Paweł liczył, że z pierwszego spotkania wyniesie jedno zdanie: rób to. Ma trzydzieści pięć lat, dwa lata był w domu z córką na urlopie wychowawczym i nie chce wracać na stare stanowisko w dziale utrzymania ruchu. Przyszedł z założeniem, że za godzinę kupi sobie decyzję.
Doradczyni mu jej nie dała. Przez pół godziny pytała za to o rzeczy, które z pracą pozornie nie miały nic wspólnego: co lubił w technikum, kiedy ostatnio w pracy stracił poczucie czasu, co o jego powrocie myśli żona. Paweł wyszedł bez odpowiedzi, za to z zadaniem domowym.
Po trzech tygodniach miał na kartce trzy kierunki, między którymi dało się wybierać. Żadnego z nich nie wymyśliła doradczyni. Wszystkie trzy powiedział na głos on sam, tylko potrzebował kogoś, kto pytał wystarczająco długo, żeby dotrzeć pod pierwszą odpowiedź.
Co robi doradca zawodowy, a czego nie robi
Doradztwo zawodowe to prowadzona rozmowa o Twojej pracy, a nie wykład o rynku. Doradca nie daje gotowej odpowiedzi, bo jej nie ma: nie zna Twojej rodziny, Twoich rat ani tego, co wytrzymasz na dłuższą metę. Nie znajdzie Ci też pracy, nie umówi rozmowy kwalifikacyjnej i nikomu Cię nie poleci.
Tym, co umie, jest struktura. Dzieli rozmowę na części, których człowiek sam w głowie nie uporządkuje: co mnie ciekawi, co umiem, co mi to da, co powiedzą na to w domu. Większość ludzi rozwiązuje wszystkie cztery sprawy naraz i do tego o drugiej w nocy, więc powstaje z nich jedna mgła, w której nie da się ruszyć.
Steven Brown i Nancy Ryan Krane w 2000 roku przejrzeli dziesiątki badań nad interwencjami doradczymi i szukali, co w nich właściwie działa. Wyszło im pięć składników: ćwiczenia pisemne, indywidualne omówienie wyników kwestionariuszy, informacje o tym, jak zawód wygląda w praktyce, konkretne przykłady ludzi, którzy przeszli podobną zmianę, oraz praca nad wsparciem ze strony otoczenia. Warto zauważyć, czego na tej liście brakuje. Dobrej rady.
Słowo „doradca” obejmuje zresztą kilka różnych ról i ludzie często je mylą. Ktoś umawia się z rekruterem i dziwi się, że nikt go nie pyta, co by go cieszyło.
| Kto | W czym pomaga | Kiedy do niego iść |
|---|---|---|
| Doradca zawodowy | Kierunek, wybór zawodu lub szkoły, mapa możliwości, plan | Kiedy nie wiesz, dokąd iść |
| Coach kariery | Osiągnięcie celu, który już masz | Kiedy wiesz dokąd, ale coś nie idzie |
| Rekruter albo headhunter | Obsadzenie konkretnego stanowiska | Kiedy masz kierunek i chcesz ofert. Jego klientem jest firma, nie Ty |
| Psycholog pracy | Badanie zdolności narzędziami na licencji, opinie | Kiedy potrzebny jest udokumentowany pomiar |
Dla kogo to ma sens, a dla kogo nie
Doradztwo opłaca się tam, gdzie decyzja jest skomplikowana, a Ty zostajesz z nią w pojedynkę. Typowo chodzi o takie sytuacje:
- zmieniasz branżę i nie wiesz, co z dwunastu lat doświadczenia da się przenieść gdzie indziej; o tym, jak wygląda zmiana kariery po 30. i 40. roku życia, kiedy kierunek zmienia się z kredytem na głowie, jest osobny tekst
- wracasz po urlopie rodzicielskim albo dłuższej przerwie, a branża w tym czasie poszła do przodu
- kończysz studia i masz trzy oferty, które nie mają ze sobą nic wspólnego
- dostajesz wypowiedzenie i decydujesz pod presją czasu
- masz ponad pięćdziesiąt lat, a od rekruterów słyszysz głównie, że masz za wysokie kwalifikacje
- stan nie wiem, co chcę robić w życiu trwa dłużej niż rok i sam nie mija
Dwa zamówienia regularnie kończą się rozczarowaniem. Pierwsze brzmi „chcę nowe CV”. To inna usługa, tańsza i szybsza, i doradca zawodowy nie jest do niej potrzebny. Drugie brzmi „niech ktoś wreszcie zdecyduje za mnie”. Decyzji nikt za Ciebie nie przejmie, bo potem nikt też za Ciebie jej nie przeżyje.
Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się opowiedzieć komuś na głos i w całości, co Cię w pracy cieszy, bez tłumaczenia się, dlaczego wciąż w niej jesteś? Dla wielu osób właśnie to jest cała wartość pierwszego spotkania: po latach rozmawiają o swojej pracy z kimś, kto nic z tego nie ma.
