ludzie szukają środowiska zgodnego ze swoim typem i w takim środowisku dłużej wytrzymują. Środowisko ma także ósmoklasista. To przedmioty, zajęcia pozalekcyjne, paczka znajomych, weekend i rzeczy, do których wraca w domu, chociaż nikt mu ich nie zadał.

Zaskakujące jest, jak stałe są te zainteresowania w tym wieku. Low, Yoon, Roberts i Rounds zebrali w 2005 roku dane z badań długoterminowych i wyszło im, że profil zainteresowań między piętnastym a dwudziestym piątym rokiem życia zmienia się mniej niż cechy osobowości. Zainteresowania nie są więc tą kapryśną częścią dorastania, za jaką zwykle uchodzą. Kapryśne jest głównie wyobrażenie o konkretnym zawodzie, bo bierze się z tego, kogo dziecko akurat widzi wokół siebie.

Jak przebiega test i czego wymaga od dziecka

Przy każdej czynności zaznacza się na skali, jak bardzo by ciekawiła, a całość zajmuje kilka minut. Nie ma w nim dobrych ani złych odpowiedzi, więc nie da się go oblać i nie da się do niego przygotować.

Wynikiem jest trzyliterowy kod Hollanda, czyli kombinacja trzech najsilniejszych typów z sześciu, a do tego przegląd zawodów, w których dobrze odnajdują się ludzie o podobnym profilu. SAE Wojtka znaczy, że prowadzi typ społeczny, za nim artystyczny i przedsiębiorczy. Kolejność liter niesie niemal więcej informacji niż sama pierwsza litera.

Wypełniać powinien uczeń sam. Rodzic może siedzieć obok i wyjaśnić niejasne słowo, ale komentowanie kolejnych odpowiedzi to najszybszy sposób, żeby zrobić z testu egzamin z rodzinnych oczekiwań. Gdy dziecko zaczyna odpowiadać tak, żeby dobrze brzmiało, mierzysz jego przypuszczenia na temat Twoich życzeń.

Jedno zdanie powiedz więc z góry: odpowiadaj według siebie, nie według tego, co by nas ucieszyło. Pytanie, na które test odpowiada, brzmi „co lubię robić, kiedy mam wybór”, i nikt inny nie odpowie na nie za dziecko. Jeśli nie ma się czego chwycić, niech dziecko wypełni darmowy test predyspozycji zawodowych, a rozmowę zacznijcie od wyniku, nie od listy szkół.

Co pokaże wynik

Kod to skrót, a przydatny staje się wtedy, gdy do liter przypiszesz konkretne zachowania, które widzisz u dziecka od lat. Oto sześć typów w języku ósmej klasy.

Typ U ósmoklasisty wygląda to tak Dokąd prowadzi
Realistyczny (R) Rozkręca rower, żeby sprawdzić, czemu trzeszczy. Warsztat, działka, sport, rzeczy, które można wziąć do ręki. Technikum i szkoła branżowa: mechanik, elektryk, stolarz, technik, rolnik
Badawczy (I) Ogląda filmy dokumentalne o kosmosie i pyta „dlaczego” tak długo, aż skończą się odpowiedzi. Kierunki ścisłe i techniczne: programista, laborant, analityk, lekarz
Artystyczny (A) Rysuje, montuje filmiki, pisze teksty, gra. Polecenie „zrób to dokładnie tak” go dobija. Grafika, projektowanie, foto i wideo, muzyka, kierunki humanistyczne, redakcja
Społeczny (S) Pilnuje młodszego rodzeństwa bez negocjacji i rozwiązuje kłótnie w paczce, zanim ktoś je zauważy. Ochrona zdrowia, pedagogika, praca socjalna, trenerstwo
Przedsiębiorczy (E) Organizuje turniej, załatwia nagrody i namawia trzy osoby, żeby mu pomogły. Handel, marketing, turystyka, kierowanie ludźmi, własna firma
Konwencjonalny (C) Ma kolekcję, porządek i notatki w tabelach i nie znosi, kiedy coś robi się na żywioł. Ekonomia, administracja, logistyka, rachunkowość, praca z danymi

Druga rzecz, którą pokazuje wynik, to kombinacja. Kod RIC i kod RAS zaczynają się tak samo, ale celują gdzie indziej: pierwszy w technikę, gdzie liczą się procedura i precyzja, drugi w rzemiosło, gdzie człowiek ma wolną rękę i własny styl. Jak sześć typów przekłada się na wybór między liceum, technikum a szkołą branżową, opisuje poradnik o tym, jak wybrać szkołę średnią.