Jeden uczciwy wyjątek. Kiedy niezdecydowanie zamienia się w apatię, która dotyczy wszystkiego, nie tylko pracy, a dochodzi do tego bezsenność albo miesiące wyczerpania, to nie jest zadanie dla doradcy zawodowego. Tu potrzebny jest psycholog albo lekarz, i to przed mapą zawodów.
Doradca zawodowy za darmo: gdzie go szukać
Sporą część doradztwa można dostać bez płacenia, a ludzie często o tym nie wiedzą:
- Szkolny doradca zawodowy. W klasach 7 i 8 szkoły podstawowej zajęcia z doradztwa zawodowego są obowiązkowe, w wymiarze co najmniej 10 godzin w roku, a doradca działa też w szkołach ponadpodstawowych.
- Poradnia psychologiczno-pedagogiczna, bezpłatna dla dzieci i młodzieży, przydatna zwłaszcza przed wyborem szkoły średniej.
- Powiatowy urząd pracy, który prowadzi poradnictwo zawodowe dla osób poszukujących pracy.
- Centra Informacji i Planowania Kariery Zawodowej przy wojewódzkich urzędach pracy, z bezpłatnymi konsultacjami dla dorosłych, także pracujących, którzy myślą o zmianie.
- Biura karier uczelni, zwykle dostępne także dla świeżych absolwentów.
Jeśli szukasz doradcy zawodowego online, zapytaj o to w tych samych miejscach: część z nich umawia konsultacje telefonicznie albo zdalnie. Gdy decyzja dotyczy dziecka po ósmej klasie, przyda się też tekst o tym, jak wybrać szkołę średnią.
U prywatnych doradców rozpiętość cen jest duża. Wpływa na nią miasto, doświadczenie doradcy i przede wszystkim to, czy w cenie są licencjonowane narzędzia, które same w sobie kosztują. Pakiet trzech spotkań bywa tańszy niż trzy spotkania kupowane osobno.
Zanim zapłacisz, zadaj trzy pytania: co dokładnie jest w cenie, czy dostaniesz coś na piśmie i co się stanie, jeśli po pierwszym spotkaniu okaże się, że potrzebujesz kogoś innego. Doradca, który odpowiada na nie mgliście, w gruncie rzeczy odpowiada dość jasno.
Jak wygląda spotkanie
Najczęściej to jedno do trzech spotkań po godzinie albo półtorej, na miejscu lub online. Przebieg różni się w zależności od doradcy, ale szkielet bywa podobny:
- Mapa obecnej sytuacji: co robisz, co Cię w tym trzyma i co Cię z tego wypycha.
- Historia zainteresowań: szkoła, prace dorywcze, hobby. Szuka się tego, co robisz z własnej woli, a nie tego, z czego masz piątki.
- Kwestionariusz zainteresowań, jeśli doradca z nim pracuje. Wynik omawia się wspólnie, a nie wysyła mailem.
- Mapa możliwości: pięć do ośmiu kierunków na papierze, także tych, które zaraz odpadną.
- Zawężenie według realiów: pieniądze, dojazdy, rodzina, czas na doszkolenie.
- Plan z datą: co zrobię w ciągu miesiąca, z kim porozmawiam, kiedy do tego wracamy.
Między spotkaniami dostajesz zadanie i zwykle jest to mało ekscytująca praca: rozpisać oś czasu, zadzwonić do dwóch osób, przejrzeć ogłoszenia i wypisać z nich zadania zamiast nazw stanowisk. Według Browna i Ryan Krane to właśnie ta część decyduje o wyniku bardziej niż sama rozmowa. Kto zadania nie zrobi, przychodzi na drugie spotkanie do tego samego punktu, z którego wyszedł.
Z ich przeglądu wynika jeszcze jedna praktyczna rzecz: korzyść rosła mniej więcej do czwartego, piątego spotkania, a potem się zatrzymywała. Długi pakiet nie jest więc automatycznie lepszy niż trzy porządne spotkania z zadaniami pomiędzy nimi.
Co przygotować wcześniej
Spotkanie, na które przychodzisz z pustą głową, w połowie schodzi na zbieranie podstawowych informacji. Godzina zostaje godziną, płatna czy bezpłatna, więc opłaca się przyjść przygotowanym.
- Oś czasu szkoły i pracy, przy każdym przystanku jedno zdanie „co mnie w tym cieszyło” i jedno „co nie”. Konkretne zadania, nie nazwy stanowisk.
- Trzy pytania, na które naprawdę chcesz znać odpowiedź, zapisane wcześniej. Bez nich rozmowa się rozmyje.
- Twoje granice: ile musisz zarabiać, jak daleko możesz dojeżdżać, ile miesięcy zniesiesz na doszkolenie.
- Wynik kwestionariusza zainteresowań, jeśli jakiś masz, choćby wydrukowany.