Czego wynik nie pokaże

O zdolnościach nie powie nic. Zainteresowanie programowaniem i talent do programowania to dwie różne rzeczy, a test mierzy tylko pierwszą. Dziecko z kodem zaczynającym się od I może mieć z matematyki trójkę, bo nudzi je rozwiązywanie zadań, a jednocześnie pochłaniać wszystko o tym, jak działa mózg albo silnik.

Nie wyczytasz z niego też wytrwałości. Nye, Su, Rounds i Drasgow w 2012 roku podsumowali badania nad związkiem zainteresowań z pracą i wyszło im, że zgodność zainteresowań z kierunkiem wiąże się z wynikami tylko umiarkowanie. Wyraźniej wiąże się z czymś innym: z tym, czy człowiek w danej dziedzinie zostaje. Zainteresowanie nie gwarantuje więc lepszych ocen w szkole średniej, ale zwiększa szansę, że po roku dziecko dalej będzie tam siedzieć.

Trzecią granicą jest rynek pracy. Test nie wie, ilu stolarzy szuka się w Twoim powiecie. Pokazuje, co dziecku pasuje, a nie na co akurat jest popyt, i obie rzeczy trzeba położyć obok siebie.

Jest jeszcze płaski profil, czyli wynik, w którym wszystkie typy są prawie równo wysoko. W wieku piętnastu lat to normalne i nie znaczy, że z dzieckiem jest coś nie tak. Zwykle znaczy, że nie miało jeszcze dość okazji, żeby czegoś spróbować, więc nie ma z czym porównywać. To też użyteczna informacja: zanim zacznie się szukać szkoły, warto zebrać doświadczenia. Kółko zainteresowań, wolontariat, jeden dzień w warsztacie albo biurze u znajomych.

Kiedy dziecko jest gotowe na test

Dobrego momentu nie wskazuje kalendarz, tylko pytanie. Dopóki dziecko nie pyta, co po podstawówce, wypełni test z obowiązku i przeleci wynik wzrokiem jak prognozę pogody. Kiedy zaczyna pytać, potrafi z nim pracować, bo ma gdzie tę odpowiedź osadzić.

W praktyce sprawdza się taki rytm. W siódmej klasie orientacyjnie i bez wniosków, przy okazji szkolnych zajęć z doradztwa zawodowego, które w siódmej i ósmej klasie są obowiązkowe (co najmniej dziesięć godzin w roku). W ósmej klasie jesienią, czyli z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem przed wiosennymi dniami otwartymi i majowym wnioskiem, bo później na spokojną rozmowę jest za późno. I śmiało jeszcze raz po roku, w drugim półroczu pierwszej klasy szkoły średniej, kiedy dziecko ma pierwsze prawdziwe doświadczenie z kierunkiem.

Wynik między tymi terminami zwykle niewiele się zmienia. Zmienia się to, co dziecko z niego wyniesie. W wieku czternastu lat kod jest ciekawostką, w piętnastu podstawą decyzji, w szesnastu sprawdzianem, czy pierwszy wybór pasuje.

Kiedy ostatnio padło w Waszym domu pytanie, co dziecko robiłoby przez cały dzień, gdyby nikt go nie kontrolował i nikt niczego od niego nie oczekiwał? Odpowiedź na nie bywa przy wyborze kierunku bardziej przydatna niż średnia ocen.

Jak pracować z wynikiem w domu i w szkole

Najgorsze, co można zrobić z kodem, to wydrukować go i powiesić na lodówce jak wyrok. Najlepsze to użyć go jako początku rozmowy, która inaczej skończyłaby się na „jeszcze nie wiem”. Wystarczą trzy pytania, które dotyczą dziecka, a nie jego wyniku.

  1. Co cię w tym zaskoczyło? Zaskoczenie pokazuje miejsce, w którym wyobrażenie o sobie rozjeżdża się z odpowiedziami.
  2. Pasuje to do ciebie czy nie? I po czym to poznajesz, co konkretnie przychodzi ci do głowy?
  3. Czego z tej listy chcesz spróbować najpierw, jeśli dałoby się to zrobić w przyszłym miesiącu?