Ostatni punkt da się załatwić wieczorem dzień wcześniej. Pytanie „co właściwie chcę robić” stawia też darmowy test predyspozycji zawodowych: przy każdej czynności zaznaczasz na skali, jak bardzo by Cię cieszyła, a zajmuje to kilka minut. Po odblokowaniu wyniku dostajesz trzyliterowy kod Hollanda, czyli kombinację typów, i przegląd zawodów, w których dobrze radzą sobie ludzie o podobnym profilu. Wynik to mapa, nie wyrok, i na spotkaniu można od niego od razu zacząć.
Sześć typów opisał John Holland już w 1959 roku, a w 1997 je rozwinął: realistyczny (R), badawczy (I), artystyczny (A), społeczny (S), przedsiębiorczy (E) i konwencjonalny (C). Kombinacja pierwszych trzech liter mówi o Twoich zainteresowaniach więcej niż każda z nich osobno.
Kiedy przyniesiesz taki wynik, oszczędzisz wstępne badanie gruntu i przejdziesz od razu do tego, co z nim zrobić. Pomaga też, jeśli wcześniej przejrzysz, jak wybrać zawód krok po kroku, żeby na spotkaniu nie zaczynać od podstaw.
Co da test, a gdzie potrzebny jest człowiek
Kwestionariusz i doradca robią dwie różne rzeczy i jedno nie zastąpi drugiego. Najlepiej widać, gdzie biegnie granica, kiedy postawi się je obok siebie.
| Co dostajesz z testu | Do czego potrzebujesz drugiego człowieka |
|---|---|
| Nazwane zainteresowania i ich kolejność | Wartości i to, co dla nich jesteś w stanie poświęcić |
| Listę zawodów, w których dobrze radzą sobie ludzie o podobnym profilu | Co z tego jest możliwe w Twoim mieście, z Twoimi kwalifikacjami i za Twoje pieniądze |
| Słowa na to, co nie pasuje Ci w obecnej roli | Obawy o to, co na zmianę powiedzą w domu |
| Orientacyjne porównanie z innymi | Plan z terminami i ktoś, kto za miesiąc zapyta, jak idzie |
Holland budował na prostej myśli: ludzie szukają środowiska, które pasuje do ich typu, i w takim środowisku zwykle im lepiej. Christopher Nye i współpracownicy w 2012 roku podsumowali badania, według których zgodność zainteresowań z pracą wiąże się z wynikami i z tym, jak długo ludzie w niej zostają. Ten związek nie jest jednak silny, więc z żadnego kodu nie wypadnie jeden właściwy zawód. Wypadnie kierunek i słownik, którym można o nim rozmawiać.
Herminia Ibarra w 2003 roku opisała, że do nowej tożsamości zawodowej ludzie nie dochodzą, rozmyślając przy biurku. Dochodzą do niej małymi krokami, próbami i rozmowami z ludźmi, którzy naprawdę robią to, co rozważasz. Tej części test za Ciebie nie zrobi i, szczerze mówiąc, doradca też nie. Sprawi tylko, że wpiszesz sobie na nią datę.
Jak rozpoznać dobrego doradcę
Jest prosta miara i sprawdzisz ją po dwudziestu minutach pierwszego spotkania: kto z Was dwojga mówi więcej. Więcej powinien mówić klient. Doradca, który opowiada o trendach na rynku i o swoich sukcesach, korzysta z godziny, za którą płacisz Ty.
Dobry znak to sytuacja, w której doradca mówi, kiedy Ci nie pomoże, i odsyła gdzie indziej. Kolejny to sposób, w jaki mówi o wynikach kwestionariuszy: dobry przedstawia je jako prawdopodobieństwa i hipotezy do sprawdzenia, nie jako szufladkę. A z ostatniego spotkania wychodzisz z czymś zapisanym, nie tylko z dobrym nastrojem, który do piątku wyparuje.
Czerwone flagi da się zebrać w krótką listę:
- gwarantuje pracę, stanowisko albo pensję
- sprzedaje pakiet, zanim wie, czego potrzebujesz
- przekonuje głównie certyfikatami zamiast opisem tego, jak pracuje
- wszystko tłumaczy wynikiem jednego kwestionariusza
- mówi o Twoim charakterze jak o czymś niezmiennym
- nie chce powiedzieć, co jest w cenie, a co już nie
Paweł ostatecznie nie wybrał żadnego z trzech kierunków, z którymi wyszedł od doradczyni. Został w utrzymaniu ruchu, tylko przeszedł na stanowisko, na którym wdraża nowych pracowników i pisze instrukcje stanowiskowe. To była ta rzecz, przy której na spotkaniu zawisła mu ręka nad kartką, bo pierwszy raz pomyślał, że można się z tego utrzymać. Doradczyni mu tego nie doradziła. Zapytała tylko, co w tych dwóch latach w domu cieszyło go najbardziej, a on odpowiedział, że tłumaczenie.