Ostatnie pytanie jest z tych trzech najcenniejsze, bo prowadzi do działania, a nie do dyskusji. Brown i Ryan Krane w 2000 roku porównali dziesiątki interwencji z zakresu doradztwa zawodowego i znaleźli składniki, które odróżniają te skuteczne: omówienie wyniku z kimś drugim, coś zapisanego własną ręką, informacje o tym, jak praca w zawodzie naprawdę wygląda, i wsparcie kogoś bliskiego. Sam wynik testu w tym wyliczeniu nie występuje, działa dopiero z tym, co się wokół niego zrobi.

W szkole najbliżej tej pracy jest szkolny doradca zawodowy albo pedagog. Przyjście do niego z wydrukowanym kodem ma jedną praktyczną zaletę: rozmowa nie zaczyna się od zera, tylko od trzech konkretnych liter i pytania, jakie szkoły w okolicy do nich prowadzą. Doradca sięga też po rzeczy, które z domu zdobywa się trudniej: wycieczki zawodoznawcze, dni otwarte, kontakty z lokalnymi firmami i absolwentami. Jeśli w szkole takiej osoby brakuje, bezpłatnie pomaga publiczna poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Czego się spodziewać po takiej rozmowie, opisuje poradnik o tym, jak pracuje doradca zawodowy.

Rola rodzica jest przy tym określona dokładniej, niż się wydaje. Dietrich i Kracke w 2009 roku obserwowali nastolatków przy wyborze zawodu i wyróżnili trzy postawy rodziców: wsparcie, ingerencję i brak zaangażowania. Dalej w przygotowaniach byli ci, których rodzice interesowali się tematem i pomagali zdobywać informacje. Ingerencja, czyli nacisk na konkretny wybór, wiązała się natomiast z odkładaniem decyzji. Pytanie i wożenie na dni otwarte działają, decydowanie za dziecko nie.

Gdy wynik pasuje i gdy nie pasuje

Pasujący wynik to prostszy przypadek, ale też da się go zmarnować. Jeśli rodzina powie „no to jest typem społecznym” i na tym się skończy, nic się nie zmieniło. Użyteczny ciąg dalszy to przełożenie kodu na dwa lub trzy konkretne kierunki, znalezienie szkół w zasięgu dojazdu i umówienie jednej wizyty, najlepiej takiej, na której dziecko zobaczy prawdziwą pracę, a nie tylko korytarz i ulotkę.

Niepasujący wynik wygląda na porażkę testu, a bywa najciekawszym, co może wyjść. To, że dziecko odpowiadało inaczej, niż rodzice się spodziewali, też jest informacją, tylko o czymś innym. Czasem odpowiadało według tego, jakie chciałoby być. Czasem rodzina ma obraz dziecka sprzed trzech lat. A czasem to po prostu zmęczenie po szkole, co poznasz po tym, że przy połowie pytań klikało środek skali.

Rozsądne postępowanie jest we wszystkich trzech przypadkach takie samo: nie poprawiać wyniku, tylko dopytać. Przy której odpowiedzi było wahanie? Co musiałaby zawierać praca, żeby ciekawiła przez cały dzień? Jeśli sprzeczność zostaje, powtórzcie test za kilka tygodni, w spokojniejszy dzień. Jeśli wyjdzie to samo, do przerobienia nie jest wynik, tylko obraz dziecka w Twojej głowie.

Wojtek ostatecznie nie wylądował ani przy nauczaniu, ani przy YouTubie. Po trzech dniach otwartych, na które pojechał z Anną, złożył wniosek przede wszystkim do liceum z klasą medialną, w której sporo pracuje się w grupach. Pytanie, czy to był dobry wybór, zostawił sobie na pierwsze półrocze. Sam mówi o swoim kodzie, że zrozumiał z niego jedno: chce coś innym tłumaczyć i mieć przy tym własny styl. Da się to robić w dziesięciu zawodach, a czy trafił, okaże się dopiero po tym, czy za rok nadal będzie go to ciekawić.

Polecany test

Wypróbuj Test osobowości

Czy wykonujesz pracę, która do Ciebie pasuje? Odkryj swój profil zawodowy i znajdź zawód, w którym zabłyśniesz.

Rozpocznij test

Więcej artykułów w kategorii Kariera i zawód

Wybierz język

Otworzymy tę stronę w wybranym języku. Jeśli nie jest jeszcze przetłumaczona, trafisz na stronę główną.

Używamy plików cookie

Niezbędne pliki cookie odpowiadają za logowanie i płatności. Za Twoją zgodą mierzymy też ruch na stronie, aby wiedzieć, co ulepszyć. Polityka prywatności